LOT tnie marzenia

Mira Wszelaka
opublikowano: 18-11-2008, 00:00

PLL LOT może zrezygnować z zakupu Boeingów 787. Zadaniem ekspertów, to zły pomysł.

PLL LOT może zrezygnować z zakupu Boeingów 787. Zadaniem ekspertów, to zły pomysł.

Dokąd leci LOT? Odpowiedzi na to pytanie szuka także kierownictwo narodowego przewoźnika. Ostatnio wątpliwość co do jego losów wyraził dyrektor ds. połączeń, który nie wykluczał żadnego scenariusza. Kłopoty spółki, która zrezygnowała z wielu połączeń, pogłębił kryzys.

Bezradny zarząd

Jednym z pomysłów na ograniczenie strat były odszkodowania za opóźnienia w dostawie dreamlinerów. Na tym jednak nie koniec. W spółce pojawił się pomysł rezygnacji z ich zakupu, który forsuje wąska grupa osób. Dariusz Nowak, prezes PLL LOT, zaprzecza.

— Żadna decyzja nie zapadła. Rozpatrujemy różne opcje i czekamy na określenie przez przedstawicieli Boeinga terminu dostawy dreamlinerów. Pojawiający się rok 2010 nie jest potwierdzony. Najpierw chcemy ocenić sytuację, bo ostatnio uniemożliwił to strajk pracowników Boeinga — mówi Dariusz Nowak.

Pomysł rezygnacji z zakupów Boeingów 787 eksperci uważają za zły.

— Wydaje się, że prezes LOT nie ma bladego pojęcia, dokąd spółka zmierza. Może jest dobrym finansistą, ale o transporcie lotniczym nie ma pojęcia. Rozumiem, że obecne działania są podporządkowane głównie poszukiwaniom pieniędzy na przeżycie. To jednak świadczy o kompletnej bezradności zarządu, który nie potrafi usunąć lub zminimalizować przyczyn strat. Co gorsza — podejmuje decyzje bez nakreślenia wizji przyszłości spółki — mówi Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki.

Grzegorz Sobczak ze "Skrzydlatej Polski" uważa, że rezygnacja z dreamlinerów oznaczałaby skazanie wszelkich połączeń dalekiego zasięgu na skasowanie.

— Jest pewna pokrętna logika w poczynaniach zarządu LOT. Tak jakby obowiązywało jakieś nieformalne porozumienie z potencjalnym inwestorem o ograniczeniu siatki połączeń i rezygnacji z dalekich dystansów na rzecz dowożenia pasażerów do portów regionalnych — mówi Grzegorz Sobczak.

Skarlała strategia

Rezygnacja z dreamlinerów miałaby dalekosiężne konsekwencje.

— Jeżeli strategią LOT jest sprzedać się inwestorowi jak najdrożej, to trzeba to jasno powiedzieć, bo takie decyzje prowadzą do stworzenia z przewoźnika karzełko-kadłubka — mówi Tomasz Dziedzic.

Podobnie uważa Ryszard Jaxa-Małachowski, ekspert rynku lotniczego.

— LOT ma stosunkowo stary sprzęt. Rezygnacja z zakupu Boeingów 787, które miały obsługiwać długie dystanse, oznaczałaby zdegradowanie ambicji przewoźnika do obsługi krótkich dystansów. Jaka filozofia przyświeca takim pomysłom? — pyta Ryszard Jaxa-Małachowski.

Jego zdaniem, podjęcie takiej decyzji oznacza wyrok śmierci na plany budowy centralnego portu lotniczego.

153

mln USD Tyle wynosi cena katalogowa Boeinga 787.

14

Tyle maszyn Boeing 787 zamówił LOT. W 2005 r. zarezerwował siedem, rok później zwiększył zamówienie do ośmiu, a potem do czternastu.

Linia marzeń

Wybór dreamlinerów, które rywalizowały z europejskim samolotem Airbusa, znacznie poprawił wizerunek PLL LOT. Rezygnacja z zamówienia, którego opóźnienie przekracza już dwa lata, byłaby drugą po zawieszeniu lotów do Pekinu porażką przewoźnika.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu