LOT stawia się pod ścianą

MIR
18-12-2008, 00:00

Narodowy przewoźnik może wpaść w uścisk Lufthansy, zamykając tegoroczny lot z 160-200 mln zł straty na działalności podstawowej.

Narodowy przewoźnik może wpaść w uścisk Lufthansy, zamykając tegoroczny lot z 160-200 mln zł straty na działalności podstawowej.

Dariusz Nowak, prezes PLL LOT, kreśli dość ponure wizje sytuacji rynkowej.

— Branża pogrąża się w recesji. Najbardziej odczuwają ją mali przewoźnicy. Rolę aliansów powoli marginalizują przejęcia. Najbardziej aktywna jest Lufthansa (Brussels. airlines, bmi, Austrian), która nie wyklucza zainteresowania prywatyzacją SAS. Dużego wyboru nie mamy. Albo zdecydujemy się na zmianę sojuszu, co wiązałoby się z dużymi kosztami, albo bez uprzedzeń będziemy rozmawiać z Lufthansą. Wybraliśmy drugą opcję, ale decyzję co do przyszłości spółki wkrótce podejmą jej właściciele — mówi Dariusz Nowak.

Prezes nie chce potwierdzić zainteresowania spółką żadnej z linii z Bliskiego i dalekiego Wschodu, choć LOT znajdował się na liście firm do prywatyzacji jaką przedstawiciele rządu prezentowali podczas podróży.

— Trochę mnie to dziwi. Jedyne, co możemy zaoferować Lufthansie, to rynek. Czy pomysłem na rozwój ma być dowożenie podróżnych do niemieckich portów — mówi Grzegorz Sobczak ze "Skrzydlatej Polski".

Dariusz Nowak za dość nietypową sytuację uznaje fakt, że spółka ma od ośmiu lat syndyka po Swissair.

— Z taką strukturą trudno mówić o jakiejkolwiek strategii, dlatego ten problem trzeba jak najszybciej rozwiązać. Obecnie prowadzone są rozmowy także z syndykiem. W pierwszym etapie zmian struktury spółki mogłoby dojść do podwyższenia kapitału i sprzedaży pakietu inwestorowi branżowemu, z zachowaniem 51 proc. w rękach skarbu. Później można by rozważać plany dalszej prywatyzaji z opcją wejścia na giełdę — podkreśla prezes.

Tymczasem Konrad Tyrajski, wiceprezes ds. finansowych, zaznacza, że dzięki redukcji połączeń i oszczędnościom rzędu 40 mln zł, możliwe będzie zamknięcie w tym roku strat na działalności podstawowej między 160-200 mln zł.

— To naprawdę dobry wynik, który znacznie podciągnął zaskakująco dobry listopad. Najgorsze już za nami, teraz trzeba tylko konsekwentnie realizować plan naprawczy — dodaje wiceprezes.

Tymczasem prezes obawia się pierwszego kwartału 2009 r. i zobowiązań w związku z zakupem ponownie opóźnionej dostawy boeingów 787 i embraerów.

Jeżeli LOT nie znajdzie inwestora, nie wyklucza dalszego ograniczenia operacji lotniczych, wydzielenia i sprzedaży aktywów, w tym siedziby spółki oraz podmiotów zależnych (m. in. LGS, Catering), a także zamrożenia pensji i znacznej redukcji zatrudnienia.

— Niezależnie od tego, jaka decyzja zostanie podjęta, to trzeba ją wreszcie podjąć. Mam wrażenie, że w resorcie skarbu albo nikt się na tym nie zna, albo nie chce brać na siebie odpowiedzialności — mówi Grzegorz Sobczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIR

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / LOT stawia się pod ścianą