LIDERZY MOGĄ LICZYĆ NA ZDOBYCIE POŁOWY RYNKU MIĘSA CZERWONEGO

Witold Choiński
opublikowano: 30-06-1999, 00:00

LIDERZY MOGĄ LICZYĆ NA ZDOBYCIE POŁOWY RYNKU MIĘSA CZERWONEGO

Aby przeżyć, firmy mięsne będą dążyć do specjalizacji produkcji

KONCENTRACJA: Zdaniem Wojciecha Wtulicha, prezesa Farm Foodu, do 2003 roku rynek mięsa w Polsce podzielą między siebie dwie grupy kapitałowe. fot. Grzegorz Kawecki

Całą branżę mięsną w najbliższych latach czekają poważne zmiany. Rynek opanują najprawdopodobniej 2-3 grupy. Muszą również powstać profesjonalne centra dystrybucji, które będą obsługiwały branżę.

Według niektórych specjalistów z branży, rynek mięsny w Polsce czekają jeszcze poważne zmiany. To, co obserwowaliśmy dotychczas, czyli zwolnienia, restrukturyzację, zdobywanie nowego rynku zbytu, marketing — to zalewie pierwszy etap przekształceń branży. Niektórzy twierdzą nawet, że można to było przeprowadzić bez udziału kapitału zachodniego.

— Mieliśmy do tego sprzyjające warunki. Duży wzrost PKB, koniunktura na rynku rosyjskim, brak hiper- i supermarketów powodował, że firmy zaczęły się rozwijać i inwestować samodzielnie — mówi Wojciech Wtulich, prezes Farm Foodu.

Jego zdaniem, dopiero wejście w etap gospodarki rynkowej zaostrzyło walkę konkurencyjną między firmami krajowymi, a do jej wygrania potrzebny jest kapitał. Stąd pojawienie się na naszym rynku inwestorów ze Szwecji, Hiszpanii i Stanów Zjednoczonych.

Wojciech Wtulich uważa, że w branży spożywczej kapitał zagraniczny odegra wiodącą rolę.

— Docelowo, w branży mięsnej szansę zarabiania będzie miało tylko trzech liderów. Pozostali będą jedynie uzupełniać rynek — dodaje.

50 proc. rynku

Według jego szacunków, grupa trzech, czterech liderów opanuje około 50 proc. rynku. Aby jednak do tego doszło, potrzebne będą olbrzymie pieniądze na promocję i reklamę, na którą nie będzie stać pojedynczych firm.

— Dopiero połączenia w ramach dużych grup kapitałowych wyzwolą dodatkowe środki — dodaje Wojciech Wtulich.

Prezes widzi również wielką szansę dla branży mięsnej w wejściu do Unii Europejskiej. Jego zdaniem, spożycie mięsa w Polsce jest obecnie około 20 proc. niższe niż w Unii. Żeby dojść do podobnego poziomu, wcześniej trzeba rozwiązać problemy związane z jakością żywca oraz dystrybucją.

Jakość można poprawić tylko poprzez odpowiednie żywienie i genetykę. Klasycznym przykładem firmy, która się z tym uporała jest amerykański Smithfield Foods, który produkuje w Stanach Zjednoczonych około 19 mln sztuk trzody chlewnej rocznie. Smithfield jest obecnie inwestorem branżowym w Animeksie.

Zdaniem prezesa Wtulicha, jeśli firma chce liczyć się na rynku, musi postawić na rozwój własnej hodowli, co będzie sprzyjać również obniżce kosztów produkcji.

Zdaniem specjalistów, firmy mięsne nie unikną również specjalizacji produkcji. Obecna ich struktura jest nieeuropejska. W firmach funkcjonuje stary układ produkcji: od uboju, poprzez przetwórstwo, aż do produkcji mączek.

— Musi nastąpić oddzielenie uboju i rozbioru od przetwórni. Wymuszą to nie tylko przepisy sanitarno-epidemiologiczne, ale również koszty produkcji — mówi Wojciech Wtulich.

Centra dystrybucji

Wojciech Wtulich przypuszcza też, że teraz, aby zdobyć rynki i kanały dystrubucji, firmy będą musiały zrezygnować nawet z części zysku, który przejmą sprzedawcy i dystrybutorzy. Muszą również powstać duże, profesjonalne centra dystrybucji.

Będą to firmy, które zajmą się obsługą sieci hipermarketów, sklepów oraz odbiorców hurtowych.

Zdaniem prezesa Wtulicha, liderzy rynku są tego świadomi. Jednak ich utworzenie będzie zbyt kosztowne dla pojedynczych firm.

— Zamówiony towar musi być dowieziony do sieci hipermarketów, często z dokładnością do paru minut. Tego nie da się zrobić w zakładach, ponieważ koszty transportu byłyby wyższe niż zysk — uważa Wojciech Wtulich.

Agresywna reklama

Hipermarkety coraz częściej zwracają uwagę na uznaną markę.

Branża mięsna chcąc zwiększać sprzedaż swoich wyrobów nie uniknie też wydatków na reklamę. I nie może to już być spot reklamowy puszczany w telewizji od czasu do czasu, lecz profesjonalnie przygotowana promocja marki i logo, opracowana dla różnych mediów. Przy okazji skorzystają wszyscy. Pochłonie to olbrzymie pieniądze, dlatego liderzy rynku będą musieli się w tej kwestii dogadać. Potwierdza się zasada, że rynkiem kieruje reklama. Można się tu posłużyć prostym przykładem proszku do prania. Mimo że reklamę prowadziły tylko wybrane marki proszku, zwiększoną sprzedaż zarejestrowały wszystkie proszki. Podobnie musi być w branży mięsnej. Nieważne, jakiej marki produkty będą reklamowane, ważne, jak często. Sprzedaż wyrobów mięsnych wzrośnie na całym rynku.

Witold Choiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Witold Choiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / LIDERZY MOGĄ LICZYĆ NA ZDOBYCIE POŁOWY RYNKU MIĘSA CZERWONEGO