LOT: Porty Lotnicze podcinają nam skrzydła

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 27-01-2010, 09:14

Państwowe spółki, które powinny grać do tej samej bramki, walczą na noże. Nie mogą ich pogodzić ministrowie.

O sporze między Przedsiębiorstwem Państwowym „Porty Lotnicze” (PPL) a przewoźnikami, (m.in. LOT) zrobiło się głośno w związku z zaplanowanym na wrzesień remontem pasów startowych. Z dokumentów, do których dotarł „PB”, wynika, że największy polski przewoźnik stawia zarządcy Okęcia poważne zarzuty, m.in. utrudniania ich restrukturyzacji i rozwoju.

- Relacje między LOT a PPL można ocenić jako złe lub bardzo złe. Brak współpracy  przybrał już irracjonalny rozmiar – ocenia Jacek Krawczyk, przewodniczący rady nadzorczej PLL LOT.

Innego zdania jest PPL.

- Nie ma sporu. Pojawiają się niewielkie różnice zdań. PPL nie prowadził i nie zamierza prowadzić działań „na niekorzyść” LOT – ripostuje Michał Marzec, naczelny dyrektor PPL.

Podłożem konfliktu są pieniądze. Z wyliczeń przewoźnika wynika, że PPL jest mu winien ponad 64 mln EUR za opóźnienia operacji samolotowych. LOT zastanawia się nad skierowaniem sprawy do sądu.

- Nie mamy wiedzy o jakichkolwiek znaczących należnościach przysługujących LOT z naszej strony – twierdzi Michał Marzec.

Więcej w środowym „Pulsie Biznesu”.

Na warszawskim Okęciu
Na warszawskim Okęciu
None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane