Lotos zszokowany, Orlen górą

16-03-2004, 06:55

Nie rozumiem, skąd taka nagła i radykalna zmiana nastawienia ministra skarbu — mówi szef pomorskiej rafinerii.

Piątkowe zapowiedzi Zbigniewa Kaniewskiego, ministra skarbu, dotyczące planów połączenia PKN Orlen z Grupą Lotos, rafineriami południowymi i Petrobaltikiem, wywołały spore zamieszanie na krajowym rynku paliwowym. Zaskoczenia nie kryje przede wszystkim zarząd Grupy Lotos, drugi gracz na krajowym rynku, który lansował samodzielną (czytaj — bez udziału płockiego Orlenu) drogę przekształceń.

Jak grom z jasnego nieba

— Jestem zdumiony i nie rozumiem, skąd ta zmiana. Jeszcze kilka tygodni temu minister skarbu dał zgodę na włączenie Petrobaltiku i rafinerii południowych do Grupy Lotos. Tym samym dał zielone światło na działanie w kraju dwóch konkurencyjnych ośrodków rafineryjnych skupionych wokół Płocka i Gdańska — mówi Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.

Szef pomorskiej rafinerii wstrzymuje się na razie od szerszych komentarzy.

— Muszę najpierw tę sprawę wyjaśnić. Dzisiaj jestem umówiony na rozmowy z nowym zarządem Nafty Polskiej. Chcę poznać ich stanowisko w kontekście opinii wyrażonej w piątek przez ministra skarbu — dodaje szef Lotosu.

Krzysztof Żyndul, nowy szef Nafty Polskiej, na razie unika konkretnego komentarza w tej sprawie.

— To nie jest takie proste. Musimy to przedyskutować — mówi enigmatycznie szef Nafty Polskiej.

Znaki zapytania

Informacje o zmianie strategii ministerstwa wobec sektora naftowego zaskoczyły także trzy rafinerie południowe, które zgodnie z lansowaną do tej pory koncepcją miały zostać włączone do Grupy Lotos. Również ich przedstawiciele jak ognia unikali oficjalnych komentarzy.

— Sądzę, że jeśli pod barwami Orlenu miałyby być kontynuowane procesy restrukturyzacji i rozwoju rafinerii w Jaśle, Czechowicach i Gorlicach, to można byłoby spać spokojnie — twierdzi przedstawiciel jednej z rafinerii południowych.

To jednak nie oznacza, że nie ma zagrożeń.

— Nigdy nie można wykluczyć, że na przykład w ciągu trzech lat, nawet kosztem odpraw, Orlen zadecyduje się zamknąć trzy zakłady — dodaje nasz rozmówca.

Które? Zainteresowani wolą nie zapeszać.

Co ciekawe, pomysł ministra skarbu nie spodobał się też... władzom pomorskiego SLD, które wezwały rząd do budowy Grupy Lotos.

„Akceptowaliśmy w pełni powstanie Grupy Lotos, w skład której miały wejść rafinerie południowe. Tworzyła się szansa na rozwój Pomorza i południa kraju. Planowane wejście Grupy Lotos na Giełdę Papierów Wartościowych zakłada wzmocnienie polskiego rynku kapitałowego i zdobycie środków do budżetu państwa” — głosi rezolucja Rady Wojewódzkiej SLD woj. pomorskiego.

— To, co proponuje minister Kaniewski, jest powrotem do koncepcji wrzucenia Grupy Lotos do Orlenu. A my tego nie chcemy. Chcemy budować dwa niezależne ośrodki. To jest dobre dla klienta i stwarza podstawy do konkurencji — mówi Małgorzata Ostrowska, b. wiceminister skarbu w rządzie Leszka Millera, kiedy szefem tego resortu był Wiesław Kaczmarek.

Wejdziemy w IGCC

Tymczasem PKN Orlen entuzjastycznie przyjął deklaracje ministra Kaniewskiego.

— Propozycje resortu skarbu nie są dla nas niczym nowym. Już dawno wskazywaliśmy na szereg korzyści wynikających z połączenia Orlenu z Lotosem. Dzięki temu mogą wystąpić efekty synergii w marketingu i produkcji. Możliwe są również nowe wspólne projekty inwestycyjne. Realne staje się nasze przystąpienie do budowy instalacji IGCC w Gdańsku. Oczywiście będzie to możliwe po konkretnych decyzjach dotyczących połączenia naszych firm — uważa Zbigniew Wróbel, prezes płockiego giganta.

Więcej we wtorkowym „Pulsie Biznesu”. Zapraszamy do lektury!

Paweł Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Lotos zszokowany, Orlen górą