Love story z Rzeczpospolitą, czyli skarb zrywa negocjacje

Karol Jedliński
opublikowano: 25-06-2009, 00:00

MSP chce sprzedać "Rz" wspólnie z Mecomem. Czas działa na niekorzyść gazety — mówią analitycy.

MSP chce sprzedać "Rz" wspólnie z Mecomem. Czas działa na niekorzyść gazety — mówią analitycy.

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) nie uzyskało zadowalającej ceny za 49 proc. udziałów wydawcy "Rzeczpospolitej". Chce przygotować nową ofertę, wspólnie z Mecomem, drugim właścicielem "Rz".

— Warunki w ostatecznej ofercie zaproponowanej przez inwestorów były nie do przyjęcia — argumentował Aleksander Grad, minister skarbu, w radiu TOK FM.

Zbigniew Benbenek, kontrolujący Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe (ZPR), który jako jedyny negocjował z ministerstwem kupno części gazety, twierdzi, że to propozycja skarbu państwa była daleka od realiów rynkowych.

— Występowaliśmy o gwarancję, że jak kupimy PW Rzeczpospolita (PWR), to będzie ono na pewno właścicielem 49 proc. akcji Presspubliki wydającej "Rzeczpospolitą", "Parkiet" i "Życie Warszawy" — tłumaczy Zbigniew Benbenek.

Minister myśli

Gdy ministerstwo zadeklarowało, że umowa z gwarancjami nie wchodzi w grę, ZPR obniżyły drastycznie cenę.

— Po prostu skalkulowaliśmy ryzyko. Nie chcieliśmy, żeby powtórzyła się sytuacja sprzed lat, gdy zarząd PWR bez wiedzy skarbu państwa sprzedał 2 proc. udziałów w "Rz" prywatnemu inwestorowi — mówi Benbenek.

Czas gra na niekorzyść "Rzeczpospolitej".

— Wkrótce na rynek wejdzie miks "Gazety Prawnej" i "Dziennika", uderzając wprost w dziennik Presspubliki. Do tego czasu dobrze by było coś postanowić, bo taki stan zawieszenia może się źle skończyć dla "Rzeczpospolitej" — ocenia Łukasz Wachełko, analityk DB Securities.

MSP ma więc już nowy pomysł: udziały w Presspublice będzie sprzedawać wspólnie z Mecomem. Tymczasem Mecom nie wierzy w rychłą sprzedaż "Rzeczpospolitej". "Traktujemy jako mało prawdopodobne inne oferty zakupu udziałów w obecnych okolicznościach. Dlatego podejmujemy długookresowe zaangażowanie w rozwój Presspubliki" — oświadczyła wczoraj spółka.

Forsa na stół

Jeśli jednak doszłoby do wspólnej oferty, zainteresowani negocjacjami już są.

— Nie rezygnuję. Kupiec powinien mieć już gazetę codzienną w Polsce, tylko w ten sposób wyprowadzi "Rzeczpospolitą" z deficytu, wykorzystując synergię — kalkuluje Zbigniew Benbenek.

— Zerwanie rozmów to pozytywna informacja. Będziemy mogli wrócić do stołu negocjacyjnego — mówi Michał Lisiecki, prezes Point Group, który także chciał kupić "Rz" od skarbu państwa, ale nie złożył oferty.

Ile za 49 proc. Presspubliki chce MSP? Osoba zbliżona do resortu mówi, że dwa razy więcej niż gotowe były dać ZPR.

— Pojawiła się oferta 50 mln zł Benbenka przy 100 mln zł, jakie oczekiwał minister. Negocjacji nie było lecz jedynie wymiana dokumentów w stylu "forsa na stół". Gdy propozycje się rozminęły, zaczęło się klasyczne love story. Chcę, ale nie mogę — przekonuje informator "PB".

Karol Jedliński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu