Lublin pozazdrościł Poznaniowi

MBE
opublikowano: 28-01-2011, 00:00

Miasto marzy o symbolu, jaki ma już stolica Wielkopolski. Lubelską Maltą ma być Zalew Zembrzycki.

Miasto marzy o symbolu, jaki ma już stolica Wielkopolski. Lubelską Maltą ma być Zalew Zembrzycki.

Lubelski Zalew Zembrzycki ma przejść metamorfozę. Przewiduje to koncepcja zagospodarowania przedstawiona w tym tygodniu przez miasto. Powinna spodobać się nie tylko mieszkańcom, ale i inwestorom, bo samorząd nie zamierza realizować jej samodzielnie. Znaczną część pomysłów chce wcielić w życie wspólnie z prywatnymi partnerami.

— Chcielibyśmy, żeby zalew został zagospodarowany na wzór poznańskiej Malty. Zależy nam, by powstała tam infrastruktura dla różnych odbiorców: od najmłodszych po najstarszych. Zalew miałby być jak nadmorska riwiera — mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik lubelskiego magistratu.

Nad brzegami wodnego akwenu, który zajmuje 2,3 km kw., mają powstać m.in.: pływające miasteczko, czyli domy i hotele na wodzie, latarnia morska, wrotowisko i park zabawy Zatoka Korsarzy. Dla wygłodniałych wodniaków miasto chce przygotować ofertę gastronomiczną. Pojawią się też nowe drogi i parkingi, a między brzegami zalewu będzie kursował wodny tramwaj. Wyznaczone zostaną też trasy biegowe dla narciarzy. Poza sezonem nad zalew będą mogli ściągać nie tylko oni. Dla żądnych wiedzy i informacji miasto chce wybudować ekskluzywne centrum konferencyjne. W planach jest też reaktywacja kolejki wąskotorowej, która miałaby wrócić na tory prowadzące nad zalew.

— Chcemy podzielić go na dwie strefy: zachodnią — gwaru i wschodnią — ciszy. Ta druga, otoczona lasem, będzie przeznaczona dla wędkarzy, a tych w Lublinie jest dużo — w naszym związku wędkarskim jest aż 17 tys. aktywnych członków. To dzięki nim zalew, który jest bardzo dobrze zarybiony, żyje także zimą —mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak.

Jak przyznaje, najbardziej realne jest stworzenie całej infrastruktury w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

— Te inwestycje, które nie są komercyjne, miasto weźmie na siebie, ale do realizacji pozostałych chcielibyśmy włączyć partnerów prywatnych. To, w jakiej formie uda nam się ostatecznie zrealizować nasz plan, zweryfikuje rynek, ale PPP jest najbardziej prawdopodobne — zaznacza Katarzyna Mieczkowska-Czerniak.

Teraz z koncepcją będą mogli zapoznać się mieszkańcy — zostanie poddana publicznym konsultacjom. Kolejnym krokiem będą rozmowy i negocjacje z potencjalnymi inwestorami, które najprawdopodobniej rozpoczną się w przyszłym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MBE

Polecane