Lufthansa ma wyższą dynamikę niż PLL LOT

Mira Wszelaka
opublikowano: 08-02-2008, 00:00

Polski rynek przewozów lotniczych przypomina ciasto drożdżowe, które wciąż rośnie. Chętni biją się o każdy jego kawałek.

W pierwszej „10” rankingu znalazło się aż sześć tanich linii

Polski rynek przewozów lotniczych przypomina ciasto drożdżowe, które wciąż rośnie. Chętni biją się o każdy jego kawałek.

W ubiegłym roku w ruchu regularnym linie przewiozły ponad 17 mln pasażerów, a wraz z tranzytem i czarterami ponad 19 mln. W tym roku liczba ta przekroczy 20 mln. Nic więc dziwnego, że po nasyceniu rynku zachodniej Europy zaostrzyła się konkurencja o polskiego pasażera. Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC) zauważa jednak, że rynek powoli się stabilizuje.

Oddech na plecach

W koszulce lidera nadal występują PLL LOT, które w 2007 r. przewiozły 5,427 mln pasażerów. Reszta podium jest też w niezmienionym składzie: drugi jest WizzAir (2,764 mln pasażerów), trzeci zaś Ryanair (2,31 mln). Czwarte miejsce przypadło Centralwings, spółce zależnej LOT, która na plecach czuje oddech Lufthansy. Według ULC to właśnie niemiecki przewoźnik, który od wielu miesięcy czyni podchody w związku z planami prywatyzacji LOT, jest najbardziej dynamicznie rozwijającą się linią tradycyjną na polskim rynku (27,13 proc.). LOT pod tym względem zajmuje drugie miejsce (15,1 proc.), ale udało mu się przerwać złą passę.

— LOT ustabilizował pozycję i od II kwartału 2007 r. przestaje tracić rynek — mówi Katarzyna Krasnodębska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

W 2007 r. LOT i Centralwings obsłuży łącznie 39,04 proc. rynku przewozów regularnych (w 2006 r. było to 41,33 proc.). Z ich oferty skorzystało 6,715 mln pasażerów.

Tanie latanie

W ubiegłym roku po raz pierwszy przewoźnicy niskokosztowi zawładnęli ponad połową rynku. Z danych ULC wynika, że z ich oferty skorzystało 8,618 mln pasażerów. Co ciekawe, udział tanich przewoźników w dynamice przewozów regularnych zmniejszył się z 87,88 proc. w 2006 r. do 66,46 proc. w 2007 r. Do grona dziesięciu największych (pod względem liczby przewiezionych pasażerów) załapało się sześciu niskokosztowych przewoźników. Wśród nich największą dynamikę odnotował Norwegian (111,31 proc.).

— To dowodzi racjonalności strategii przewoźnika, który otwiera połączenia po bardzo wnikliwej analizie. Dzięki temu nie zamyka tras i nie ponosi zbędnych kosztów. Priorytetem linii jest rentowność — podkreśla Marek Sławatyniec, prezes Aviareps reprezentującego kilkunastu przewoźników lotniczych, w tym Norwegiana.

SkyEurope w odwrocie

Najgorszą dynamikę zanotował giełdowy SkyEurope (-6,07 proc.), który w 2007 r. podjął decyzję o likwidacji bazy w Krakowie i rezygnacji z większości połączeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane