Lindt&Spruengli kontra Terravita w sporze o zająca

Joanna Barańska j.baranska@pb.pl (22) 334-22-66
opublikowano: 09-01-2008, 15:50

Nie udało się wczoraj skończyć sporu o to, czy Lindt&Spruengli Polska ma wyłączne prawo do sprzedawania w Polsce wielkanocnych czekoladowych figurek w kształcie siedzącego zająca. Sąd Najwyższy (SN) zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Poznaniu.

Zdaniem SN Sąd Apelacyjny zbadał sprawę pobieżnie i powinien ocenić, czy poznańska Terravita, produkując zajączki identyczne w kształcie jak lindtowskie, nie naruszyła renomy wyrobów Lindta ani dobrych obyczajów kupieckich, czy nie zagroziła interesom nie tylko samego Lindta, lecz i konsumentów, a wreszcie - czy klient w ferworze zakupów przedświątecznych, zwracając mniejszą uwagę na szczegóły, nie pomyli zajączków Lindta i Terravity. SN zwolnił za to Terravitę z zarzutu kopiowania wyrobu Lindta.

Lindt zaczął wprowadzać swoje zajączki na polski rynek w 1997 r., Terravita - dwa lata później. Oba wyroby mają identyczny kształt, bo są produkowane na takich samych maszynach tego samego fabrykanta. Lindt jednak swoje zajączki owija w złotą folię i wiesza im na szyi dzwoneczek. Zajączki Terravity występują w dwóch wersjach: srebrnej w cętki imitujące futerko i złotej, a obróżka na szyi figurki jest nadrukowana. Obaj producenci opatrują swoje produkty wyraźnym logo.

W rozpatrywanej wczoraj sprawie Lindt ostarżył Terravitę o nieuczciwą konkurencję, a więc m.in. o takie naśladowanie wyrobu i jego oznaczenia, że klient może zostać wprowadzony w błąd. Domaga się od poznańskiej spółki zaprzestania wyrobu, sprzedaży i reklamy produktu, rozbicia form do jego wytwarzania i sześciokrotnych przeprosin w prasie.

Zdaniem Terravity należałoby zbadać, czy to nie Lindt działa w złej wierze, próbując zmonopolizować europejski rynek siedzących wielkanocnych zajączków. - Sąd Najwyższy Austrii skierował już pytanie w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Lindt jest tylko jednym z wielu producentów zajączków w Europie, lecz tylko on zastrzegł złotego zająca jako znak towarowy i to on wytacza procesy konkurentom w innych krajach - mówi reprezentujący Terravitę prof. Ryszard Skubisz.

- W innych krajach czekoladowe zające występują od kilkudziesięciu lat, w Polsce od kilku - zauważyła sędzia Teresa Bielska-Sobkowicz uzasadniając wyrok. Zdaniem SN Terravita nie jest winna naśladowania towaru Lindta w takim stopniu, aby mogło to klientów wprowadzić w błąd. Sąd Apelacyjny ma jednak dokładniej zbadać, czy konsumentów nie wprowadza w błąd oznaczenie, zwłaszcza, ze zając jest zarejestrowanym znakiem towarowym.

- Sąd Apelacyjny przyjął model, w którym konsument dokonując wyboru bierze pod uwagę nie tylko wygląd, lecz także smak, wagę, własne przyzwyczajenia - tak jak przy kawie czy herbacie. Zając jednak nie występuje w sklepach przez cały rok tak jak kawa i herbata i możliwy jest inny model, gdzie klient w ferworze przedświątecznych zakupów jednak pomyli Lindta i Terravitę - mówiła sędzia Bielska-Sobkowicz.
W zeszłym roku SN badał sprawę Lindt kontra Terravita identyczną pod względem faktycznym, lecz o innej podstawie prawnej - o naruszanie wspólnotowego znaku towarowego, który stanowi złoty zając. Również i w tym przypadku zwrócił ją do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu - tym razem w Warszawie - a ten na razie zakazał Terravicie produkcji zajączków.

- Lindt walczy z producentami zajączków w całej Europie, lecz tylko nas uhonorował tyloma wytoczonymi sprawami i zaangażowaniem tylu sądów - komentuje prof. Skubisz.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Barańska j.baranska@pb.pl (22) 334-22-66

Polecane