Lokalne inwestycje zostaną na papierze

  • Jacek Kowalczyk
19-09-2013, 00:00

Premier obiecał samorządom poluzowanie fiskalnego gorsetu. Rząd daje nam ciastko za szybą — mówią lokalni włodarze

Od kilku miesięcy premier Donald Tusk deklaruje, że jego głównym celem gospodarczym jest rozruszanie inwestycji. Dlatego powołał Polskie Inwestycje Rozwojowe, uruchomił program wsparcia dla małych i średnich firm z kapitału BGK czy forsował pomysł budowy elektrowni w Opolu. Ostatnio do tej inwestycyjnej ofensywy premier dołączył wsparcie dla samorządów. Obiecał, że rząd poluzuje im limity zadłużenia, by mogły szerzej korzystać z funduszy UE na lata 2014-20.

SŁABY IMPULS:
Samorządy otrzymują
więc ofertę
symboliczną, daleko
niewystarczającą
dla włączenia się
skutecznie
w proces prowadzenia
kuracji gospodarczej
państwa
— twierdzi Marek
Wójcik ze Związku
Powiatów Polskich.
[FOT. TP]
Zobacz więcej

SŁABY IMPULS: Samorządy otrzymują więc ofertę symboliczną, daleko niewystarczającą dla włączenia się skutecznie w proces prowadzenia kuracji gospodarczej państwa — twierdzi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. [FOT. TP]

— Nie możemy oczekiwać od samorządów, aby były wielkim inwestorem, jednocześnie zatrzaskując im drzwi — powiedział premier na posiedzeniu komisji wspólnej rządu i samorządu. Rząd obiecał, że zmieni sposób liczenia limitów zadłużenia samorządów, który ma obowiązywać od przyszłego roku.

— Wiązać się to może z ryzykiem dla finansów publicznych, jednak biorąc pod uwagę fakt, że w przeważającej liczbie samorządowcy dają pozytywny przykład, jak racjonalnie gospodarować finansami, jesteśmy gotowi ponieść to ryzyko — dodał premier.

Na takie właśnie deklaracje już od kilku lat czekali samorządowcy, którzy obawiają się, że przy nowych limitach zadłużenia nie będą mogli znaleźć pieniędzy na wkład własny przy projektach unijnych. Dlatego słowa premiera roznieciły nadzieje samorządowców. Prawdopodobnie nadaremnie.

Żelazny minister

Donald Tusk zlecił przygotowanie szczegółowych rozwiązań i zmian prawnych Ministerstwu Finansów, z którym samorządowcy mają na pieńku. W projekcie nowelizacji ustawy o finansach publicznych resort proponuje zmiany, które przez część samorządowców oceniane są jako kosmetyka.

— Nie zawiedliśmy się na naszym ulubionym ministrze. Jego żelazna ręka nie utraciła swojej mocy — ironizuje Marek Wójcik, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich.

— Kto po wypowiedziach premiera spodziewał się daleko idących zmian, srodze się zawiedzie — mówi dyrektor.

Ministerstwo Finansów proponuje, by przy obliczaniu poziomu deficytu samorządów nie był brany pod uwagę dług zaciągnięty na realizację projektów unijnych, ale tylko tych, które są dotowane przez UE w przynajmniej 60 proc. Tam, gdzie dotacja jest mniejsza niż 60 proc., odliczone będą mogły być tylko odsetki. Co więcej, minister finansów proponuje (a o tym premier nie wspominał), że nowe, łagodniejsze zasady obowiązywać będą tylko przy zobowiązaniach i wydatkach powstałych po 31 grudnia 2012 r.

Płytka korekta

Według części samorządowców, takie propozycje przyniosą tylko niewielką ulgę samorządom. Dla wielu jednostek limity zadłużenia nadal będą zbyt restrykcyjne i wyeliminują je z walki o unijne dotacje.

— Przedstawiona korekta przepisów jest bardzo płytka. Nie pozwoli samorządom na dokonanie inwestycyjnego zrywu, na skalę tego z lat 2010-11 — uważa Marek Wójcik. Michał Zaleski, prezydent Torunia, twierdzi że te propozycje będą miały tylko marginalny wpływ na sytuację jego miasta.

— Rząd daje nam ciastko za szybą — niby będzie ulga, ale w praktyce i tak prawie z tego niej nie skorzystamy. Po pierwsze, zdecydowana większość naszych projektów ma dofinansowanie mniejsze niż 60 proc. Po drugie, zdecydowana większość naszych zobowiązań powstała przed 1 stycznia 2013 r. — tłumaczy Michał Zaleski.

Część samorządów — zwłaszcza tych z niskim zadłużeniem — przyjmuje jednak nowe rozwiązania bez rozczarowania.

— Zmiany poszły w dobrą stronę. Oczywiście na forum Unii Metropolii Polskich liczyliśmy, że będą głębsze i będą dotyczyć konstrukcji nowego wskaźnika. Akurat w naszym przypadku jest on jednak dużo lepszy od starego — zawsze notowaliśmy kluczowe dla tego wzoru nadwyżkę operacyjną i dobre wyniki ze sprzedaży majątku — mówi Marcin Urban, skarbnik Wrocławia.

Wojciech Ziętkowski, burmistrz Środy Wielkopolskiej, uważa, że samorządy nie będą paliły się do inwestowania z powodów zdroworozsądkowych.

— Nie można się zadłużać bez końca. Byłoby to nie fair wobec naszych następców — mówi Wojciech Ziętkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk, TM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Lokalne inwestycje zostaną na papierze