Łapy nie czekają na cud

Marta Bellon
27-02-2010, 11:22

Lokalne władze dwoją się i troją, żeby znaleźć inwestorów. Najważniejsze, że burmistrz Czepe nie czeka z założonymi rękami.

W ostatnich latach Łapy (woj. podlaskie) straciły dwóch najważniejszych pracodawców — Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego (ZNTK) oraz cukrownię. Pracę straciło około tysiąca osób. Burmistrz Roman Czepe nie chce czekać na cud z założonymi rękami. Jego wizja? Ratunkiem dla gminy i bezrobotnych mieszkańców mają być inwestorzy, których zamierza ściągnąć do Łap. Na terenie gminy wyznaczono prawie 190 ha terenów inwestycyjnych, które na razie są w rękach prywatnych właścicieli, ale samorząd planuje je wkrótce odkupić i uzbroić. Cały obszar objęty jest planami zagospodarowania przestrzennego, co ma ogromne znaczenie dla inwestorów.

Majątek na sprzedaż
Działki inwestycyjne będą dopiero tworzone, ale już teraz na inwestorów czeka majątek ZNTK i cukrowni, w której wstrzymano produkcję. Choć nie należą do gminy, to łapski samorząd zachęca do inwestowania także na ich terenach.
— Nasz głos liczy się w radzie wierzycieli. Zabiegamy więc u syndyka, aby zachować w całości tę część zakładu, która służy do produkcji kolejowej i poszukujemy zainteresowanego inwestora kolejowego. To, co zbędne, powinno być wydzielone i sprzedane chętnym inwestorom — uważa Roman Czepe.
W centrum miasta na 18 ha należących do ZNTK stoją hale produkcyjne, demontażu wagonów i budynki administracyjne. Teren uzbrojony jest w podstawowe media.
3 marca odbędzie się kolejny już przetarg, w którym na sprzedaż wystawionych zostanie m.in. dziesięć nieruchomości należących do ZNTK, wycenianych na kilka-kilkaset tysięcy złotych W poprzednim na kupno majątku nie zdecydował się żaden oferent.
Burmistrz Łap stara się w decyzji o likwidacji ZNTK nie widzieć jedynie złych stron. Według niego, wysokie bezrobocie może być atutem dla inwestorów.
— Łatwo u nas o dużą liczbę wykwalifikowanych pracowników. Nie ma też problemu z dowożeniem ludzi, miasto jest dobrze skomunikowane — uważa Roman Czepe.

Ulgi w zamian za pracę
Działki inwestycyjne to nie jedyny pomysł łapskiego samorządu. Gmina planuje też kupić 12 ha terenu należącego do łapskiej cukrowni, uzbroić go i włączyć do Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (TSSE).
— Następnie wystąpimy z wnioskiem o pieniądze regionalnego programu operacyjnego o dofinansowanie tej inwestycji w 90 proc. Jej koszt szacowany jest na 4 mln zł. TSSE jest jedną z najdłużej funkcjonujących stref w kraju, o ogromnym doświadczeniu, w której działa bardzo wielu przedsiębiorców — mówi Anna Rutkowska, rzecznik Urzędu Miejskiego w Łapach.
W podstrefie przedsiębiorcy będą mogli prowadzić działalność gospodarczą na preferencyjnych warunkach, a już teraz ci, którzy stworzą w Łapach nowe miejsca pracy i będą realizować inwestycje, mogą liczyć na ulgi podatkowe.
— W ramach programu de minimis oferujemy zwolnienie z podatku od nieruchomości nawet na 5 lat. W województwie podlaskim przedsiębiorcy mogą otrzymać też maksymalny poziom pomocy regionalnej w ramach pomocy unijnej, a nasz urząd miejski pomaga im uzyskać niezbędne pozwolenia — wylicza Roman Czepe.

Będzie wsparcie
W pozyskiwaniu inwestorów zagranicznych Łapy mogą liczyć na pomoc Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).
— Oferta Łap znajdzie się w naszej bazie terenów inwestycyjnych. Będzie też promowana w trakcie misji agencji, podczas których prezentowane są oferty, strategiczne pod względem społeczno-gospodarczym. W przypadku Łap pozyskanie inwestora na te tereny jest kluczowe i niezbędne. Oferta gminy będzie więc przez nas szczególnie promowana i prezentowana potencjalnym inwestorom — mówi Agnieszka Łukaszewska-Wojnarowska, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego w PAIIZ.
Łapy będą też rekomendowane w ramach realizowanego przez PAIIZ Projektu Promocji Gospodarczej Polski Wschodniej.
Burmistrz gminy ma nadzieję, że nowe inwestycje nie tylko zmniejszą bezrobocie, ale także wpłyną na ożywienie gospodarcze i rozwój Łap.
— Robimy dużo, aby rozwijać lokalną przedsiębiorczość, a przykłady wysokiej kultury przedsiębiorczości są nam tu, na miejscu, bardzo potrzebne, bo osoby, którym wielki zakład organizował całe życie, muszą teraz przestawić się na samodzielność i własną przedsiębiorczość
—    mówi Roman Czepe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Łapy nie czekają na cud