Legenda giełdy w stanie upadłości

Tomasz Siemieniec, KZ
21-08-2007, 18:39

Zarząd Elektrimu szybko dopiął swego. Teraz wszyscy muszą wyłożyć karty na stół.

Sąd ogłosił upadłość Elektrimu. Przed Temidą trudne zadanie ustalenia zasadności roszczeń wierzycieli i wyceny majątku spółki.

Zarząd Elektrimu otrzymał wczoraj po południu postanowienie sądu, zgodnie z którym spółka została postawiona w stan upadłości z możliwością zawarcia układu. Wniosek o taką decyzję złożyła kilkanaście dni temu sama spółka. Decyzja jest błyskawiczna.

Sąd ustanowił zarząd własny Elektrimu nad całością majątku. Wyznaczył Tomasza Solaka na sędziego komisarza, a Józefa Syskę na nadzorcę sądowego. Tomasz Solak doskonale zna giełdową spółkę. Prowadził pierwszą rozprawę upadłościową Elektrimu. Wniosek obligatariuszy sąd pod jego przewodnictwem odrzucił.

Teraz wierzyciele mają 3 miesiące na zgłoszenie roszczeń (od daty publikacji w monitorze sądowym), a przedstawiciele sądu zajmą się w tym czasie wyceną majątku spółki i określeniem jej zobowiązań.

Zarząd ma co chciał

Z takiego obrotu sprawy zadowolone są władze Elektrimu.

— Czujemy satysfakcję, bo nasze argumenty spotkały się z pełną aprobatą sądu. Od dziś pod pełną kontrolą sędziego komisarza i nadzorcy sądowego, zarząd Elektrimu bez nieuzasadnionych oskarżeń o bezprawne decyzje może prowadzić działalność w interesie firmy i jej akcjonariuszy — mówi Piotr Nurowski, prezes Elektrimu.

— Jesteśmy nieprawdopodobnie zaskoczeni tempem, w jakim sąd wydał tak poważną decyzję. Z niecierpliwością czekamy na jej uzasadnienie. Przeanalizujemy je i dopiero wówczas odniesiemy się merytorycznie do sprawy — mówi Mirosław Obarski, rzecznik obligatariuszy Elektrimu.

— Widocznie sąd nie miał wątpliwości co do zasadności wniosku. Dziwi mnie zaskoczenie obligatariuszy, bo to oni doprowadzili do tej sytuacji, konsekwentnie odmawiając zniesienia zabezpieczeń z majątku — odpowiada Zygmunt Solorz, główny akcjonariusz i szef rady nadzorczej Elektrimu.

Inwestorów giełdowych najbardziej interesuje wartość wierzytelności, jakie mogą zostać zgłoszone.

— Nie wiemy jakie będą roszczenia. Ważne jest jednak, że wszyscy powinni wyłożyć karty na stół, a sąd oceni po której stronie są atuty. My podporządkujemy się jego decyzjom. Teraz wszystko wskazuje jednak na to, że majątek Elektrimu w zupełności wystarczy na spłatę potencjalnych zobowiązań. Pod jednym warunkiem: muszą zostać zniesione zabezpieczenia na naszym majątku — dodaje prezes Nurowski.

Z czego teraz składa się na majątek Elektrimu?

— Na wszystkich najważniejszych aktywach ustanowione są zabezpieczenia sądowe — ucina Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu.

Piłka jest więc po stronie obligatariuszy (mają zabezpieczenia na 725 mln EUR) oraz Vivendi. Sąd nie ma możliwości zniesienia zobowiązań, jeśli nie zgodzą się na to strony układu, ale może je do tego próbować nakłonić.

Giełda ożyje

Na koniec półrocza konglomerat (zgodnie z raportem finansowym) miał 238 mln zł środków pieniężnych i 2,6 mld zł należności. Na 6,4 mld zł wyceniał swój majątek trwały. Swoje zobowiązania szacował natomiast na 6,7 mld zł. Ale nie wszystkie roszczenia — w tym ze strony Vivendi — uwzględnione są w bilansie.

Na dzisiejszej sesji można się spodziewać nerwowej reakcji graczy. Samo złożenie przez spółkę wniosku o upadłość spowodowało spadek notowań o 17 proc.

Decyzja sądu może okazać się też korzystna dla wyceny Elektrimu. W końcu — po dokładnej weryfikacji — Temida orzeknie kto, i na jaką kwotę, jest wierzycielem spółki. Może okazać się, że wiele roszczeń jest nieuzasadnionych, a zobowiązania Elektrimu zostaną dodatkowo zredukowane o okrągłą sumę. To wariant optymistyczny.

Tomasz Siemieniec, KZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Siemieniec, KZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Legenda giełdy w stanie upadłości