Leonardo droższy niż Neymar

Weronika A. Kosmala
21-11-2017, 22:00

Najdroższe sprzedane dzieło sztuki ma cenę 450,3 mln USD, mimo że jeszcze w latach 50. kosztowało 45 GBP. Oto „Salvator Mundi” Leonarda da Vinci w liczbach

400 mln USD. Taką cenę przybito młotkiem podczas licytacji ostatniego odkrytego na rynku dzieła Leonarda. Po doliczeniu swoich opłat dom aukcyjny Christie’s podał wartość, jaka powinna znaleźć się na rachunku, a więc 450,3 mln USD (1,6 mld zł) — kwotę, którą część środowiska przyjęła gromkimi oklaskami, a część chwytliwymi memami, uwypuklającymi wątpliwie chrześcijański aspekt wydatku. „Spooky Jesus”, jak określał lekko straszne ujęcie ekspert Artnetu, był bohaterem lawiny zapowiedzi, jednak większość z nich podkreślała, że może zostać sprzedany czterokrotnie taniej — za 100 mln USD.

5. Tylu chętnych licytowało jeszcze pracę, kiedy na sali padła stawka 190 mln USD — jeden osobiście, czterech telefonicznie. Po 19 minutach konkurencja zawęziła się do dwóch rywalizujących przez telefon: pierwszy na linii z szefem sprzedaży sztuki współczesnej, drugi z kierującym nowojorskim działem dawnej. Klient drugiego licytował ostrożniej, deklarując ceny wyższe o 2-5 mln USD, podczas gdy postąpienia późniejszego zwycięzcy wynosiły 30 mln USD. Co ciekawe, obiekt wystawiono na aukcję sztuki współczesnej, m.in. w towarzystwie „Ostatniej wieczerzy” Warhola — żeby zwrócić na niego większą uwagę kolekcjonerów i podnieść cenę.

1,35 proc. Taką roczną stopę zwrotu przez kilka wieków dawałby obraz, gdyby nie zmieniał właścicieli — podaje „The Wall Street Journal”. Abstrakcyjne wyliczenie opiera się na założeniu, że „Salvator Mundi” miał podobną cenę do „Mony Lisy”, za którą około 1519 r. król Francji miał zapłacić 4 tys. zł dukatów. Wyceniając 3,5-gramowe dukaty odpoczywające w muzeach, udało się naszkicować cenę 575 tys. USD, przy założeniu, że wartość nabywcza kruszcu raczej się nie zmienia.

10. Prawie tyle ubiegłorocznych obrotów na polskim rynku aukcyjnym starczyłoby na „Salvatora Mundi”, który — co równie zaskakujące nad Wisłą — nie mógł „spaść” z aukcji. Termin określający w branży smutną sytuację, w której wystawiony obiekt nie wzbudza licytacji, nie miałby zastosowania w przypadku oleju Leonarda, bo Christie’s postarał się o gwarancję trzeciej strony, gotowej zapłacić 100 mln USD.

1500. Mniej więcej w tym roku Leonardo da Vinci namalował wizerunek Zbawiciela Świata — popularny i wymowny typ przedstawieniowy z prawą dłonią uniesioną do błogosławieństwa i lewą podtrzymującą glob. Jak podaje dom aukcyjny Christie’s — który przeprowadził rekordową licytację 15 listopada — eksperci nie są zgodni co do datowania dzieła. Większość jest zdania, że powstało pod koniec okresu spędzonego przez malarza w Mediolanie, a więc po 1490 r. — „Salvator Mundi” byłby wtedy rówieśnikiem „Ostatniej wieczerzy”. Pozostali badacze upierają się, że jest trochę późniejszy i został namalowany we Florencji, dokąd Leonardo przeprowadził się w 1500 r. i zajął się pracą nad „Moną Lisą”. Obie grupy są zgodne, że podobnie jak inne późne dzieła malarza, tajemniczy Zbawiciel spędził na sztaludze kilka lat.

45 GBP. Taką cenę wizerunek Zbawiciela uzyskał na aukcji w londyńskim Sotheby’s w 1958 r., kiedy oficjalnie brany był za twórczość innego malarza z pracowni Leonarda. W 2005 r. nowojorski marszand kupił go za kolejną zaniżoną stawkę 10 tys. USD, żeby — już po właściwym rozpoznaniu autorstwa przez ekspertów — odsprzedać Yvesowi Bouvierowi za 75-80 mln USD w ramach prywatnej transakcji w 2013 r. Ten nie czekał natomiast nawet roku, żeby za 127,5 mln USD zaoferować obraz Rosjaninowi, Dmitriejmu Rybolowlewowi. Mimo że hojny nabywca nazywany bywa królem nawozów, jego nazwisko znane było już wrażliwym na sztukę, bo w tabeli rekordowych sprzedaży wystąpiło również przy dziele Marka Rothki — fioletowym, zielonym i czerwonym prostokącie wartymi razem 140 mln EUR. Jakby nie patrzeć na te wydatki, przyjmując ostatnią cenę 400 mln USD, Rybolowlew zarobił.

160 mln EUR. O ponad tyle więcej dzieło Leonarda było droższe od transferu Neymara do Paris Saint-Germain. Przeliczając „Salvatora Mundi” na szacowane przez prasę zarobki Roberta Lewandowskiego, można przypuszczać, że „Lewy” zarabiałby na Zbawiciela kilkanaście lat. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Leonardo droższy niż Neymar