Lokalnym władzom przepadną unijne dotacje

JKW
01-02-2013, 16:09

Od 2014 r. tylko co dziewiąty samorząd będzie mógł sięgać po wsparcie z UE. Reszta będzie mieć związane ręce

Samorządy to od kilku lat największy inwestor w Polsce. Dzięki wsparciu z funduszy unijnych gminy, powiaty i województwa na rozwój infrastruktury wydają rocznie dziesiątki miliardów złotych. Lokalne władze mają obecnie około trzykrotnie silniejszy wpływ na koniunkturę gospodarczą w kraju niż rząd centralny. W 2011 r. wydatki majątkowe samorządów wyniosły 42,4 mld zł, a w tym samym czasie z budżetu państwa na inwestycje wydano jedynie 12,5 mld zł – wynika z danych Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.
Istnieje jednak ryzyko, że ten samorządowy dopalacz polskiej gospodarki wkrótce wygaśnie. Zdecydowana większość lokalnych władz dochodzi właśnie do finansowej ściany. Nie będą już w stanie sięgać po unijną pomoc i finansować inwestycji w obecnej skali.

Masowe rażenie
Chodzi o nałożone przez rząd na lokalne władze limity zadłużenia. Wiele samorządów zaciągnęło już tak wysokie zobowiązania, że zgodnie z obowiązującym prawem nie będą już mogły dalej się zadłużać. To okoliczność, która może wyeliminować je z walki o dotacje unijne na lata 2014-2020. Jeśli samorząd nie będzie mógł się zadłużać, nie będzie w stanie zdobyć wkładu własnego do unijnych projektów.
Jak duży to problem? Niemal powszechny. Według badania Michała Bitnera z Uniwersytetu Warszawskiego, ten zadłużeniowy kaganiec w latach 2014-2020 zostanie nałożony na około 90 proc. samorządów. Jedynie 300 na 2,8 tys. obecnych w Polsce jednostek będzie w stanie utrzymać na dotychczasowym poziomie nakłady inwestycyjne. Pozostałe 2,5 tys. samorządów zderzy się z limitem długu, czyli ich zdolność do sięgania po unijne dotacje będzie ograniczona.
- Problem jest systemowy i należy go rozwiązać przez modyfikację wskaźnika zadłużenia – twierdzi Michał Bitner cytowany przez PAP.
Tego samego zdania jest zdecydowana większość samorządowców.
- Wskaźnik zadłużenia jest zbyt restrykcyjny. Wiele samorządów zgodnie z prawem nie będzie mogła wkrótce sięgać po zewnętrzne finansowanie, choć nie przemawiają za tym merytoryczne przesłanki. Od dawna postulujemy zmianę sposobu liczenia wskaźnika. Bez tego będzie nam trudno inwestować i korzystać z unijnych dotacji, co będzie obniżało wzrost gospodarczy w Polsce – przekonuje Stanisława Kozłowska, skarbnik Białegostoku.

Premier daje nadzieję
Obecnie samorządy nie mogą mieć długu wyższego niż 60 proc. dochodów, a koszty obsługi długu nie mogą przekraczać 15 proc. dochodów. Samorządy krytykowały tak sztywny wskaźnik, bo nie bierze on pod uwagę specyfiki poszczególnych jednostek. Dlatego rząd chce od 2014 r. wprowadzić nowy wskaźnik – będzie on indywidualnie obliczany dla każdego samorządu (wyraźnie preferuje te jednostki, które miały nadwyżkę operacyjną, wysokie dochody ze sprzedaży majątku i w związku z tym niskie zadłużenie). Lokalni włodarze nadal są jednak niezadowoleni. Uważają, że algorytm jest zbyt restrykcyjny i zawiera błędy.
Jest jednak szansa, że wskaźnik zostanie zmodyfikowany. M.in. w tej sprawie delegacja samorządowców spotkała się w ubiegłym tygodniu z premierem Tuskiem. Samorządy postulowały, by np. umożliwić im przekraczanie wskaźnika, kiedy może to odbyć się bezpiecznie, albo by wydłużyć z trzech do pięciu lat okres, na podstawie którego wyliczana jest wartość wskaźnika.
- Wydaje się, że premier zdał sobie sprawę z tego problemu. Strona rządowa zapowiedziała, że przygotuje propozycje zmian przepisów gwarantujących z jednej strony dyscyplinowanie samorządów, a z drugiej umożliwienie im samodzielne zarządzanie finansami – twierdzi Marek Wójcik, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Lokalnym władzom przepadną unijne dotacje