LOT chce wymienić samoloty krótkodystansowe

(Marek Druś)
12-08-2005, 07:20

PLL LOT jeszcze nie zdecydował ostatecznie co do wyboru dostawcy floty długodystansowej, a już zabiera się do następnego projektu. Chce wymienić kolejną partię samolotów. Tym razem chodzi o maszyny na krótsze dystanse — m.in. na trasy europejskie. Nic dziwnego. Liczba pasażerów szybko rośnie, zwłaszcza na tanich liniach.

PLL LOT jeszcze nie zdecydował ostatecznie co do wyboru dostawcy floty długodystansowej, a już zabiera się do następnego projektu. Chce wymienić kolejną partię samolotów. Tym razem chodzi o maszyny na krótsze dystanse — m.in. na trasy europejskie. Nic dziwnego. Liczba pasażerów szybko rośnie, zwłaszcza na tanich liniach.

— Został powołany zespół złożony z pracowników LOT i Centralwings. Oceni on zapotrzebowanie na samoloty dla całej grupy — wyjaśnia Leszek Chorzewski, rzecznik LOT.

LOT na razie oficjalnie nie podaje szczegółów wymiany floty, wiadomo jednak, że zawiadomił o rozpoczęciu całej procedury jednego z potencjalnych dostawców.

— LOT poinformował Airbusa, że formalnie rozpoczął projekt ewaluacji wymiany floty samolotów krótkodystansowych o pojemności powyżej 130 miejsc. Obejmuje ona potrzeby LOT oraz spółki zależnej od LOT — Centralwings. Zgodnie z tym projektem, wymiana floty tychże samolotów miałaby się zacząć na początku 2007 r. Wspólna praca zespołów Airbusa i LOT miałyby się rozpocząć 22-26 sierpnia. W związku z tym LOT prosi Airbusa o przedstawienie uaktualnionych danych dotyczących samolotów z rodziny A-320 — mówi nasz rozmówca.

Więcej niż w planie

Sam Centralwings też już zaczął przygotowania.

— Zespół specjalistów rozpoczął prace nad zweryfikowanym planem rozwoju Centralwings. Mamy nadzieję, że zostanie on zatwierdzony jesienią przez naszą radę nadzorczą. Początkowo planowaliśmy powiększanie floty w tempie dwóch samolotów rocznie. Wobec niezwykle dynamicznego wzrostu tanich przewozów w Polsce zamierzamy znacznie przyspieszyć tempo rozwoju w najbliższych latach. Kolejny, szósty samolot, chcemy wprowadzić do operacji jeszcze w grudniu bieżącego roku — tłumaczy Piotr Kociołek, prezes Centralwings.

Dodaje, że decyzja o szybszym rozwoju Centralwings jest bardzo poważna, bo mowa jest o flocie na najbliższe 5-8 lat.

— Na razie kwestia dostawcy jest otwarta. Musimy jednak brać pod uwagę wiele aspektów — z jednej strony nowe możliwości wyrażone liczbą foteli i zasięgiem, z drugiej strony postulat jednolitości floty i związanych z tym kosztów eksploatacji. Ten argument jest bardzo ważny, bo w modelu taniej linii istotna jest jak największa unifikacja w zakresie obsługi technicznej i parametrów przewozowych, co daje w efekcie niskie koszty i dużą elastyczność — tłumaczy szef Centralwings.

Zbyt duże obciążenie

Tymczasem LOT wciąż nie podjął decyzji w sprawie zakupu samolotów na trasy transatlantyckie. Zarząd brał pod uwagę ofertę Airbusa A-350 i Boeinga B 787. W kwietniu przedstawił rekomendację i wskazał na Boeinga. W następnym etapie zespół ds. ewaluacji oceniał materiały, na podstawie których zarząd podejmował decyzję. Jego członkowie w opinii z 11 lipca uznali poprawność danych. Kolejnym krokiem jest ostateczna uchwała rady nadzorczej dająca zarządowi zielone światło do finalizowania całej transakcji. Rada jednak wciąż nie podjęła decyzji. Do zapowiadanego na 2 sierpnia posiedzenia nie doszło, daty kolejnego nie wyznaczono. Marek Grabarek, prezes LOT, zapewnił jednak, że do 15 września decyzja ostatecznie zapadnie.

— Wymiana floty długodystansowej jest kwestią pilną, bo wygasają umowy leasingowe, a ich przedłużanie i ewentualna dalsza eksploatacja obecnej floty wymagałaby zbyt dużych nakładów. W przypadku samolotów średniego zasięgu sytuacja przedstawia się inaczej. Tu nie ma pośpiechu. Obecne samoloty można jeszcze użytkować przez kilka lat — zwłaszcza że jak dotąd na rynku nie pojawiły się żadne nowe, atrakcyjne alternatywy — oceniają Jerzy Adamski i Andrzej Rymut, członkowie rady nadzorczej LOT.

Na styczniowym posiedzeniu rada nadzorcza zaleciła zarządowi przeprowadzenie wymiany jedynie samolotów długodystansowych i odłożenie kwestii mniejszych maszyn na później.

— Głównie dlatego, że przeprowadzanie obu transakcji jednocześnie, a następnie wymiana zarówno floty długo-, jak i średniodystansowej w krótkim okresie czasu to zbyt duże obciążenie organizacyjne i finansowe dla spółki — uważają członkowie rady nadzorczej LOT.

Nie ma wyjścia

Prędzej czy później wymiana, a w przyszłości rozszerzanie floty, jest jednak nieunikniona, jeśli LOT chce rozwinąć skrzydła. Mimo coraz większej liczby konkurentów, zwłaszcza w postaci tanich linii, grupa LOT zwiększyła liczbę przewożonych pasażerów. W pierwszym półroczu 2004 r. było to 1,83 mln osób, w 2005 r. 1,76 mln w samym LOT plus 0,4 mln pasażerów, których przewiózł od listopada Centralwings.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ LOT chce wymienić samoloty krótkodystansowe