LOT zyskuje udziały w kurczącym się rynku

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 22-07-2009, 00:00

W trudnych czasach narodowy przewoźnik radzi sobie nieźle. Ale najgorsze dopiero przed nim.

W trudnych czasach narodowy przewoźnik radzi sobie nieźle. Ale najgorsze dopiero przed nim.

Z niecałych 20 do 27,6 proc. wzrósł w tym roku udział LOT w rynku sprzedaży biletów lotniczych — wynika z raportu serwisu turystycznego Fru.pl.

— Na drugim miejscu uplasowała się Lufthansa, która uzyskała największy wzrost sprzedaży wśród wszystkich linii lotniczych. Trzecie miejsce zdobył tani przewoźnik Wizz Air. Z usług tych trzech firm korzystała ponad połowa wszystkich naszych klientów — mówi Michał Jaworski z Fru.pl.

Pierwsza trójka w Aero.pl, serwisie sprzedaży biletów lotniczych grupy Travelplanet.pl, to także LOT, Lufthansa i Wizz Air.

— Udział LOT w sprzedaży biletów wzrósł w czerwcu o około 30 proc. Linie regularne odgrywają coraz większą rolę — mówi Dawid Sadulski z Travelplanet.

Narodowy przewoźnik zwiększa też udziały na rynku usług biznesowych.

— W pierwszym półroczu udział LOT w naszej sprzedaży wzrósł z 43 do 45 proc. — mówi Paweł Orlik, dyrek-tor operacyjny American Express.

Za wcześnie na wiwaty

Przyczyn sukcesu przewoźników tradycyjnych jest kilka.

— Wielu klientów dostrzega wyższą jakość ich usług, a jednocześnie ceny spadły na tyle znacząco, że tradycyjni przewoźnicy stali się konkurencyjni względem tanich linii, a niekiedy nawet transportu kolejowego — uważa Dawid Sadulski.

Z wyliczeń esky.pl, internetowego biura podróży, wynika, że o ile w drugim kwartale tego roku cena biletów lotniczych w tanich liniach wzrosła rok do roku z 479 zł do 565 zł, to w przypadku tradycyjnych przewoźników była ona niższa (1363 zł wobec 1525 zł).

Z drugiej strony, regularni przewoźnicy tracą klientów biznesowych. Firma esky.pl ocenia, że w pierwszym kwartale tanie linie wybrało aż 42 proc. osób jadących służbowo, a w drugim 37 proc. Rok temu było to odpowiednio 32 i 30 proc.

Mniej delegacji

Można by się pocieszać tym, że rynek turystyki biznesowej bardzo się w tym roku kurczy, więc nie ma czego żałować. Niestety.

— W turystyce biznesowej spadek obserwujemy od pół roku. Teraz przyszedł czas na turystykę indywidualną — przewiduje Paweł Orlik.

Jeśli jego prognozy się sprawdzą, sytuacja linii lotniczych będzie dramatyczna. Z raportu esky.pl wynika, że po tradycyjnym zimowym dołku, w czerwcu podróży służbowych było tylko o 35 proc. więcej niż wynosi średnia miesięczna dla całego pierwszego półrocza. Rok temu wzrost sięgnął 64 proc.

— W tym momencie sprzedajemy 27 proc. mniej biletów lotniczych niż rok temu. Obawiam się, że stagnacja w turystyce służbowej potrwa jeszcze kilka miesięcy, a zanim wrócimy do wskaźników sprzedaży sprzed roku, upłynie rok lub nawet dwa — mówi Paweł Orlik.

Jego zdaniem, firmy zauważyły, że można funkcjonować bez podróży służbowych, które, przynajmniej w przypadku pracowników niższego szczebla, zastępuje się telekonferencjami, telefonami lub e-mailami.

Ale nie wszyscy są pesymistami. O znakomitym roku pod względem turystyki biznesowej mówią przedstawiciele Orbis Travel.

Małgorzata Grzegorczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane