Kursy giełdowych banków rosną wraz z wynikami

Przemek Barankiewicz
16-05-2006, 00:00

Indeks WIG Banki w okresie publikacji raportów kwartalnych zyskał blisko 5 proc., nieznacznie bijąc główne wskaźniki warszawskie. Stało się tak, bo nikt z przedstawicieli branży nie rozczarował, a kilku pokazało wyniki wyższe od oczekiwanych. Łączny zysk netto dziewięciu największych banków giełdowych okazał się o 30 proc. wyższy niż przed rokiem, a sytuacja rynkowa sugeruje, że kolejne kwartały przyniosą dalszą poprawę. Czy jednak przełoży się ona na notowania banków? Niekoniecznie.

Wyniki banków poprawiają się, bo trwa boom na rynku kredytów hipotecznych i funduszy inwestycyjnych. Jednocześnie spółki dobrze kontrolują koszty (ich wyraźny wzrost widoczny jest tylko w BRE Banku, ale to rezultat dynamicznego rozwoju sieci). Co korzystne, niższym stopom procentowym nie towarzyszy spadek marż, a aktywność klientów przekłada się na wyższe prowizje. Wynik na tych ostatnich w największych bankach okazał się o 29 proc. wyższy niż przed rokiem. Na dodatek do dynamicznego od wielu kwartałów segmentu detalicznego szybko powinien dołączyć segment korporacyjny, napędzany rosnącymi inwestycjami.

Powoli zaciera się podział na banki ekspansywne i te o polityce konserwatywnej. Do tych ostatnich trudno już zaliczyć BZ WBK, triumfatora tego sezonu raportów kwartalnych. Dostrzegli to już inwestorzy, którzy w ciągu miesiąca doprowadzili do 20-procentowego wzrostu wyceny spółki. Bank nareszcie zaczął zwiększać akcję kredytową, ale bardziej zaimponował wynikami z prowizji, które okazały się o ponad połowę wyższe niż przed rokiem. To w dużym stopniu zasługa sukcesu funduszy inwestycyjnych Arki, których wysokie stopy zwrotu przyciągają nowych klientów. Na sprzedaży jednostek uczestnictwa znacznie korzysta też Pekao, które po poprawie sprzedaży złotówkowych kredytów hipotecznych uznać można za najrównomierniej rozwijający się bank.

W świetnej formie pozostaje Bank BPH. Widać, że niepewność co do przyszłości spółki jeszcze nie przekładała się na jej działalność w pierwszym kwartale. Grupa zaprezentowała rekordowe wyniki z odsetek i prowizji przy minimalnym wzroście kosztów. Już na początku roku BPH osiągnął plany zakładane na koniec roku: zwrot z kapitału brutto wyniósł 22,3 proc., a relacja kosztów do dochodów spadła do 48,5 proc. W ciągu trzech miesięcy portfel należności wzrósł o 2 proc. To mniej niż w BZ WBK, ale więcej niż w Pekao. Rośnie więc przewaga nad partnerem w fuzji (widoczna także w elementach rachunku wyników), co powinno mieć wpływ na parytet wymiany akcji przy połączeniu.

Kredyty hipoteczne pozostają mocną stroną BPH, choć w pierwszym kwartale rynkowy udział banku spadł w tym segmencie z 19,2 do 18,7 proc. W drugim może być lepiej, bo BPH i pozostałe banki są w dużym stopniu uzależnione od kredytów walutowych (Millennium, BRE, Getin) i przejściowo skorzystają na lipcowej zmianie przepisów dotyczących udzielania takich kredytów.

Choć numery dwa i trzy na naszym rynku rosną, zwiększa się ich dystans do PKO BP. Największy polski bank tylko w pierwszym kwartale podniósł wartość kredytów o 7 proc. Wynik prowizyjny jest o 46 proc. wyższy niż przed rokiem i zbliża się pod tym względem do rezultatu Pekao. Koncentracja na wzroście sprawia, że strona kosztowa PKO BP pozostawia wiele do życzenia. Właśnie potencjał drzemiący w cięciu wydatków może wyjaśniać fakt, że kapitalizacja banku ponadczterokrotnie przekracza kapitały własne. Zresztą pod względem wskaźnika cena/wartość księgowa nasze banki od dawna są bardzo drogie. Naszym zdaniem, „tańszymi” rodzynkami pozostają Handlowy i ING BSK, a — w perspektywie połączenia z Pekao — także BPH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Kursy giełdowych banków rosną wraz z wynikami