Lek trafił na niezrozumienie celników

Katarzyna Kozińska
27-12-2004, 00:00

Lek zanotował wzrost trzy razy większy niż rynek.

Wynik może być jeszcze lepszy po uruchomieniu nowej fabryki. Gdyby jeszcze nie celnicy...

Marko Dolżan, szef słoweńskiej firmy farmaceutycznej Lek, spodziewa się, że jego spółka zanotuje w tym roku ponad 8-proc. wzrost sprzedaży.

— IMS szacuje, że cały rynek leków w tym roku wzrośnie niewiele ponad 2 proc. Nasz wynik daje nam drugą pozycję w rankingu producentów leków generycznych — po Polpharmie i przed Adamedem — mówi Marko Dolżan.

W tej kategorii firma przyzna- je się (po 11 miesiącach roku) do 6,93-proc. udziału w rynku. Od kilku miesięcy Lek jest częścią firmy generycznej Sandoz, kontrolowanej przez notowany na giełdzie szwajcarski koncern Novartis.

Będą nowe leki

Żeby jednak nie dać się wyprzedzić konkurentom, Lek musi przyspieszyć obroty. Kilka firm generycznych: Adamed, Hexal, KRKA, Zentiva, rozwijało się bardziej dynamicznie.

— Wprowadziliśmy w tym roku na rynek dwa nowe preparaty —kardiologiczny i przeciwastmatyczny. Spodziewam się, że w 2005 r. będziemy mieli więcej wdrożeń. Czekamy na możliwość produkowania leków w nowej fabryce, którą otworzyliśmy latem tego roku w Strykowie — wyjaśnia prezes Dolżan.

Bieg przez płotki

Przeniesienie produkcji z zakładu w Pruszkowie i Łodzi (z byłego Argonu) do wybudowanego kosztem 70 mln EUR zakładu w Strykowie przeciąga się, bo urząd rejestracji leków nie przerejestrował jeszcze leków pod kątem nowego miejsca wytwarzania.

— Zamiast jednej fabryki nadal utrzymujemy trzy miejsca produkcji. W Strykowie chcemy produkować także kilka leków przeniesionych z fabryki w Lublanie — mówi Marko Dolżan.

Sandoz zdecydował, że w Polsce ulokuje również produkcję pięciu znaczących preparatów, które będą sprzedawane na wszystkich rynkach, na których operuje.

Lek już na starcie wpadł jednak na przeszkodę natury urzędniczej — celników nie znających przepisów. Nie przepuszczono przez granicę preparatu do produkcji jednego z leków, bo celnicy uznali, że nie jest zarejestrowany w Polsce.

— Jest zarejestrowany w Niemczech. Zgodnie z prawem UE, polska rejestracja nie jest wymagana, dopóki preparat nie wchodzi do sprzedaży w Polsce. Czekamy na wyjaśnienie, ale na razie tu chcemy lek produkować, a dystrybuować go na innych rynkach — wyjaśnia szef Leku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Lek trafił na niezrozumienie celników