Lotnicze cargo zaczyna wychodzić z tarapatów

MIB
opublikowano: 13-08-2009, 00:00

Jest źle. Samolotami wozi się coraz mniej towarów. Pierwsze jaskółki zwiastujące poprawę sytuacji podobno już nadleciały.

Jest źle. Samolotami wozi się coraz mniej towarów. Pierwsze jaskółki zwiastujące poprawę sytuacji podobno już nadleciały.

Od jesieni 2008 r. widać wyraźny spadek przewozów lotniczych.

— W przypadku niektórych firm po prostu zrezygnowano z transportu lotniczego — mówi Robert Pastryk, dyrektor Air Sea w spółce Diera.

Eksperci przewidują, że w 2009 r. popyt na lotnicze cargo spadnie o 17 proc.

— W 2009 r. linie lotnicze na świecie prognozowały łączne przewozy na poziomie 33,5 mln ton w porównaniu z 40,1 mln ton w roku 2008 — mówi Edyta Wiland-Rogulska, dyrektor, doradca prezesa Cargo Mail Bureau PLL LOT.

Lotnisko we Frankfurcie, europejski lider pod względem ruchu cargo, w czerwcu 2009 r. obsłużyło 148,2 tys. ton ładunków, czyli aż 16,5 proc. mniej niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Całkowita wielkość lotniczych przewozów towarowych w pierwszej połowie tego roku zmalała natomiast we Frankfurcie o 21,4 proc.

Z kolei Hong Kong Air Cargo Terminal (HACTL), jeden z większych tego typu w Azji, zaprezentował dopiero dane dotyczące tzw. tonażu z maja 2009. Port ten zanotował wówczas 18,6-proc. spadek obsługi towarów. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2009 r. przewinęło się przezeń 815,8 tys. ton, co w porównaniu z takim samym okresem roku poprzedniego oznacza 23-proc. spadek.

Co to wszystko oznacza dla polskich linii lotniczych?

— Należy zwrócić uwagę na dużą obniżkę stawek na przewozy cargo. Trwa wojna cenowa, w której prym wiodą przewoźnicy "all cargo" i ich klienci, którzy muszą zapewnić wypełnienie dla swoich samolotów. W tych zmaganiach biorą również udział duzi operatorzy logistyczni, kupujący stałą przestrzeń w samolotach cargo. Aby zmniejszyć koszty przewoźnicy cargo, redukują ilość połączeń, uziemiając samoloty, natomiast operatorzy logistyczni po zakończeniu umów na "stałą powierzchnię" w samolotach cargo z pewnością zredukują swoje potrzeby przy podpisywaniu nowych umów. W przypadku LOT Cargo, operującego z wykorzystaniem samolotów, w których cargo stanowi tylko część wypełnienia maszyny, takich zagrożeń nie ma — zapewnia Edyta Wiland-Rogulska.

Jak będzie? Robert Pastryk jest spokojny.

— Myślę, że w 2010 r. będziemy powracać do szczytowych wolumenów lotniczych przewozów towarowych z połowy roku 2008. Już nadchodząca jesień przyniesie poprawę sytuacji. Pierwsze symptomy, mimo sezonu wakacyjnego, już dostrzegamy — podsumowuje Robert Pastryk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIB

Polecane