Lotos idzie w ślady Orlenu

Paweł Janas
07-04-2010, 00:00

Orlen niedawno sprzedał część zapasów i zmniejszył zadłużenie o 800 mln zł. Taka perspektywa kusi rywala.

Pomorska spółka myśli o sprzedaży części obowiązkowych zapasów paliw

Orlen niedawno sprzedał część zapasów i zmniejszył zadłużenie o 800 mln zł. Taka perspektywa kusi rywala.

PKN Orlen i Grupa Lotos liczą, że szykowana przez resort gospodarki nowa ustawa o zapasach obowiązkowych paliw umożliwi im na zdjęcie z bilansów wielomiliardowych obciążeń i pozyskanie pieniędzy na inwestycje. Niestety, prace nad założeniami do jej projektu przeciągają się. Koncerny postanowiły więc wziąć sprawy w swoje ręce.

Pierwszy ruch wykonał PKN Orlen. W ubiegłym tygodniu sprzedała 500 tys. ton paliw spółce Lambourn zależnej od Deutsche Bank Polska. Dzięki temu koncern o ponad 800 mln zł zmniejszył zadłużenie netto. Mniejszy brat też nie zasypia gruszek w popiele

— Pracujemy nad rozwiązaniami podobnymi do wdrożonych przez PKN Orlen. Niewykluczone, że też sprzedamy część zapasów — mówi prosząca o anonimowość osoba z kierownictwa Grupy Lotos.

Prace trwają

Rzecznik prasowy spółki podkreśla, że dla niej nadal najważniejsza jest nowa ustawa, co nie znaczy, że Lotos czeka z założonymi rękoma.

— Grupa Lotos podjęła analizy oraz rozmowy, aby w sposób uzupełniający i na zasadach handlowych móc przynajmniej częściowo rozwiązać sprawę zapasów. Tak zwana "monetyzacja" zapasów [czyli operacja, którą przeprowadził Orlen — red.], jest złożonym instrumentem finansowym. Analizujemy go jako jedno z wielu możliwych rozwiązań — zaznacza Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos.

Przypomina, że w grudniu 2007 r. Lotos podpisał z konsorcjum polskich banków, umowę kredytową na finansowanie zapasów o wartości 400 mln USD.

— Zarówno ta umowa, jak i zawarta z bankami przed światowym kryzysem finansowym umowa na finansowanie Programu 10+, zapewniają spółce płynność finansową na bezpiecznym poziomie — zapewnia Marcin Zachowicz.

Wszystko jest możliwe

Nie wiadomo, z kim Lotos prowadzi rozmowy. Być może wśród potencjalnych kontrahentów jest firma Lambourn. Jej przedstawiciele tego nie potwierdzają, ale też nie zaprzeczają.

— Nie mogę skomentować tego pytania. Mogę jedynie powiedzieć, że jeśli będzie zapotrzebowanie ze strony jakieś firmy, to podpiszemy umowę. Może się jednak zdarzyć, że umowa z Orlenem będzie ostatnia — mówi Radosław Kudła, dyrektor departamentu Global Markets Deutsche Bank Polska i prezes Lambournu.

Umowy o sprzedaży zapasów musi zaaprobować Agencja Rezerw Materiałowych (ARM). Tak było w przypadku Orlenu.

— Nic mi wiadomo, by do agencji wpłynęły z Lotosu jakieś dokumenty dotyczące umowy podobnej do tej, która Orlen zawarł z Lambournem — ucina Wiesław Górski, dyrektor Biura Rezerw i Zapasów Obowiązkowych Paliw ARM.

Paweł Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Lotos idzie w ślady Orlenu