Lotos uruchomi tańsze stacje

Paweł Janas
opublikowano: 12-05-2011, 00:00

Gdy ceny paliw rosną, spółka startuje z ekonomiczną marką. Tak trzymać — twierdzą analitycy.

Gdy ceny paliw rosną, spółka startuje z ekonomiczną marką. Tak trzymać — twierdzą analitycy.

Już w lipcu ruszyć mają w Polsce pierwsze stacje paliw Grupy Lotos z tzw. segmentu ekonomicznego. Będą nosiły nazwę Lotos Optima. Maciej Szozda, wiceprezes zarządu i dyrektor ds. handlu Grupy Lotos, chce by do końca roku działo ich już nawet 50. Do końca 2015 r. ma ich być co najmniej 130.

— Polska zaczyna stopniowo przypominać dojrzały rynek niemiecki. A tam królują marki segmentu ekonomicznego, takie jak orlenowski Star. Rynek stacji premium jest już nasycony, a największe szanse na rozwój mają właśnie stacje nastawione na oszczędniejszego klienta — wyjaśnia prezes Szozda.

Kluczem do sukcesu będzie cena paliwa. Maciej Szozda zapewnia, że w porównaniu z segmentem stacji premium cena litra paliwa na Optimie powinna być niższa o dwa eurocenty (około 8 groszy). Dziś, według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), różnica w cenie między stacją premium a ekonomiczną wynosi od 10 do 20 gr/l.

Optimę wymusiła też potrzeba oszczędzania. Szczególnie że — jak przyznaje prezes Szozda — w ostatnich miesiącach polskie stacje działają na minimalnych marżach (a nierzadko są one ujemne). Na stacji ekonomicznej Lotosu będą więc dostępne tylko podstawowe paliwa. Nie będzie myjni, oferta sklepu będzie ograniczona, a zamiast restauracji pozostanie nam kawa czy hot-dog. Lotos rezygnuje też z honorowania na Optimie kart lojalnościowych.

— Dzięki temu można obniżyć koszty pracownicze, a ponadto związane z pozyskaniem i dzierżawą terenu czy zużyciem mediów — zauważa Krzysztof Romaniuk, dyrektor. ds. analiz rynku paliw Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Zdaniem analityków, przy stosunkowo wysokich cenach ropy naftowej, tworzenie segmentu ekonomicznego to bardzo dobry pomysł.

— Podział klientów w zależności od siły nabywczej ich portfeli jest krokiem we właściwym kierunku. Dotyczy to zwłaszcza mniejszych miejscowości, o które sieci detaliczne renomowanych koncernów będą bardziej zabiegać niż dotąd — podkreśla Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu