Lawina czasu

Aleksander Krawczuk
24-09-2004, 00:00

W bogactwie twórczości Czesława Miłosza każdy znajdzie jakąś celną myśl, obraz, frazę, które utkwią w pamięci — więcej, staną się bodźcem i wskazówką, uruchomią ciąg skojarzeń... To zadanie i sens wielkiej poezji.

Jeśli chodzi o mnie, przytoczę bez wahania proste słowa z „Traktu moralnego”: „Nie jesteś jednak tak bezradny/A choćbyś był jak kamień polny/Lawina bieg od tego zmienia/Po jakich toczy się kamieniach”.

To przypomnienie zwrócone do każdego, lecz jednak przede wszystkim chyba do tych, którzy — ucząc i pisząc — mogą wpływać choćby tylko pośrednio na poglądy innych; nawet jeśli zajmują się jedynie historią starożytną. Być wiernym podstawowym zasadom antycznej demokracji! A zwłaszcza obronie wolności słowa, pełnej i niczym nie skrępowanej, niezależnie od ciągłych zmian konfiguracji politycznych — raz za bardzo na lewo, raz za bardzo na prawo.

Często spotkać się dziś można z opinią, że Czesław Miłosz był najwybitniejszym polskim poetą wieku XX. Nie wiem, sąd ostateczny wyda przyszłość. Problem w tym, że miniony wiek w naszym kraju szczególnie obrodził poetami. Przypomnę choćby tylko tych, którzy odeszli — wielu z nich przedwcześnie: Konstanty Ildefons Gałczyński, Jarosław Iwaszkiewicz, Julian Tuwim, Zbigniew Herbert, Krzysztof Kamil Baczyński, Józef Czechowicz, Bolesław Leśmian, Maria Jasnorzewska-Pawlikowska, Jan Lechoń, Julian Przyboś, Miron Białoszewski, Stanisław Grochowiak, Jan Brzechwa (poeta „dla dzieci”, niedoceniony jako liryk). To lista bardzo niepełna. I trudno pominąć przynajmniej troje żyjących: Wisławę Szymborską, Tadeusza Różewicza, Ewę Lipską. Gdybyśmy to mieli tak świetne sukcesy nie tylko w poezji, lecz i w gospodarce!

Każdy ze wspomnianych jest księciem w swej dziedzinie: Iwaszkiewicz — artyzm najszlachetniejszej próby, Gałczyński — czysta poezja, Leśmian — mistrz słowotwórstwa. I tak dalej, i dalej. Trudno więc — mając tylu znakomitych twórców — twierdzić: ten najwybitniejszy. Owszem, dorobek Miłosza jest chyba najobszerniejszy, najpełniejszy. Ale też los mu sprzyjał: żył najdłużej. Jest też Miłosz, by tak rzec, najbardziej „intelektualnym”, prócz Herberta, spośród wymienionych. Czy to jednak w poezji największa zaleta? Oto pytanie! Niektóre utwory Miłosza — skądinąd znakomite — wydają się raczej traktatami lub esejami w mowie wiązanej niż czystą poezją; taką, do jakiej przyzwyczaili nas romantycy, i Młoda Polska, i wielu spośród wspomnianych.

Lecz czy odchodząc myślał Miłosz, że wywoła taką lawinę przedziwnych reakcji? Aleja Zasłużonych? Skałka? A może Wawel? Przypuszczam, że gdyby czegoś takiego się spodziewał, podobnych sporów i nieporozumień, wybrałby po prostu grobowiec rodzinny na zwykłym cmentarzu krakowskim.

Okazuje się, jak mądrzy byli starożytni, nie budując i nie wyodrębniając szczególnych miejsc dla wielkich twórców. Panteon, wzniesiony przez Marka Agryppę ponad 2000 lat temu (dokładnie: 27-25 p.n.e.), był po prostu „świątynią wszystkich bogów” w ogromnym kompleksie łaźni. Na ateńskim cmentarzu za Bramą Dipylońską spoczywali i bohaterowie bitew, i mężowie stanu, i twórcy, i zwykli śmiertelnicy. Mimo różnych opowieści, legend i przypuszczeń nie znamy dokładnie miejsca spoczynku ani Sofoklesa, ani Sokratesa, ani Ajschylosa, ani Platona, ani Eurypidesa, ani też Arystotelesa. Owszem, zachowały się piramidy faraonów, mauzoleum Mauzolosa, niektóre grobowce cesarzy rzymskich — jak choćby Hadriana, obecny Zamek św. Anioła. Ale o okazałość grobów ludzi wielkich talentów niezbyt dbano. Znamienne i pouczające!

Cmentarz Rakowicki to miejsce pochówku Jana Matejki, Ignacego Daszyńskiego, Kossaków, Rodakowskiego, Bobrzyńskiego, wieluset wybitnych profesorów. Nade wszystko należy mieć stale w pamięci słowa Chrystusa: „Niech umarłe grzebią swoje umarłe” (tak w przekładzie staropolskim). I wiedzieć, że ważne jest dzieło, „aere perennius”, twardsze od spiżu. I co to ma za znaczenie, że nie znamy grobu Horacego, skoro cała Europa pamięta jego wiersze? Mam nadzieję, że tak samo stanie się przynajmniej z niektórymi utworami Miłosza — nie pogrzebie ich lawina czasu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksander Krawczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Lawina czasu