Low costy dały w kość PLL LOT

Marta Filipiak
opublikowano: 20-01-2005, 00:00

Przewoźnikowi zagraża tania konkurencja, musi ostro ciąć koszty i wreszcie zdecydować się na dostawcę floty. Sytuację ratuje słaby dolar.

Ekspansja tanich linii lotniczych na polskim rynku znacznie pogorszyła sytuację wszystkich tradycyjnych przewoźników. LOT jednak odczuł te zmiany najboleśniej.

— W listopadzie 2003 r. nasz udział w liczbie oferowanych lotów i rejsów wynosił odpowiednio 56 i 62 proc. W listopadzie ubiegłego roku zmniejszył się do 36 i 45 proc. — przyznaje Marek Grabarek, prezes LOT.

A to m.in. przyczynia się do kiepskich wyników finansowych.

— Jeszcze nie przeprowadziliśmy audytu sprawozdań, ale przewidujemy 41,6 mln zł straty na działalności podstawowej. Korzyści z różnic kursowych oraz hedging paliwowy (transakcje zabezpieczające przed wzrostem cen — przyp. red.) przyniosły jednak poważne zyski. Na tyle, że ostatecznie wynik netto powinien wynieść 3 mln zł — zapowiada prezes LOT.

Rok 2004 zmienił opłacalność połączeń.

— Loty dalekiego zasięgu mają coraz większy udział w przychodach, maleje rentowność lotów do Europy Zachodniej — wyjaśnia Marek Grabarek.

W 2005 r. przewoźnik chce wprowadzić połączenia z Dalekim Wschodem. Być może zacznie latać do Chin. Ale nie tylko.

— Musimy wykorzystać dobrą koniunkturę w lotach długodystansowych, stąd współpraca w zakresie code-sharingu (wspólna rezerwacja miejsc — przyp. red.) z United Airlines i Air Canada — mówi Marek Grabarek.

Ponadto narodowy przewoźnik chce rozwijać się na rynkach Europy Wschodniej i Środkowej.

— To dla nas szansa, póki jeszcze nie ma tam low costów — wyjaśnia prezes LOT.

Oprócz planów rozwoju LOT czeka niewątpliwie wiele więcej trudnych decyzji. Wciąż nie podjął decyzji w sprawie wymiany i rozwoju floty. Pytanie, czy nowe samoloty dostarczy Boeing czy Airbus, wciąż pozostaje w zawieszeniu. Jeszcze pilniejszy wydaje się problem wygasających pakietów pracowniczych w związku z niedoszłą prywatyzacją przedsiębiorstwa. Konieczne będą ich renegocjacje.

— Wciąż czekamy na jakąkolwiek informację o rozstrzygnięciu tej ostatniej sprawy — podkreśla Ryszard Krystek, wiceminister infrastruktury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Filipiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu