LiveChat zapuszcza korzenie w USA

MGA
25-01-2012, 00:00

Spółka IT dobrze wyszła na rozwodzie z Gadu- -Gadu. Wkracza na rynek amerykański i myśli o debiucie na NASDAQ.

W biznesie jak w życiu — czasami trzeba się rozstać z dotychczasowymi partnerami, by móc wypłynąć na szersze wody. To właśnie uczyniła spółka LiveChat Software. W ubiegłym roku jej zarząd, z pomocą funduszu Tar Heel Capital, zdecydował się na wykup menedżerski firmy od GG Network, właściciela komunikatora Gadu-Gadu. Dzięki temu LiveChat zaczyna drugie życie, w którym chce stać się globalną marką na rynku rozwiązań on-line do komunikacji.

— Mieliśmy inne ambicje niż poprzedni właściciel. GG skupiało się na rynku polskim, a my mieliśmy międzynarodowe plany. Dlatego w naturalny sposób nasze drogi się rozeszły — mówi Mariusz Ciepły, prezes LiveChat.

Tłumaczy, że rozwinięcie sprzedaży poza granicami Polski jest naturalne. Rodzimy rynek nie jest jeszcze na tyle dojrzały, by można było na nim sprzedawać produkt LiveChat bez edukacji klientów. Tymczasem poza Polską klienci sami poszukują takich rozwiązań. Dzięki temu spółka mogła uwolnić się z okowów tradycyjnej sprzedaży (przez handlowców) i postawić na w pełni automatyczną dystrybucję przez internet. Ma już 1,9 tys. klientów, wśród nich są takie globalne koncerny, jak Philips, Samsung czy Bosch, a nawet tak egzotyczni partnerzy jak MalayanBank czy AirAsia.

— Choć mamy już klientów na każdy kontynencie, naszym głównym rynkiem jest USA. Już teraz realizujemy na nim 80 proc. naszej sprzedaży — podkreśla Mariusz Ciepły. W ocenie Marka Wasiaka z Polsko-Amerykańskiej Izby Handlowej, polskie firmy nie są pozbawione szans na amerykańskim rynku.

— Jest kilka naszych firm, które przebiły się na rynek amerykański i odniosły tam sukces. Nie przyznają się jednak do tego, że są polskim biznesem — podkreśla Marek Wasiak.

Jak mówi Mariusz Ciepły, duże znaczenie dla rozwoju na rynku amerykańskim będzie mieć uruchomienie automatycznych płatności. Amerykanie nie chcą płacić za usługi w sposób tradycyjny. W tym celu firma uruchomiła oddział w Północnej Karolinie. Dzięki temu LiveChat będzie mogło wejść na rynek setek tysięcy małych i średnich amerykańskich przedsiębiorców. Spółka planuje przenosić do oddziału procesy związane ze sprzedażą, marketingiem i obsługą klienta. Docelowo w Polsce mają pozostać zagadnienia związane z IT oraz z rozwojem biznesu. Przychody LiveChat w 2011 r. mln zł wyniosły 5 mln zł. Nie jest to kwota, która powala na kolana.

Po oczach bije jednak rentowność biznesu LiveChat. Spółka wypracowała w ubiegłym roku 2,5 mln zł EBiDTA i 2 mln zł zysku netto. Dodatkowo rentownośćcały czas rośnie: w grudniu 0,5 mln zł przychodów ze sprzedaży przyniosło 360 tys. zł zysku. — W tym roku planujemy podwoić nasze przychody, przy zachowaniu tak wysokiej rentowności — twierdzi Mariusz Ciepły. Spółka w przyszłości chciałaby wejść na giełdę. Warszawski parkiet nie jest dla niej numerem jeden. Znacznie bliżej jest do najważniejszego rynku dla spółek informatycznych, czyli amerykańskiego NASDAQ.

— Jesteśmy na etapie zbierania danych i analiz o NASDAQ. Jeszcze jest za wcześnie, by powiedzieć, że na pewno wejdziemy na ten parkiet i kiedy to się stanie. Dużo będzie zależało od tempa rozwoju firmy. Obecnie nie potrzebujemy dodatkowego kapitału i ta sytuacja nie zmieni się przez najbliższy rok — mówi Mariusz Ciepły.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MGA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / LiveChat zapuszcza korzenie w USA