Lotnisko, inwestor, upadek

MIR
opublikowano: 24-09-2007, 00:00

Marszałek straszy port lotniczy w Bydgoszczy upadłością w trakcie negocjacji z potencjalnymi inwestorami.

Marszałek straszy port lotniczy w Bydgoszczy upadłością w trakcie negocjacji z potencjalnymi inwestorami.

Sytuacja w bydgoskim porcie lotniczym jest kuriozalna. Zarząd spółki jest w trakcie rozmów z dwoma inwestorami, a marszałek województwa, po zapoznaniu się z wynikami finansowymi, podaje w wątpliwość jej dalsze istnienie.

— Problem w tym, że 24 mln zł długów spółki nie było tajemnicą. Dlatego aby ją ratować, podjęto decyzję o wpuszczeniu inwestora. Nikt nie kwestionował tego scenariusza — tłumaczy Marcin Hydzik, prezes portu.

Decyzję tę podjął także marszałek, który teraz wystąpił do zarządu o natychmiastowe zwołanie nadzwyczajnego walnego, aby podjąć decyzję o dalszym istnieniu spółki.

— To, że inwestor wejdzie do spółki, jest niemal przesądzone. Właśnie kończymy rozmowy. Nadzwyczajne walne będzie rozpatrywać wniosek już po wyłonieniu inwestora — mówi Marcin Hydzik.

Władze portu rozważają dwie kandydatury do objęcia pakietu do 49 proc. akcji. W rozmowach bierze udział notowany na wiedeńskiej giełdzie Meinl Airports International, który deklarował zakup za 23 mln zł 24,9 proc. akcji. Tyle samo miał objąć francuski Agis, biorący udział w programie budowy autostrad.

Port potrzebuje 47 mln zł na inwestycje związane z budową terminalu i infrastruktury okołolotniskowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIR

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu