Lepsze wyniki przywrócą apetyt na „misie”

TOMASZ MATRAS zastępca dyrektora inwestycyjnego ds. akcji Union Investment TFI
opublikowano: 21-08-2017, 22:00

Wzrost gospodarczy na świecie jest w tym roku naprawdę imponujący. A co ważniejsze, rozkłada się równomiernie pomiędzy różne regiony globu.

Taka sytuacja nie zdarzyła się już od dawna. W drugim kwartale 2017 r. gospodarka Stanów Zjednoczonych rozwijała się w tempie 2,6 proc. rok do roku. Dynamiczny, 2,2-procentowy wzrost PKB w tym okresie odnotowała też strefa euro. Motorem koniunktury są — poza Niemcami — Holandia, Francja, Włochy czy Hiszpania. Świetnie spisują się też gospodarki Europy Środkowo- -Wschodniej — rumuńska, czeska, polska, węgierska i słowacka. W Polsce PKB w drugim kwartale urósł o 3,9 proc. rok do roku.

TOMASZ MATRAS zastępca dyrektora inwestycyjnego ds. akcji Union Investment TFI
Zobacz więcej

TOMASZ MATRAS zastępca dyrektora inwestycyjnego ds. akcji Union Investment TFI

W tak dobrym otoczeniu makroekonomicznym spadek cen akcji mniejszych spółek z GPW (które powinny korzystać na dobrej koniunkturze) mogą nieco zaskakiwać. Tym bardziej że zagraniczni inwestorzy giełdowi grają obecnie pod scenariusz: emerging markets (w tym Polska) vs rynki rozwinięte.

Wraz z lepszymi raportami kwartalnymi powinien powrócić apetyt inwestorów na mniejsze spółki.

Oczywiście jest kilka czynników, które wywierają niekorzystny wpływ na giełdowe „misie”. Jednym z nich jest wzrost kosztów pracy. Chociaż wynagrodzenia w Polsce rosną wolniej od oczekiwań i w porównaniu z innymi krajami Europy Środkowo- -Wschodniej (w lipcu o 4,9 proc. r/r), to w pewnym stopniu odbijają się na wynikach finansowych firm. Dodatkowo na niekorzyść polskich spółek eksportowych działa silny złoty, który od początku roku umocnił się do euro o kilka procent. Ma to duże znaczenie, ponieważ sprzedaż do krajów Unii Europejskiej stanowi około 80 proc. wartości polskiego eksportu.

Jednakże — pomimo spadku marż i nieco niższych zysków wypracowanych przez giełdowe spółki w ostatnim kwartale — nie ma mowy o tragedii czy zapaści. Wręcz przeciwnie. Co więc sprawia, że w notowaniach sWIG80 i mWIG40 dominuje kolor czerwony? Wydaje się, że nieco gorsze wyniki finansowe spółek, które nie są w stanie sprostać rozbuchanym oczekiwaniom analityków i samych inwestorów. Do tego dochodzą nieco „wyschnięte” źródła popytu na akcje mniejszych spółek. Najwięksi zagraniczni inwestorzy kupują właściwie tylko spółki z WIG20. Natomiast „misie” są w spektrum zainteresowania głównie lokalnych graczy. W obliczu niewielkich napływów do funduszy akcji małych i średnich spółek oraz niższej aktywności OFE brakuje impulsu, który przełamałby tę słabość.

Mimo to nadal wierzymy, że silne ożywienie gospodarcze prędzej czy później przełoży się na wzrost przychodów i zysków spółek notowanych na GPW. Wraz z lepszymi raportami kwartalnymi powinien powrócić apetyt inwestorów na mniejsze spółki. Szczególnie że ceny polskich akcji nie są wygórowane (w pobliżu długoterminowych średnich) i w tym cyklu koniunkturalnym istnieje jeszcze pole do ich dalszych zwyżek — bez ryzyka oderwania wycen spółek od fundamentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ MATRAS zastępca dyrektora inwestycyjnego ds. akcji Union Investment TFI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Lepsze wyniki przywrócą apetyt na „misie”