Limitami w konkurencyjność

opublikowano: 31-05-2012, 00:00

Komentarz

RAFAŁ KWAPISZ

szef marketingu i sprzedaży Finnlines Polska

W 2015 r. zaczną obowiązywać jeszcze ostrzejsze niż obecnie normy emisji siarki na Bałtyku i Morzu Północnym. Przypomnijmy, że w obszarze SECU (Sulphur Emission Control Area) obejmującym Morze Północne, Kanał La Manche i Bałtyk do końca czerwca 2010 r. obowiązywała norma 1,5 proc. zawartości siarki w paliwie statkowym. Teraz wiążący jest poziom 1 proc., a według ustaleń Konwencji Marpol od stycznia 2015 r. ma spaść do 0,1 proc.

Na pozostałych akwenach świata poziom ten to obecnie 3,5 proc., a od stycznia 2020 r. ma być zmniejszony do 0,5 proc. Widać wyraźne różnice między naszym obszarem morskim a resztą świata, co narusza równowagę konkurencyjności. Zasady ochrony środowiska nie są spójne i wiążące dla całego świata, więc wysiłki czynione w naszym regionie – według niektórych specjalistów z dziedzin ekologii – mogą być zniweczone zaniedbaniami w innych regionach.

Limity, które mają obowiązywać od 2015 r. na obszarze SECU to problem dla branży. Ofiarami będą starsze i małe statki, które nie mają odpowiedniego systemu oczyszczania spalin, a montaż technologii „scrubber” jest drogi, co praktycznie eliminuje inwestycje w starsze jednostki. Poza tym te urządzenia zajmują na statku sporo miejsca, co w przypadku małych jednostek spowoduje zmniejszenie ich możliwości przewozowych.

Koszt paliwa to dzisiaj główny element w grze konkurencyjnej. Teraz paliwo kosztuje około 500 euro za tonę (w kwietniu niemal 600 euro) z 1-proc. zawartością siarki. Po 2015 r. armatorzy będą musieli kupować paliwo za około 1000 EUR za tonę lub dwukrotność obecnych cen. Może to spowodować wyrzucenie z rynku statków starszych, które nie uniosą ciężaru kosztów paliwa.

Te koszty odbiją się na kosztach frachtów, a ostatecznie na cenie towarów w detalu. Przewoźnicy drogowi korzystający z promów już alarmują o wysokich kosztach biletów na połączenia bałtyckie, co wynika z wysokich cen paliw. Szukają ciągle alternatyw dla „morskich autostrad”. Podniesienie kosztów transportu przez „nowe” paliwo może skutkować przeniesieniem ładunków ze statków na samochody, przez co wzrośnie emisja CO 2. Mogą się więc pogorszyć warunki środowiska naturalnego.

Negatywnie o projekcie nowej dyrektywy unijnej w tej sprawie wypowiedziały się parlamenty Szwecji, Finlandii i Estonii, które to kraje w znacznej części opierają handel zagraniczny na transporcie morzem. Stanowisko rządu polskiego może nie jest tak stanowcze jak tych państw, ale również zwraca uwagę na możliwość negatywnego efektu przeniesienia transportu z morza na ląd.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu