Lotos i PGNiG nie są konkurentami

Andrzej NIerychło
25-03-2005, 00:00

Kilka dni temu firma Złomrex nagle wstrzymała bardzo już zaawansowane przygotowania do wejścia na giełdę, gdyż odpadła z przetargu na zakup majątku upadłej Huty Batory, a na to właśnie zamierzała przeznaczyć pieniądze uzyskane z emisji. Przypadek ten zaowocował lamentem, iż oczekiwania na nowe emisje są przesadzone, a sam rynek pierwotny jest bardzo płytki. W istocie, liczba szykujących się emisji nie jest imponująca i na pewno mniejsza, niż oczekiwano jeszcze pół roku temu. Być może jednak po raz kolejny uruchomiony został wtedy mechanizm rozpowszechniania przez sprytne firmy „poufnych” informacji o zamierzonym debiucie giełdowym, a to dla lepszego samopoczucia, a to dla pomyślnego sfinalizowania jednej transakcji. Polski rynek papierów wartościowych przeżywał już fale podobnych zabiegów.

Rynek pierwotny z całą pewnością nie jest jednak płytki, gdyż obok liczby emisji ważna jest ich wielkość, a tu ostatnio mieliśmy do czynienia z ofertami dużymi bądź wręcz gigantycznymi. Do takich ciężkich wagowo ofert należeć też będą emisje PGNiG oraz Lotosu. Zakładać bowiem należy, iż finansowe potrzeby budżetu państwa każą ministrowi skarbu —który ma obowiązek uzyskania w tym roku z prywatyzacji ponad 5 mld zł wpływów — skierować na parkiet obie spółki, a ostateczna kolejność emisji będzie wówczas rzeczą wtórną, mieszczącą się w obszarze gry kapitałowej. Rzekoma konieczność dokonania wyboru i skierowania na rynek emisji akcji tylko jednej z tych firm jest tylko kolorytem i tworzy sztuczną atmosferę wyścigu na parkiet, być może pomocną w działalności działów public relations, ale daleką od rzeczywistości. Minister skarbu, nieustannie szturchany w plecy przez ministra finansów, wie dobrze: mus to mus.

Podstawowe pytanie brzmi zatem: czy inwestorzy będą wystarczająco zainteresowani tymi akurat firmami i czy zgromadzą wystarczające środki? Było nie było, emisja opiewać będzie łącznie na jakieś 2,5 miliarda złotych. Jest to pytanie retoryczne. Lotos, a zwłaszcza PGNiG zajmują tak znaczące miejsca na mapie polskiej gospodarki, że ich akcje to pewniaki i będą budzić zainteresowanie, szczególnie inwestorów stabilnych, długoterminowych. Wystarczy pamiętać choćby tylko o funduszach emerytalnych, które coraz bardziej nerwowo wyczekują nowych solidnych papierów na rynku.

Jeżeli więc czegoś się obawiać, to nie braku zainteresowania, ale nocnych kolejek, nadsubskrypcji i dużych redukcji. Pieniądza na rynku krajowym jest dosyć, a wolne kapitały zagraniczne to z polskiego punktu widzenia zasoby wręcz nieskończone. Przy okazji zaś Lotos i PGNiG zatrą złe wrażenie, jakie zostawił Złomrex, i odeślą ten casus do historii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej NIerychło

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Lotos i PGNiG nie są konkurentami