Lekcje rannych tygrysów dla Polski

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 09-09-2011, 00:00

Sztywny kurs, tani pieniądz i agresywne banki to mieszanka wybuchowa dla gospodarki.

Irlandia, Estonia i Łotwa — trzy recepty na recesję

Sztywny kurs, tani pieniądz i agresywne banki to mieszanka wybuchowa dla gospodarki.

Scenariusz zwykle jest podobny. Gospodarka zyskuje dostęp do taniego kredytu, konsumenci czują się coraz bogatsi i kupują coraz więcej. Kraj błyszczy danymi o wzroście gospodarczym i świat okrzykuje go tygrysem. W tym momencie zwykle zaczynają się kłopoty z cenami, a w ślad za nimi przychodzi recesja.

— Wzloty i upadki europejskich tygrysów to przykład dany Polsce ku przestrodze. Nie warto zachłystywać się wzrostem gospodarczym, najważniejsza jest równowaga — ostrzegał Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK, na Forum Ekonomicznym w Krynicy-Zdroju.

Jego zdaniem, główne przyczyny załamania się gospodarek krajów takich jak Irlandia, kraje bałtyckie, ale też Portugalia i Grecja, są trzy. Pierwszy — sztywny kurs walutowy bez pełnej konwergencji gospodarek, czyli brak poduszki, jaką może być osłabienie rodzimej waluty. Drugi — niskie, czyli niedopasowane do szybko rosnącej gospodarki stopy procentowe. Trzeci: agresywna polityka kredytowa banków.

— Wszystko to widzieliśmy w ostatnich latach w każdym z najmocniej dotkniętych kryzysem krajów Europy. Te trzy dziedziny musimy mieć pod stałą kontrolą, jeśli nie chcemy podzielić losu tych państw — uważa Mateusz Morawiecki.

O doświadczeniach Irlandii, Estonii i Łotwy — trzech podupadłych tygrysów Europy — opowiadają ich przedstawiciele.

Widokówka z Łotwy

Sukces napompowany kredytami

Prof. Dainis Zelmenis, wykładowca Uniwersytetu Ryskiego im. Stradinia

Łotwa ma za sobą kilkanaście lat silnego wzrostu gospodarczego, który z wielkim hukiem skończył się w 2008 r. Ten upadek musiał prędzej czy później nadejść, bo tworzyliśmy wydmuszkę.

Korea Południowa, prawdziwy tygrys gospodarczy, kilka dekad temu — kiedy nie była jeszcze bogatym krajem —zadziwiła świat. Oświadczyła, że stawia na rozwój przemysłu ciężkiego. Bank Światowy odmówił im kredytu, tłumacząc, że to zły pomysł, bo Korea nie ma dostępu do złóż surowców. Korea mimo to konsekwentnie rozwijała przemysł metalurgiczny, maszynowy, następnie samochodowy. Budowała gospodarkę opartą na produkcji, miała silne fundamenty. Sukces Łotwy zawdzięczaliśmy natomiast głównie masowo pompowanym w nasz kraj kredytom. Budowaliśmy kapitalizm bez kapitału. Namawiano nas, by w dwie dekady przebiec dystans, jaki Europa pokonała w 120 lat. To musiało się skończyć upadkiem.

Widziane z irlandii

Klucz to deregulacja i niskie podatki

Jim O’leary, doradca ekonomiczny ministra finansów Irlandii

Irlandia, zanim stała się tygrysem, była bardzo niemrawą gospodarką. Od początku lat 60. do końca 80. XX w. rozwijaliśmy się znacznie poniżej oczekiwań. Poziom życia przez cały ten czas wahał się w okolicy 60 proc. średniej unijnej, nie udało nam się odrobić ani kawałka zapóźnienia wobec reszty krajów.

Z początkiem lat 90. zaczęło się silne ożywienie. Podjęto wiele dobrych decyzji. Działania deregulacyjne i obniżki podatków uwolniły potencjał naszego przemysłu i pozwoliły mu konkurować z innymi gospodarkami. W tej dekadzie nasz wzrost gospodarczy wspiął się do 9-10 proc., a eksport stał się naszym motorem — roczna dynamika rzadko spadała poniżej 20 proc.

Punktem zwrotnym był rok 2000. Sektor bankowy zaczął szybko rosnąć, do gospodarki coraz szerszym strumieniem zaczął płynąć kredyt, a przyjęcie euro spowodowało, że koszt pieniądza gwałtownie spadł. To był moment, w którym naszym motorem przestał być eksport, a rolę tę przejął kredyt. To musiało skończyć się rozrostem sektora budowlanego i boomem na rynku nieruchomości. Ta bańka musiała zostać przebita, a szpikulcem okazał się kryzys z 2008 r. Banki przykręciły kurek z kredytami, popyt na nieruchomości spadł, a z nim załamały się ceny. Skończyło się na głębokiej recesji i pomocy finansowej z zewnątrz. Na szczęście od kilku tygodni widzimy już światełko w tunelu — nasza gospodarka odbija się od dna, a oprocentowanie obligacji zaczyna spadać.

z doświadczeń estonii

Eksport rozgrzał naszą gospodarkę

Marje Jasing, dyrektor Estońskiego Instytutu Badań Rynkowych

Kiedy dwadzieścia lat temu odłączaliśmy się od Związku Radzieckiego, byliśmy przerażeni. Dostaliśmy niezależność i nie wiedzieliśmy, czym to się skończy. Wszystko było dla nas nowe. Ale pierwsze lata pokazały, że radzimy sobie lepiej, niż się spodziewaliśmy. Wzrost gospodarczy na poziomie 7-8 proc.? Dla nas to była norma. Znaleźliśmy swoją szansę w eksporcie. Od początku utrzymywaliśmy sztywny kurs, co pozbawiało naszych przedsiębiorców ryzyka kursowego i tworzyło dobre warunki do rozwoju eksportu.

Pojawiły się jednak dwa zagrożenia, które zrealizowały się w ostatnim kryzysie. Pierwszym było to, że z powodu silnego eksportu staliśmy się zakładnikami koniunktury w Europie, zwłaszcza w Szwecji, Niemczech i Finlandii. Drugą nierównowagą był silny rozwój sektora bankowego. Zwłaszcza szwedzkie banki w ostatniej dekadzie zdecydowały się na silną ekspansję w naszym kraju. W agresywny sposób napędzały popyt na kredyty, co napompowało bańkę nieruchomościową.

Przyszedł kryzys i nasza gospodarka w latach 2008- -2009 skurczyła się łącznie o 20 proc. Rząd był zmuszony do zdecydowanej reakcji — w większości instytucji publicznych pensje spadły o około 20 proc. To samo robiły firmy prywatne. Co ważne, to dostosowanie przebiegło bez większych oporów społecznych. Ludzie rozumieli, że w czasie kryzysu trzeba oszczędzać.

Dziś znowu mocno stoimy na nogach — gospodarka rośnie w tempie powyżej 8 proc. Mamy nadwyżkę w budżecie i dług publiczny na poziomie 6 proc. PKB. Znowu pojawiają się jednak zagrożenia. Pierwszy to inflacja. Ceny w naszych sklepach i zarobki w firmach ciągle są o jedną trzecią niższe niż w Finlandii. To powoduje silną presję inflacyjną. Drugie zagrożenie to kryzys grecki. Z dużym niepokojem wsłuchujemy się w doniesienia ze strefy euro, bo ewentualny spadek zamówień eksportowych może nas znowu wpędzić w problemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy