Londyńczyk ma swoje miejsce w Warszawie

opublikowano: 11-03-2019, 22:00

Naszym celem powinno być stworzenie spójnych, powtarzalnych i atrakcyjnych mechanizmów dla innowacyjnych firm, tak by mogły one rozwijać swe struktury w Polsce.

ROZMOWA Z... WOJCIECHEM FEDOROWICZEM, PARTNEREM ZARZĄDZAJĄCYM TDJ PITANGO VENTURES

Czy można mówić o tym, że Warszawa w stosunku do Londynu jest w jakimś stopniu konkurencyjnym ośrodkiem sceny startupowej i venture capital?

Jeśli popatrzymy na bezwzględne liczby, to różnice są ogromne. Wśród Polaków ze sceny startupowej w Londynie krąży taka anegdota, że jest jeden, uniwersalny wskaźnik porównujący potencjał ekosystemu stolicy Wielkiej Brytanii i Warszawy. To…długość linii metra w obu miastach. Wychodzi jakieś 13 do 1. Jednak z drugiej strony każdy potwierdzi, że warszawskie metro jest czystsze, bezpieczniejsze i bardziej nowoczesne.

Na poziomie niuansów Polska w ofercie dla młodych, innowacyjnych firm ma więc swoje mocne strony?

Oczywiście i są one coraz bardziej widoczne. To nie tylko kwestie makroekonomiczne, rosnąca siła nabywcza Polaków i większe, inwestycyjne możliwości lokalnych firm. To przede wszystkim postępująca dojrzałość rynku, powodująca, że coraz większą część ekosysytemu stanowią ludzie i zespoły działające w podobny sposób co ich odpowiednicy na zachodzie Europy. Przez ostatnie kilka kwartałów przed moimi oczami przewinęły się setki polskich startupów. Wnioski? Coraz więcej jest firm mających za sobą finansowanie w fazie seed, z produktem lub usługą przygotowaną pod rynek globalny, napędzanych przez doświadczonych founderów.

Londyńczycy z polskim paszportem znajdą tu swoje miejsce?

Według moich obserwacji, w wielu wypadkach w Polsce może być im o wiele łatwiej szybko wystartować na szerokie wody niż w Wielkiej Brytanii. To między Bugiem, a Odrą są przecież tysiące zdolnych, zwinnych i doświadczonych naukowców, inżynierów, menedżerów, których praca kosztuje nawet kilkukrotnie mniej niż ich odpowiedników w Londynie. Tu jest też rozbudowany i bardzo żywy ekosystem akceleratorów, organizacji wspierających startupy czy udzielających granty na R&D.Są też już — coraz liczniej — globalnefundusze VC z komponentem lokalnego know-how, czego najlepszym przykładem jest TDJ Pitango Ventures założony przez polską, rodzinną firmę inwestycyjną TDJ i izraelski Pitango VC. To wreszcie tu doświadczenie i edukacja oraz znajomości „made in UK” będą kolosalnym atutem.

Choć wciąż Polska nie jest ojczyzną żadnego z technologicznych „jednorożców”.

Dzisiaj wyzwaniem dla polskiego ekosystemu nie powinno być wyczekiwanie i chuchanie na pierwszego unicorna. Naszym celem powinno być stworzenie spójnych, powtarzalnych i atrakcyjnych mechanizmów dla innowacyjnych firm, tak by mogły one rozwijać swe struktury w Polsce nie tylko do poziomu rundy A ale i później. To wyzwanie i dla środowiska VC ale i dla struktur publicznych zaszytych np. w NCBR, czy PFR. To także pole do popisu dla talentów, choćby tych z doświadczeniem z Wielkiej Brytanii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu