Łowcy okazji Ucieszyć oko

Agnieszka Zielińska
29-05-2009, 00:00

W domach aukcyjnych i galeriach niespotykane ożywienie. Część inwestorów wycofuje środki z giełdy i lokuje w dzieła sztuki, uważając ten rynek za pewniejszy.

Dzieła sztuki to inwestycja długoterminowa, ale bezpieczniejsza niż giełda i nierucho-mości.

— To rynek odporny na kryzys i nie ma na nim sezonowości. O okresowych obniżkach wartości dzieł nie ma więc mowy. Kupujący na pewno nie straci — uważa Justyna Napiórkowska z Galerii Sztuki Napiórkowska.

Według Anny Niemczyckiej, eksperta portalu Inwestycje.pl, wzrost na rynku dzieł sztuki widać zarówno w czasie stabilizacji, jak i niepokojów finansowych.

— Nie oznacza to jednak, że ten sektor jest obojętny wobec zawirowań gospodarczych. Przeciwnie, zależy od sytuacji na świecie, ale nie jest tak podatny na aspekty makroekonomiczne jak inne formy inwestowania — podkreśla Anna Niemczycka.

Warto się zainteresować sztuką dawną, malarstwem współczesnym i wyrobami ze srebra. Potwierdzają to statystyki. Z danych Desy Unicum wynika, że w 2007 r. dziesięć najdroższych prac dawnych malarzy sprzedano za blisko 5,7 mln zł. Tylko za obraz Chełmońskiego "Próba czwórki" zapłacono 1,58 mln zł. Uwagę inwestorów przykuwają również prace młodych artystów, tym bardziej że wielu — tak jak Wilhelm Sasnal — robi zawrotne światowe kariery. Lepiej jednak poradzić się ekspertów, bo nie każdy młody artysta ma potencjał.

— W czym tkwi tajemnica komercyjnego sukcesu? Liczy się talent, ale również praca i osobowość — uważa Justyna Napiórkowska.

Stabilna i pewna inwestycja to prace Edwarda Dwurnika, Juliana Fałata, Tadeusza Dominika czy Franciszka Starowieyskiego. Ich dzieła odznaczają się obiektywnym, ponadczasowym pięknem. Do klasyków współczesności należą także Tadeusz Kantor, Jerzy Nowosielski, Stefan Gierowski, Tadeusz Brzozowski, Henryk Stażewski, Aleksander Kobzdej, Jerzy Tchórzewski, Jacek Sienicki, Jan Tarasin, Jan Lenica. Tradycyjnie bardzo dobre ceny na aukcjach osiągają klasycy malarstwa polskiego: Józef Chełmoński i Jacek Malczewski. Dobre notowania mają także prace takich powojennych malarzy, jak Jerzy Nowosielski, Jerzy Duda-Gracz czy Edward Krasiński.

— Rynek sztuki pozostaje atrakcyjną formą lokowania kapitału. Z uwagi na wyraźną różną jakość poszczególnych obiektów, niezbędne jest mądre rozpoznanie i analiza poszczególnych sektorów tego rynku — sumuje Anna Niemczycka.

Komentarz:

Juliusz Windorbski,

prezes DESA Unicum

Na dobrej sztuce, kupionej po atrakcyjnej cenie, w dłuższej perspektywie nie można stracić. A dodatkową premią jest przyjemność obcowania z nią. Nic dziwnego, że od ubiegłego roku wciąż przybywa inwestorów, którzy — myśląc o wycofaniu środków z giełdy i dywersyfikacji ryzyka inwestycyjnego — zastanawiają się nad lokowaniem w dzieła sztuki. Tej decyzji nie można jednak podjąć ad hoc. Trzeba się zastanowić i przekonać do rynku sztuki. Nie da się go porównać do innych rynków, zwłaszcza finansowych. Dlatego powtarzamy klientom, że to, co kupują, przede wszystkim musi się im podobać. Z drugiej strony, warto kupować dobre dzieła artystów figurujących w kanonach historii sztuki, albo twórców nieodkrytych, ale z potencjałem.

Trzeba jednak pamiętać, że sztuka to inwestycja z założenia długoterminowa i mało płynna. Aby inwestor mógł sprzedać dzieło, musi się znaleźć inny jego miłośnik. Do tego dochodzą mody, nieobce rynkowi sztuki. Należy więc uwzględnić jego sinusoidalny rozwój. Dobrze to ilustruje wzrost zainteresowania pracami Zofii Stryjeńskiej w 2008 i 2009 roku. Przyczyniły się do tego jej monograficzne wystawy w Muzeum Narodowym w różnych miastach Polski. Przypomnienie dorobku artystki wywołało większe zainteresowanie wśród kolekcjonerów.

Jak pokazują aukcje ostatnich miesięcy, popyt na sztukę się utrzymuje, a tym samym ceny pozostają stabilne. Są też artyści, np. Leon Wyczółkowski, Jan Stanisławski, Rafał Malczewski, Franciszek Starowieyski czy Władysław Hasior, których prace wciąż zyskują na wartości. A dobry obraz największych polskich malarzy, np. Jana Matejki czy Jacka Malczewskiego, jest jak dodatek do emerytury, którym w dodatku można co dzień cieszyć oko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Łowcy okazji Ucieszyć oko