LOT będzie miał największą flotę Embraerów w Europie

opublikowano: 29-01-2020, 09:54

Największa brazylijska linia lotnicza poinformowała, że będzie subleasingować 53 samoloty Embraer E195-E1 polskiemu PLL LOT i amerykańskiemu Breeze Aviation, donosi AirlineGeeks.

LOT podpisał list intencyjny w sprawie subleasignu 18 maszyn z opcją kolejnych 14, informuje serwis. Azul tłumaczy swoją decyzją przejściem na większe, bardziej ekonomiczne wersje maszyny.

- E195 mają kluczowe znaczenie dla misji naszej floty krótkiego zasięgu. Wysoko cenione przez naszych pasażerów, udowodniły już swoją niezawodność i efektywność kosztową w ostatnich latach i właśnie do tego dążymy, rozwijając sieć lotów z naszych baz w Warszawie i Budapeszcie – powiedział cytowany przez serwis Rafał Milczarski, prezes PLL LOT.

Dodał, że w 2021 roku PLL LOT będzie miał największą flotę Embraerów w Europie i jedną z największych na świecie.

Eksperci sceptycznie oceniają plany LOT.

- Azul już we wrześniu 2018 r. informował, że będzie wymieniać flotę embraerów E1 na E2. Dla tej linii znalezienie chętnych na stare maszyny to bardzo dobra informacja. LOT tuż przed wejściem w sezon letni musi szukać relatywnie tanich samolotów, które wypełnią potrzeby siatki połączeń. Ale choć LOT chwali się, że będzie największym użytkownikiem embraerów, to skupianie się na starszych, a przez to wymagających częstszych przeglądów maszynach, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Embraer i Boeing mają zgodę na połączenie, więc zacieśnią się relacje polskiej spółki z amerykańską korporacją – komentuje Eryk Kłopotowski, ekspert transportowy, dyrektor zarządzający Transworld Communications, a w przeszłości m.in. szef marketingu w SkyEurope Airlines i Air Polonia.

- Otwieranie kolejnych tras i pozyskiwanie samolotów to najłatwiejsza część lotniczego biznesu. Można to porównać z wysłaniem nastoletniej córki do Galerii Mokotów z nową kartą kredytową. Skutki będą takie same. Wszyscy będą szczęśliwi, aż do przyjścia wyciągu z karty. Wiele linii szło tą drogą, którą idzie LOT, ale nie zaszli za daleko – twierdzi anonimowo przedstawiciel branży lotniczej.

Wątpliwości ma też Michał Leman, dyrektor zarządzający Flixbusa i ekspert lotniczy, który pracował m.in. w LOT i był prezesem LOT Travel.  

- Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda na dobry interes. LOT potrzebuje maszyn, jest linia, która chce pozbyć się dużej liczby na raz, polski przewoźnik ma już te samoloty i pozyskiwał je wcześniej od tej linii. Istotne jest jednak, dlaczego Azul chce się pozbyć embraerów 195 - woli je zamienić na nowe Embraery E2, większe i znacznie bardziej ekonomiczne. Dlaczego LOT wybiera używane, a nie nowe i bardziej ekonomiczne samoloty, co byłoby przecież oczywistym rozwiązaniem? Bardzo prawdopodobne, że go po prostu na nowe samoloty nie stać – mówi Michał Leman.
Najważniejsza dla LOT jest flota długodystansowa i duże samoloty średniego zasięgu - LOT do tej pory wskazywał je jako priorytetowe i inwestował w nie najwięcej.
- Na Embraery E2 zapewne jest już długa kolejka chętnych, a LOT powinien na ten sezon letni dostać 12 boeingów MAX. Bardzo prawdopodobne, że nie będzie miał żadnego, a jeszcze z floty zniknęły stare B737. Przewoźnik potrzebuje więc około 15 samolotów średniego zasięgu i to miejsce częściowo mają wypełnić E195 od Azula. Pozyskanie takiej liczby samolotów w formule wynajmów krótkoterminowych i wet lease (z załogami) byłoby praktycznie niemożliwe i bardzo drogie – uważa Michał Leman.
Twierdzi, że trudno ocenić, czy LOT robi dobry interes, bo nie wiadomo, na jaki okres LOT przejmuje samoloty i jakie są warunki współpracy.
- LOT przy okazji potwierdził jednak, że jeszcze nie jest w miejscu, w którym może zamawiać tylko nowe maszyny w dużych ilościach. W sytuacji kiedy Boeingi MAX w końcu jednak wrócą do operacji, może to być racjonalne rozwiązanie. Na koniec największa wątpliwość - samoloty mają wspierać rozwój drugiego hubu - w Budapeszcie. Póki co, jest to niezbyt udana inwestycja, ale nie wiadomo jakie są wyniki w porównaniu do planu i czy się poprawiają. Większe samoloty powinny pomóc, ale też mogą podnieść koszty – ostrzega szef Flixbusa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, airlinegeeks.com

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu