Los ministra wisi na włosku

Mira Wszelaka, DI
13-04-2005, 00:00

Kolejna próba odwołania ministra skarbu ma duże szanse powodzenia. Rozstrzygną głosy PSL i sejmowego planktonu.

Tak dramatycznej sytuacji jeszcze nie było. Do wczorajszego poranka mówiło się, że los Jacka Sochy, ministra skarbu, którego odwołania domaga się Liga Polskich Rodzin (LPR), Samoobrona oraz Prawo i Sprawiedliwość (PiS), zależy od poparcia Platformy Obywatelskiej (PO). Partia ta, powołując się na pragmatyzm, konsekwentnie wspierała poczynania ministra, zwłaszcza dotyczące prywatyzacji, torpedując wszelkie próby jego odwołania.

Zwrot w akcji

Tym razem przyszła koalicja PO-PiS została poddana prawdziwej próbie.

— Obowiązkiem całej opozycji jest głosowanie nad odwołaniem ministra. Wszystko zależy od tego, jak zachowa się PO — mówi Wojciech Jasiński, poseł PiS, który w imieniu klubu uzasadniał poparcie wniosku.

PO zaskoczyła wszystkich, wykonując zwrot o 180 stopni, a retoryka, którą nagle obrała, jest niemal zbieżna z prezentowaną przez PiS.

— Wniosek poprzemy. Doceniamy postawę Jacka Sochy jako przewodniczącego KPWiG. Niewątpliwie wprowadził też nową jakość kierowania resortem skarbu, czego przejawem był udany debiut PKO BP. Nasze zastrzeżenia budzą jednak: brak nadzoru właścicielskiego nad spółkami z udziałem skarbu państwa, liczne nieprawidłowości przy prywatyzacji (np. Zelmeru Rzeszów) oraz brak regulaminu powoływania przedstawicieli do zarządów i rad nadzorczych. Największy zarzut dotyczy zaś forsowania prywatyzacji PGNiG, a czarę goryczy przelała koncepcja zmian w statucie TVP i próba przywrócenia dawnych członków zarządu — wylicza Zbigniew Chlebowski, poseł PO.

PO zwróci się także z pytaniem do ministra, dlaczego zdecydował się na upublicznienie tak wielu spółek, nie rozpatrując opcji poszukiwania inwestora strategicznego.

— Mam nadzieję, że po odwołaniu Jacka Sochy premier zgłosi dymisję całego rządu. Zrobimy wszystko, by skrócić jego kadencję — podkreśla Zbigniew Chlebowski.

Lewica nie kryje zaskoczenia.

— PO popierając wniosek popełnia poważny błąd. Takich rzeczy nie można robić pod koniec kadencji. Po ubiegłym tygodniu miało być przecież pojednanie — przypomina Edward Wojtalik z SdPl.

Dodaje, że cała koalicja rządząca tak jak przy ustawie zdrowotnej pojawi się w maksymalnym składzie.

Każdy głos ważny

Opozycja gorączkowo liczy głosy. Jeżeli uzbiera ich 231, zapowiada początek demontażu rządu. To będzie trudne, bo każdy poseł nieobecny lub wstrzymujący się od głosu broni Jacka Sochy.

— Jeżeli uda się odwołać ministra, a premier nie zdecyduje się na dymisję rządu, będziemy próbowali odwoływać kolejnych ministrów — mówi Wojciech Jasiński.

Plany te może pokrzyżować PSL. Posłowie stronnictwa wysyłają sygnały o „miękkim” głosowaniu „za”. Co to oznacza?

— Mam nadzieję, że PSL wie, co robi. Może spróbujemy z nimi rozmawiać, ale na tym etapie zwykle trudno kogoś przekonać do zmiany zdania — dodaje Wojciech Jasiński.

Przedstawiciele opozycji szepczą po korytarzach, że decyzją w sprawie głosowania ludowcy decydują o swojej najbliższej przyszłości. Do poparcia ministra próbuje posłów zmobilizować premier. Marek Belka oświadczył wczoraj, że w razie uchwalenia wotum nieufności wystąpi o wotum zaufania dla całego rządu. To, zdaniem Józefa Oleksego, lidera SLD, może otworzyć drogę do szybszych wyborów, jak chce opozycja.

Los ministra skarbu rozstrzygnie się w piatek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka, DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Los ministra wisi na włosku