Lekcja: wartość pieniądza w czasie

Jarosław Koziński
opublikowano: 24-10-2006, 00:00

Na początek zadanie do samodzielnego rozwiązania:

1 Czy lepiej otrzymać 3 mld zł: a) w styczniu 2007, b) po sześciu miesiącach, w lipcu 2007?

2 Jeżeli wybrałaś/wybrałeś odpowiedź b), ustal koszt sześciomiesięcznego opóźnienia — przyjmij stopę dyskontową równą 0,5 proc. miesięcznie.

3 Jeżeli wybrałaś/wybrałeś odpowiedź a) i uważasz, że zadanie obraża twoją inteligencję, czytaj dalej.

Do obecności Polski w Unii Europejskiej powoli przekonują się nawet sceptycy: wyrzeczeń rzeczywistość przyniosła niewiele (oscypki nie dość że obronione, to i zastrzeżone jako produkt regionalny), eksport, zwłaszcza żywności, rośnie, a już za moment powinna do Polski popłynąć rzeka euro. W latach 2007-13 dostępnych dla Polski będzie ponad 67 mld euro z funduszy strukturalnych na dotacje dla firm, infrastrukturę drogową, energetyczną, wsparcie dla samorządów etc.

Pieniądze te mogą być wykorzystywane już od stycznia 2007. Zakładając konserwatywnie, że będziemy je mogli zdobywać w ciągu siedmiu unijnych lat budżetowych w równym tempie, oznacza to wpompowanie w gospodarkę ponad 3 mld zł miesięcznie. Śmieją się już państwu buzie? Niestety — za wcześnie. Rzeka euro popłynie tylko wtedy, gdy nie napotka zapory.

Warunkiem uruchomienia tych pieniędzy jest przygotowanie przez rząd kompletu dokumentów programowych, by można było ogłosić konkursy na wnioski. Niestety, istnieje poważne ryzyko (graniczące z pewnością), że mimo planów i założeń konkursy w różnych obszarach będą opóźnione. Pojawiają się informacje nawet o półrocznym opóźnieniu.

Trudno oprzeć się przykremu wrażeniu, że kiedy jako opinia publiczna koncentrujemy się na obserwowaniu igrzysk politycznych, umykają naszej uwadze problemy znacznie bardziej realne i wymierne.

Dla wszystkich, którzy teraz zainteresowali się punktem 2 zadania: koszt półrocznego opóźnienia wypłaty za jeden miesiąc to około 103 mln zł. A to bardzo ostrożnie oszacowana wartość braku pieniądza w odpowiednim czasie. W praktyce koszt jest większy: wstrzymane inwestycje, miejsca pracy, które nie powstały, kontrakty eksportowe, do których nie doszło, podatki, które nie popłyną do budżetu. I żartem skrywany żal, że jest jak w depeszy radia Erewan: mieliśmy dostawać pieniądze, a dostajemy lekcję (ekonomii).

Jarosław Koziński

partner, Ernst & Young

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Koziński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu