Obniżka podatków dla wybranych

Wyższa kwota wolna ulży tylko najmniej zarabiającym. Na zmianach skorzysta 2,5 mln osób, a zapłacą za nie rozliczający się w drugim progu podatkowym

Od zwycięskich dla PiS wyborów sprawa kwoty wolnej od podatku nie była dla rządzących priorytetem. Prezydent złożył w Sejmie projekt podwyższający ją do 8 tys. zł, ale posłowie nie kwapili się z jego uchwaleniem. Nowa ekipa zapowiadała, że zajmie się tym dopiero w 2018 r., kiedy będzie gotowa koncepcja reformy PIT i wprowadzenia jednolitego podatku.

OBIETNICA BEZ POKRYCIA:
Zobacz więcej

OBIETNICA BEZ POKRYCIA:

Prezydent Andrzej Duda zapewniał wyborców o szybkim wzroście kwoty wolnej do 8 tys. zł, ale rząd nie pomagał mu wywiązać się z obietnicy. W ostatniej chwili fiskus znalazł sposób na ulżenie części podatników, ale wyrok TK zostanie w pełni wykonany dopiero wtedy, gdy rząd przedstawi pomysł na waloryzację kwoty wolnej w PIT. [FOT. ] ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER

Powód? Kasy państwa nie stać na wypłatę świadczeń z programu 500+, niższy wiek emerytalny i jeszcze obniżkę podatków. Dlatego na początku listopada pojawił się poselski projekt ustawy, który zamrażał kwotę wolną na dotychczasowym poziomie pomimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK), który wskazywał, że powinna być ona przynajmniej na poziomie minimum egzystencji. Projekt został przyjęty przez Sejm, trafił do Senatu, a rząd… rzutem na taśmę postanowił jednak podnieść kwotą wolną.

Podwyżka dla wybranych

Pomysł, jak zmniejszyć obciążenia podatkowe i nie zrujnować budżetu, narodził się przy Świętokrzyskiej. Na czym polega? — Zależy nam na tym, żeby rodziny żyjące naprawdę w biedzie, dla których kostka prawdziwego masła jest czymś trudno osiągalnym albo nieosiągalnym, w ogóle nie płaciły podatku — podkreślał w rozmowie z Programem 3 Polskiego Radia wicepremier Mateusz Morawiecki.

Osoby, które zarabiają do 6,6 tys. zł brutto rocznie, będą zwolnione z podatku dochodowego. Powyżej tej sumy i do zarobków sięgających 11 tys. zł kwota wolna będzie stopniowo malała z 6,6 tys. zł do obecnego stanu, czyli 3091 zł. Według naszych informacji, MF oszacowało, że na tych zmianach skorzysta około 2,5 mln podatników.

Dla tych, których pensja roczna wynosi między 11 a 85,5 tys. zł (około 20 mln osób), nic się w podatku dochodowym nie zmieni. Pozostali zaś muszą szykować się na podwyżkę obciążeń podatkowych. Osoby, które są w drugim progu (powyżej 85,5 tys. zł), ale ich dochody roczne nie przekraczają 130 tys., będą miały kwotę wolną obniżającą się stopniowo z dzisiejszych nieco ponad 3 tys. zł do zera.

— Jest jeszcze jeden próg, który formalnie nie jest progiem podatkowym, choć jest właściwie najważniejszy. To około 127-130 tys. zł rocznie — powyżej tej kwoty ludzie lepiej zarabiający nie płacą składki na ZUS, dzięki czemu ogółem płacą dużo mniejszą daninę. Powyżej tego poziomu zarobków kwoty wolnej nie będzie — wyjaśnia Mateusz Morawiecki. Fiskus szacuje, że takich osób będzie mniej więcej 650 tysięcy.

Rewolucja w PIT gaśnie

Z naszych informacji wynika, że innych zmian w PIT fiskus na razie nie przewiduje (pierwotnie rozważana była zmiana wspólnego rozliczenia małżonków, ale zostało po staremu). Wicepremier przyznał, że zmiana nie będzie obojętna dla kasy państwa.

— Według MF, koszt takiego rozwiązania to kilkaset milionów złotych rocznie. Niewiele, ale po hojnej obniżce wieku emerytalnego to kolejne obciążenie dla przyszłorocznego budżetu i finansów publicznych w długim okresie na konto oczekiwanej, ale wciąż w niewielkim stopniu zrealizowanej poprawy ściągalności podatków — zwraca uwagę Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK. Mniejsze będą nie tylko wpływy z PIT, ale też m.in. składki na NFZ. Podwyżka kwoty wolnej nie oznacza, że znika pomysł wprowadzenia jednolitej daniny, która oprócz PIT zawierałaby składki zdrowotną i na ubezpieczenie społeczne.

— Minister Henryk Kowalczyk z zespołem ekspertów pracują nad tym pomysłem, a decyzję, czy będzie realizowany, podejmiemy pod koniec roku — mówi Mateusz Morawiecki.

Nasi informatorzy z rządu twierdzą jednak, że prace toczą się bardzo powoli, a międzyresortowy zespół, który je koordynuje, wciąż nie jest w stanie rozstrzygnąć, jaki powinien być kształt reformy PIT. — Biorąc pod uwagę, że ZUS musi przygotować systemy informatyczne, projekt zaczyna się coraz bardziej oddalać, a jego wejście w życie od 2018 r. jest coraz mniej realne — mówi nasze źródło.

Legislacyjny sprint

Żeby plan ulżenia najmniej zarabiającym mógł się ziścić od nowego roku, zmiany muszą być uchwalone do końca miesiąca.

— Formalnie jest to oczywiście możliwie, musimy zakończyć proces legislacyjny do końca listopada i chcemy to zrobić — podkreśla wicepremier. Dlatego już dzisiaj poprawkę złożą senatorowie. We wtorek rozpatrzy ją sejmowa Komisji Finansów Publicznych i posłowie będą mogli jeszcze tego samego dnia głosować nad projektem. Prezydent musi go podpisać najpóźniej w środę.

— Kancelaria premiera koordynuje cały proces. Termin wydaje się niezagrożony — twierdzi nasz informator z kręgów rządowych. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Samorządy i budżet wytrzymają

ŁUKASZ KOZŁOWSKI

ekonomista Pracodawców RP

Dla budżetu państwa takie zmiany w kwocie wolnej będą neutralne — zniesienie jej dla podatników w drugim progu podatkowym to około 400 mln zł dodatkowych wpływów, a koszt jej podniesienia dla najmniej zarabiających to prawie tyle samo. Jeśli zostaną wprowadzone, oddali się ryzyko roszczeń podatników wobec państwa z tytułu niewykonania orzeczenia TK. Skorzystają na tym osoby, które pracują w ograniczonym wymiarze czasowym. Nawet emeryci otrzymujący najniższe świadczenie prawie w ogólne nie załapią się na podwyżkę kwoty wolnej.

Osiągający roczny dochód powyżej 85,5 tys. zł zapłacą zaś miesięcznie o 46 zł więcej podatku niż dotychczas. Zmiany będą miały symboliczny wpływ na sytuację samorządów otrzymujących sumarycznie około połowy wpływów z PIT. Mogą zyskać te mające bogatszych podatników, ale wpływ będzie prawie niezauważalny.

OKIEM EKSPERTA

Dobry kierunek

MACIEJ KACYMIROW

doradca podatkowy w kancelarii Greenberg Traurig Grzesiak

Zmiany w PIT nastrajają dość optymistycznie. Wprowadzenie degresywnej kwoty wolnej, malejącej wraz ze wzrostem dochodów podatnika, powinno umożliwić znaczące podniesienie kwoty wolnej dla najuboższych. Co do zasady takie rozwiązanie trzeba uznać za słuszne, nie stoi ono również w sprzeczności z zeszłorocznym wyrokiem TK, który wskazał, że jej wysokość powinna uwzględniać minimum egzystencji oraz zdolność płatniczą konkretnej osoby. Najistotniejsze są jednak szczegóły, a wciąż nie wiadomo, jak konkretnie mają brzmieć nowe przepisy. Zmiany zostaną prawdopodobnie wprowadzone poprawką Senatu do projektu nowelizacji ustawy o PIT. Taki tryb jest sprzeczny z zasadami przyzwoitej legislacji i będzie budził wątpliwości co do zgodności nowych przepisów z konstytucją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu