Lotna inwazja

Urszula Światłowska
opublikowano: 31-03-2006, 00:00

Zarazić się ptasią grypą nie jest łatwo. Zachowując podstawowe zasady higieny jesteśmy całkowicie bezpieczni.

Po obejrzeniu słynnego horroru Alfreda Hitchcocka wiele osób czuło się niepewnie, gdy w pobliżu pojawiały się tytułowe ptaki. Teraz jest podobnie. Przez wirus H5N1, czyli ptasią grypę, ptaki znów mogą popaść w niełaskę. Ale czy rzeczywiście jest powód, by wpadać w histerię?

— Ptasia grypa to infekcja wirusowa, która występuje u ptaków. Jest znana od dawna. Obawy pojawiły się w 1997 roku, gdy zanotowano pojedyncze zakażenia tym wirusem u ludzi. Ale zarazić się jest bardzo trudno! — uspokaja dr hab. Aleksander Garlicki, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Bez paniki

Ptasia grypa nie objawiła się znienacka. Wirusa zidentyfikowano ponad 10 lat temu. I — jak podkreślają lekarze — ryzyko zarażenia się człowieka jest minimalne. Pod warunkiem że unika się bliskiego kontaktu z ptactwem.

— Groźniejszy od wirusa H5N1 jest chociażby SARS, bo nim można zarazić się drogą kropelkową — łatwiej, więc szansa rozprze-strzenienia się epidemii jest o wiele większa. A ptasią grypą — głównie przez odchody zarażonych zwierząt — podkreśla dr Elżbieta Ptak, dyrektor ds. klinicznych Medicover.

Wiadomo, że ludzie dotychczas zarażeni żyli blisko zwierząt.

— Zarażenia miały miejsce w Azji. Spowodował je bardzo bliski kontakt z ptakami, na fermach lub targach. Zresztą tam ludzie żyją znacznie bliżej zwierząt. Ptasie odchody, zanieczyszczone ręce, jedzenie surowego mięsa lub zupy z krwi. Można też zarazić się pływając w wodzie, gdzie są ptasie odchody, gdy woda dostanie się do nosa lub przypadkiem ją połkniemy — wymienia dr Garlicki.

— Ludzie, którzy zarazili się ptasią grypą, wręcz spali z chorymi ptakami, korzystali z tego samego źródła wody — dodaje Elżbieta Ptak.

Podstawowe zasady

Choć o ptasiej grypie coraz głośniej, nie ma co wpadać w panikę. Wystarczy zachować podstawowe zasady higieny.

Należy unikać miejsc, gdzie występują duże skupiska ptaków — ferm, kurników, stad gołębi na placach. Nie oznacza to, że trzeba zrezygnować z wycieczek do parku.

— Gdy karmimy ptaki, rzucamy im ziarna, a nie wkładamy do dzioba — śmieje się Aleksander Garlicki.

Nie należy też dotykać martwych zwierząt, podnosić piór i dotykać ziemi, na której mogą być odchody.

Oczywiście nie trzeba rezygnować z jedzenia drobiu, a jedynie unikać surowego lub niedogotowanego mięsa i, oczywiście, czerniny.

— Wystarczy, jak się umyje jajko, by na skorupce nie było ptasich piór i odchodów. Wirus ginie w temperaturze powyżej 70 st. Celsjusza, więc zjedzenie jajecznicy, omletu czy jajka na twardo jest bezpieczne. Ale np. z koglem-moglem lepiej uważać — i to nie tylko ze względu na ptasią grypę — przypomina dr Ptak.

Odporność organizmu zwiększa też szczepionka przeciwko „zwykłej” grypie.

Gołąb pogrzebany

Skoro ryzyko zarażenia ptasią grypą jest minimalne, to czego obawiają się lekarze?

— Pandemii, czyli zmutowania wirusa i powstania szczepu na bazie ptasiej grypy, na który ludzie nie będą odporni — mówi Elżbieta Ptak.

Dopiero taki wirus może być naprawdę niebezpieczny dla człowieka. Zwłaszcza że eksperci Światowej Organizacji Zdrowia oraz krajowych i regionalnych ośrodków ds. grypy obawiają się w nadchodzącym roku epidemii ptasiej grypy. Dlatego już przedsięwzięto odpowiednie kroki.

— Kraje, gdzie pojawił się wirus, są monitorowane, cały czas prowadzona jest obserwacja epidemiologiczna — uspokaja Aleksander Garlicki.

Trwają też prace nad skuteczną szczepionką przeciwko ptasiej grypie. Na razie jednak wystarczy przestrzeganie najprostszych zasad

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Urszula Światłowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu