Lab4Motion rozpozna ścieżki klientów

Karol Kopańko
02-12-2014, 00:00

Pomysł na biznes: Nie tylko w internecie można prześwietlić kupujących na wskroś. Zmianę wieści polski start-up, który za pomocą kamer zbada zachowania klientów bez naruszania prywatności

Michał Kowalski, założyciel Lab4Motion, dla T-mobile współtworzył Blueconnect, dla Polkomtela pilotował usługi telemedycyny, a w Gorzowie Wielkopolskim wdrażał e-czytniki dla uczniów gimnazjów. Mimo to dla realizacji własnych pomysłów zdecydował się porzucić ciepłą posadkę. Zaczął analizować rynkowe nisze i wyszło mu, że najlepiej będzie zabrać się za analizę sprzedaży detalicznej. — Zauważyliśmy, że branża ta cierpi z powodu braku informacji o zachowaniu klientów i zacznie przegrywać z e-commerce, który jest w pełni mierzalny — mówi Michał Kowalski.

GLOBALNY ZASIĘG:
Zobacz więcej

GLOBALNY ZASIĘG:

Nasi partnerzy to firmy z globalną obecnością na rynku — dzięki temu zyskujemy dostęp do klientów na całym świecie, a rekomendacja partnera skraca czas sprzedaży. Dzięki temu prowadzimy projekty w Meksyku, Niemczech, Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej czy Maroku — mówią Michał Kowalski, założyciel Lab4Motion, i Piotr Mądry, menedżer firmy (z lewej). Marek Wiśniewski

Kamery i mapy ciepła

Kilka miesięcy zajęło mu przygotowanie planu rozwoju i rozpoczęcie programowania. W początkowym okresie prace pochłonęły kilkaset tysięcy złotych, które założyciele wyłożyli z własnych kieszeni. Firma zaczęła się rozrastać do tworzących ją obecnie 15 osób, ale do tej pory niewiele było o niej słychać.

— Po pierwsze, sprzedaż rozwiązań dla klienta biznesowego wygląda inaczej niż dla indywidualnego konsumenta. Nie potrzebujemy marketingu czy szerokiego zasięgu, a mimo to nie narzekamy na brak potencjalnych klientów. Po drugie, nie chcieliśmy pokazywać produktu, zanim nie będzie gotowy — mówi Michał Kowalski.

A co to za produkt? Wyobraźmy sobie zwykły supermarket, przez który dziennie przewijają się tysiące kupujących. Zostawiają w kasach swoje pieniądze, ale gdzieś rozpływają się równie cenne zasoby — informacje, których wykorzystanie można przełożyć na wyższe zyski. Gdzie chodzą, przy których półkach się zatrzymują, jakie produkty przyciągają ich uwagę?

Dla właścicieli sklepów to nieoceniona wiedza, z której dobrodziejstwa mogli korzystać do tej pory jedynie w internecie. Lab4motion chce przeszczepić zalety e-commerce do świata rzeczywistego. Ich technologia wykorzystuje dobrze znany sprzęt — kamery o standardowej rozdzielczości matrycy. Analiza kupujących zaczyna się już w momencie przekroczenia przez nich progu sklepu. System ich zlicza, ale nie wykorzystuje do tego niewidzialnego promieniowania podczerwonego, które obecne jest w bramkach antykradzieżowych.

— Podczerwień i sygnały radiowe są niedokładne. Jeśli klient ciągnie za sobą walizkę, to system policzy go jako dwie osoby. Jeśli w wejściu stanie ojciec z wózkiem, który ciągle będzie przesuwany w „tę i z powrotem”, to będzie tylko nabijał licznik — mówi Piotr Mądry, menedżer w Lab4motion. Dalej mamy mapy ciepła pokazujące najczęściej odwiedzane miejsca w sklepie.

Dzięki ich analizie można optymalizować układ półek i badać, jak zmiana położenia wpływa na zachowanie kupujących. Po zestawieniu tych danych z informacjami o sprzedanych towarach można natomiast wnioskować, jak bardzo minuty spędzane na przyglądaniu się poszczególnym produktom przekładają się na włożenie ich do koszyka. Badać można także efektywność reklam, porównując czas spędzony na wpatrywaniu się w nośniki reklamowe, np. podczas stania w kolejce.

Choć Lab4motion celuje głównie w handel detaliczny, to możliwości wykorzystania ich technologii jest więcej. Obserwacje podświadomych zachowań pozwalają optymalizować przestrzeń publiczną, co ma niebagatelne znaczenie przy okazji organizacji dużych imprez sportowych, projektowania dworców, galerii handlowych, a zwłaszcza dróg ewakuacji.

Pomocnik merchandisera

Analityka obrazu może zmienić zarządzanie sklepem także z jeszcze jednej perspektywy — mobilnych handlowców po stronie producenta. Dotychczas jechali do jednego z kontrolowanych przez siebie sklepów, meldowali swoją pozycję w systemie i przyglądali się, czy ekspozycja produktów na półkach jest zgodna z umową.

— Ten system stwarza wiele problemów dla zarządzających, także ze względu na audytorów, którzy dostarczali subiektywnych informacji, opartych na deklaracjach — mówi Jacek Pluciński, COO Lab4motion. Lab4motion we współpracy z lubelską firmą eLeader, specjalizującą się w biznesowym oprogramowaniu na smartfony, zaszczepił więc swoją technologię w aplikacji do audytu półek sklepowych.

Wystarczy, że pracownik zrobi zdjęcie wystawionych produktów, a system sam rozpozna i wyróżni odpowiednie marki, porówna je z umówionym ze sklepem planogramem, a nawet sprawdzi, czy np. kartony nie są nieodpowiednio obrócone albo postawione do góry nogami.

— Nasza współpraca z eLeader to przykład idealnego partnerstwa. Ich produkt został wzbogacony o nowe funkcjonalności, my zyskaliśmy partnera, który oferuje nasze rozwiązanie w najbardziej optymalny sposób do swoich klientów. Cały projekt, od pierwszego spotkania do komercyjnej premiery, trwał tylko 3 miesiące, po których mieliśmy gotowe rozwiązanie — wyjaśnia Michał Kowalski.

Technologia Polaków jest unikalna na skalę światową. 4 patenty firmy przechodzą obecnie proces uzyskiwania ochrony na terenie całego świata, a 3 kolejne są przygotowywane. Nie oznacza to jednak, że rynek jest zupełnie dziewiczy. Dzieli i rządzi na nim amerykański Prism, który współpracuje z markami, takimi jak Canon, Cisco, Sony czy Samsung.

— Prism zaczął z łatwiejszego rynku — Stanów Zjednoczonych, gdzie jest lepszy dostęp do finansowania zewnętrznego i światowej ekspansji. My możemy jednak analizować ruch osób, czego Amerykanie nie potrafią — mówi Michał Kowalski.

Lab4motion stara się również pojawiać na konkursach dla start-upów. Rok temu — wygrana w polskiej edycji IBM Smart Camp i czwarte miejsce w edycji regionalnej, rozgrywanej w Turcji. Obecnie firma bierze udział w programie IBM Global Entrepreneuer. Start-up nie planuje jednak na razie opuszczania ojczyzny, doceniając wagę świetnych specjalistów w obszarze analizy obrazu, jakich dostarcza im Politechnika Poznańska.

Potrzebny inwestor

Lab4motion ma już za sobą pierwszą rundę inwestorską i obecnie rozpoczyna poszukiwania zainteresowanych do kolejnej fazy.

— W start-upie ważne jest założenie, że przychody pojawią się później, niż wszyscy się spodziewają. Innowacyjne rozwiązanie rzadko kiedy trafia idealnie w rynek od samego początku. Dlatego krytyczne jest odpowiednio wczesne przejście do pilotażowych wdrożeń (nawet bezpłatnych), które dają informację zwrotną z rynku. Rozmawiając o czymś, co już działa — dużo łatwiej uzyskać dobrą wycenę bez konieczności oddawania dużej ilości udziałów jako pokrycia ewentualnego ryzyka dla potencjalnego inwestora — mówi Michał Kowalski.

Twórca Lab4Motion liczy teraz na utrzymanie się wzrostowego trendu rynku analityki wideo, który rośnie w tempie prawie 40 proc. rocznie (Frost & Sulivan, MaketsAndMarkets), światową ekspansję, a także zaskakiwanie przez partnerów pomysłami na potencjalne zastosowanie technologii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Kopańko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Lab4Motion rozpozna ścieżki klientów