Lektury

Jacek Zalewski
30-11-2000, 00:00

Lektury

W kapciach po kasę

Jesteśmy zbyt leniwi, by chodzić do banku? Na szczęście rozwój techniki pozwala nam na taki luksus. Bank może przecież przyjść do nas, a ściślej — o każdej porze dnia i nocy być do naszej dyspozycji na ekranie domowego peceta. O wygodzie takiego rozwiązania nie trzeba przekonywać nikogo, kto choć raz stracił pół godziny w kolejce do bankowego okienka, by dowiedzieć się, że zamówienie na czeki może złożyć tylko w sali obok.

O ileż prościej jest wydać zlecenie przez Internet, nie wstając zza biurka! Nowoczesna technika budzi jednak obawy: czy zdalny dostęp do konta jest bezpieczny? Mrożące krew w żyłach wiadomości o wyczynach hakerów mogą całkowicie zniechęcić do korzystania z takich usług. Przyglądając się internetowej ofercie banków działających w Polsce, postanowiliśmy więc zwrócić szczególną uwagę właśnie na bezpieczeństwo.

I dlatego operacje wykonywane na koncie bankowym podzieliliśmy na bezpieczne i ryzykowne. Jak należy rozumieć ten podział? Pierwsza grupa to wszystkie czynności nie zmieniające stanu naszych oszczędności, a więc na przykład oglądanie wykazu ostatnio wykonanych operacji czy zakładanie lokat. Także przelew pieniędzy na rachunek wybrany z listy tych, które zdefiniowaliśmy przy zakładaniu konta lub podczas wizyty w oddziale, zalicza się do kategorii operacji bezpiecznych. Z kolei operacje ryzykowne to przelewy na nie określone wcześniej (czyli dowolne) rachunki bankowe. Gdyby komputerowy włamywacz mógł je wykonywać, sytuacja byłaby znacznie poważniejsza...

„Komputer Świat”

Bank wirtualny

Powstał w Polsce pierwszy bank wirtualny, który nie potrzebuje placówek, by obsłużyć klientów. Nie na tym jednak polega rewolucyjność ostatniej inicjatywy BRE Banku. Po raz pierwszy od dawna bank zaproponował konkurencyjną wobec obligacji skarbowych formę oszczędzania. BRE Bank do tej pory specjalizował się w obsłudze przedsiębiorstw oraz bogatych indywidualnych klientów. Ma on niewiele placówek. Zależy mu jednak na pozyskiwaniu depozytów ludności. Dlatego wymyślił mBank, czyli ofertę dla ciułaczy, których chce zachęcić wysokim oprocentowaniem. Aby móc płacić wysokie odsetki, zorganizował wszystko tak, by nie ponosić wysokich kosztów obsługi klientów. Z bankiem można więc kontaktować się wyłącznie przez telefon (zwykły i komórkowy) oraz Internet.

Bank zaproponował eKONTO i eMAX. Są to dwa rachunki bieżące. Pierwszy daje większe możliwości zlecenia przelewów, ale ma nieco niższe oprocentowanie — obecnie 15,5 proc. w skali roku. Oprocentowanie eMAX wynosi 16,5 proc. Kapitalizacja odsetek na obu rachunkach jest miesięczna. Po jej uwzględnieniu oprocentowanie kont wynosi teraz odpowiednio: 16,55 proc. i 17,8 proc. w skali roku. Ta druga wartość jest najwyższym oprocentowaniem, jakie przeciętny ciułacz może uzyskać w bankach.

„Rzeczpospolita”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu