Lotos: resort skarbu może się przeliczyć

Przemek Barankiewicz
16-05-2005, 00:00

Dolna granica widełek na akcje Lotosu (26 zł) nie zaskakuje. Górna (35,5 zł) świadczy o dużym optymizmie Nafty Polskiej, kontrolującej w imieniu państwa paliwową spółkę z Gdańska. Resort skarbu jakby nie zauważył pogorszenia nastrojów na obu rynkach: wtórnym i pierwotnym. Tymczasem po fatalnym debiucie Polmosu Białystok padł mit o gwarantowanym zysku na akcjach prywatyzowanych przedsiębiorstw. Na dodatek ofercie Lotosu nie towarzyszy dyskonto, jak w przypadku WSiP, Polmosu, PKO BP czy Zelmera. Drobnych graczy do akcji zniechęcić może także to, że zapisy muszą złożyć do 25 maja, a inwestorzy finansowi budować księgę popytu będą aż do 30 maja. W tym czasie na rynku wiele może się zdarzyć.

Jeszcze większy niepokój może budzić podaż akcji pracowniczych, które od razu wejdą na rynek. Przy pogarszającej się koniunkturze pokusa szybkiej ich sprzedaży będzie duża. Teoretycznie na parkiet mogą trafić papiery o wartości ponad 300 mln zł. Czym to grozi, przekonał już Pekaes — przy dużo mniejszej podaży kurs spółki utrzymuje się 20 proc. poniżej ceny z oferty pierwotnej.

W tej sytuacji ostateczna cena Lotosu zależeć będzie od zainteresowania dużych inwestorów, do których kierowane jest 80 proc. oferty. Atutem Lotosu jest szansa na dużo szybsze niż u większych konkurentów zwiększanie sprzedaży. Uzyskiwane marże są niższe niż u rywali, ale są szanse na ich dalszą poprawę. Z drugiej jednak strony, trudno przewidzieć rezultaty zakładanych na 4,3 mld zł inwestycji grupy. Wszystkie firmy działające dziś na rynku detalicznym chcą zwiększać sprzedaż. Walce rynkowej towarzyszyć więc będzie spadek marży. Jeśli do tego dojdzie obniżka cen ropy, bardzo trudno będzie o powtórkę 572 mln zł zysku z 2004 r. Już prognozy na ten rok zakładają jego spadek do 346 mln zł. Zarząd szacuje tylko zysk jednostkowy. I trudno się dziwić, bo wyniki rafinerii południowych, a zwłaszcza Glimaru, są trudne do przewidzenia. To kolejny element ryzyka.

Wskaźnik cena/zysk spółki wynoszący około 10 wygląda może atrakcyjnie na tle całego rynku, ale w tej branży to nic wyjątkowego i trudno mówić, by cenie Lotosu powyżej 30 zł towarzyszyło jakiekolwiek dyskonto. Cena poniżej 30 zł wydaje się być jednak do zaakceptowania dla inwestorów finansowych. Wabikiem, który może przesądzić o powodzeniu emisji, jest powracający temat inwestora branżowego (Bliski Wschód, Rosja, Orlen?). W perspektywie dwóch-trzech lat trudno wyobrazić sobie grupę bez większego partnera, a jego zaangażowaniu kapitałowemu może towarzyszyć premia dla akcjonariuszy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Lotos: resort skarbu może się przeliczyć