Lipcowe rekordy chińskiej stali

KAP
opublikowano: 13-08-2009, 00:00

Aż o 20 proc. wzrosła w ubiegłym miesiącu produkcja chińskich wyrobów stalowych. Wierzyć temu czy nie?

Aż o 20 proc. wzrosła w ubiegłym miesiącu produkcja chińskich wyrobów stalowych. Wierzyć temu czy nie?

Chińscy statystycy bombardują coraz bardziej rewelacyjnymi danymi dotyczącymi produkcji stali w tym kraju. Portal SteelGuru News, powołując się na dane chińskiego biura statystycznego, podał, że w lipcu produkcja stali surowej w Państwie Środka sięgnęła 50,7 mln ton. Oznacza to wzrost o 2,6 proc. w stosunku do czerwca i aż 12,6-procentową dynamikę rok do roku. Jeszcze lepiej jest w produkcji gotowych wyrobów stalowych i dostawach rudy żelaza. Z lipcowych danych wynika, że na chiński rynek dostarczono aż 61 mln ton hutniczych produktów (wzrost rok do roku o 19,4 proc.) i 76,87 mln ton rudy żelaza (roczna dynamika to 15 proc.).

Pytanie tylko, czy te statystyki są prawdziwe?

— W Chinach nie od dziś mamy do czynienia z mocnym PR w przypadku informowania o różnego rodzaju danych statystycznych. Faktem jednak jest, że od kilku miesięcy dynamicznie rośnie import stali do Chin, więc niewykluczone, że dane dotyczące produkcji i zapotrzebowania są miarodajne — uważa Jerzy Nikorowski, analityk surowcowy z Superfund TFI.

Dodaje jednak, że mocno rosnący import powoduje coraz większe zapasy wyrobów stalowych na chińskim rynku. Prognozuje, że w tym półroczu popyt na stal w Chinach powinien się zmniejszać.

— Testem będzie 2010 r., który pokaże, czy rzeczywiście obecne wzrosty produkcji i cen stali na świecie zostaną utrzymane. Mamy nadprodukcję wyrobów stalowych i surowców do ich wytwarzania, a mimo to dostawcy decydują się zwiększać podaż. Na przykład w Rosji ponownie zwiększa się wydobycie rudy żelaza, bo przecież tam przemysł wydobywczy jest numerem dwa — po paliwowym. Skutkiem może być wkrótce korekta podaży i cen — prognozuje Jerzy Nikorowski.

Nieco lepsze scenariusze rysują się dla polskiego rynku.

— W Polsce popyt na stal jest w miarę stabilny i przynajmniej do 2012 r. powinien taki pozostać, choćby ze względu na konieczność realizacji inwestycji związanych z EURO 2012 — uważa Jerzy Nikorowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy