Prezydent Aleksander Kwaśniewski w wywiadzie dla PAP powiedział, że namawia premiera Marka Belkę, aby 5 maja nie składał dymisji, jeśli Sejm nie skróci kadencji. Przyznał też, że namawia marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza, aby kandydował w wyborach prezydenckich.
Prezydent podkreślił, że w rozmowach, jakie prowadzi z Markiem Belką, stara się "wyperswadować pomysł dymisji". Według Kwaśniewskiego, premier waha się w tej sprawie.
"Namawiam premiera - jeśli decyzja Sejmu będzie taka, że wybory odbędą się w konstytucyjnym terminie, czyli jesienią - aby pełnił swoją misję do tego czasu" - dodał.
Kwaśniewski poinformował, że umówił się z premierem na kolejną rozmowę, jeszcze przed 5 maja.
"Jestem zdecydowanie przeciwny dymisji rządu. A jeżeli premier podałby się do dymisji to jestem przeciwko jej przyjmowaniu. Chyba, że zostaną mi przedstawione jakieś argumenty zupełnie innego rodzaju" - zastrzegł prezydent.
Kwaśniewski pytany o możliwość wystawienia przez ugrupowania lewicowe wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich ocenił, że lewica powoli dojrzewa do takiego rozstrzygnięcia. "Warunkiem jest jednak, że Włodzimierz Cimoszewicz zgłosi swoją kandydaturę" - zaznaczył.
Prezydent przyznał, że namawia marszałka Cimoszewicza, aby kandydował.
"Namawiam go, bo jest dobrym i przygotowanym kandydatem. Ma ogromne doświadczenie w sprawach międzynarodowych, w których polski prezydent ma duże uprawnienia. Ze wszystkich wymienianych kandydatów Cimoszewicz wydaje się najbardziej przygotowany do tej międzynarodowej roli" - powiedział.
Jak dodał, pierwsze sondaże są bardzo obiecujące, szczególnie dla Cimoszewicza. "Marek Borowski (SdPl) więcej powiedział o swoim kandydowaniu, a Cimoszewicz, który jeszcze nie podjął decyzji, w tych badaniach ma 12-15 proc. poparcia" - powiedział.
Jak uważa Kwaśniewski, jeśli wybory będą odbywać się w "normalnej, rzeczowej atmosferze, to bój o prezydenturę stoczą między sobą przedstawiciele centroprawicy i centrolewicy".
Według Kwaśniewskiego, "właściwie przesądzone" jest to, że lewica wystawi wspólnych kandydatów w wyborach do Senatu.
"Wydaje mi się, że jest duża szansa, aby był jeden kandydat w wyborach prezydenckich" - dodał. Z kolei jak zaznaczył, najtrudniej będzie ze wspólnymi listami lewicy do Sejmu. "One są wynikiem uzgodnień w okręgach, a w części okręgów możliwości współpracy ugrupowań lewicowych są bardzo ograniczone, żeby nie powiedzieć żadne" - ocenił.