Lubisz ryzyko? To mamy coś dla ciebie

Adrian Boczkowski
20-01-2010, 00:00

Monnari, PolRest, Techmex i ZNTK Łapy — to obecnie największe "grzanki" na warszawskim parkiecie. Emocje gwarantowane.

Masz mocne nerwy? Brakuje ci adrenaliny? GPW ma dla ciebie specjalną ofertę. Przedstawiamy cztery największe giełdowe "grzanki": Monnari, PolRest, Techmex i ZNTK Łapy. Ich kursy w najbliższych dniach i tygodniach mogą się gwałtownie wahać w takt rynkowych spekulacji oraz ich weryfikacji. To okazja do bardzo wysokich zarobków, ale również ryzyko poniesienia ponadprzeciętnych strat. Warto być czujnym, gdyż to bardziej gra niż inwestowanie. Niektórym firmom grozi nawet likwidacja, po której do podziału dla akcjonariuszy nie zostanie zapewne zbyt wiele.

Grę papierami "grzanek" podsycają nie tylko spekulacje o szansach na ich przeżycie, czyli na przykład zawarcie układu z wierzycielami. Chodzi także o to, że kursy spekulacyjnych spółek są obecnie na historycznych minimach lub w ich pobliżu. Niektórzy inwestorzy myślą więc, że gorzej być już nie może. Zwłaszcza że trwająca fala wzrostowa pozwoliła już wielu giełdowym emitentom odrobić straty z ostatniej bessy. Notowania typowanych przez nas na "grzanki" spółek musiałyby jednak skoczyć o nawet 3-4 tys. proc., by powrócić do szczytów formy sprzed trzech lat. To raczej mało prawdopodobne. Problem w tym, że obecne wyceny wcale nie muszą okazać się ostatecznym dnem, a strata kilkudziesięciu procent kapitału kosztuje tyle samo bez względu na cenę zakupu.

Inwestorzy, którzy lubią silne emocje, powinni prześledzić historię "grzanek" z niedalekiej przeszłości — na przykład Immoeastu. Spółka miała tylko przejściowe kłopoty, a do tego wartościowe aktywa, więc rynkowa panika okazała się inwestycyjną okazją. Od połowy listopada 2008 r. kurs wiedeńskiego dewelopera wzleciał o 2 tys. proc. Szybkie i wręcz nieprawdopodobne zwielokrotnienie kapitału, jak widać, jest więc możliwe.

Nie zawsze zakup akcji "grzanek" kończy się happy endem. Na spekulowaniu o potencjalnych inwestorach i uratowaniu Krosna można było sporo zarobić, ale trzeba było w odpowiednim momencie wycofać się z gry. Spółka zniknęła z parkietu pod koniec 2009 r. Jej obecni akcjonariusze mają więc w kieszeni zupełnie bezwartościowe papiery.

Sporo emocji wzbudzała w zeszłym roku również mięsna Duda (chodzi o opcje walutowe, wypowiedziane kredyty, groźbę upadłości i w końcu postępowanie naprawcze) oraz obuwnicze Gino Rossi (obawa o wypłacalność spółki, pozyskiwanie inwestora). W tych przypadkach działalność operacyjna spółek rokowała na tyle dobrze, że pożar udało się ugasić w miarę wcześnie. W rezultacie, po kilku miesiącach rajdu kursu w górę, opłaciło się już rozstać z akcjami, inkasując około 200 proc. zysku. Teraz notowania systematycznie zniżkują, ale w takim tempie, że dla fanów "grzanek" mocno wieje nudą.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Lubisz ryzyko? To mamy coś dla ciebie