Luksus z Polski się nie sprzedał

  • Alina Treptow
opublikowano: 06-09-2016, 22:00

Grupa odzieżowa LPP zamyka markę Tallinder, która miała zawojować polski i zagraniczny rynek odzieży premium.

Wczoraj odzieżowe LPP poinformowało o likwidacji swojej najmłodszej marki Tallinder, tłumacząc, że jej wyniki były znacząco poniżej przyjętego budżetu. Sprzedaż okazała się trzykrotnie niższa od oczekiwań i zdaniem spółki, nawet ich rewizja nie gwarantuje rentowności Tallindera w najbliższych kilku latach.

POD GÓRKĘ:
POD GÓRKĘ:
LPP, którego wiceprezesem jest Przemysław Lutkiewicz, ma ostatnio problemy z dwoma markami — Tallinderem, który nie przyjął się na rynku tak, jak spółka zakładała, oraz Reserved, któremu w drugim kwartale sprzedaż LFL (porównywalna) spadła o 8 proc.
ARC

— Zdecydowaliśmy się na zamknięcie Tallindera, ponieważ jego wyniki sprzedaży były znacznie poniżej naszych oczekiwań. Sprzedaż w przeliczeniu na metr powierzchni sklepu była nawet dwukrotnie niższa od tej, którą generowała marka Sinsay, gdy ją uruchamialiśmy — wyjaśnia Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP.

Ze spółką pożegnał się Hubert Komorowski, wiceprezes LPP, który zajmował się projektem Tallinder. Jeszcze kilka miesięcy temu na łamach „PB” zapowiadał budowę sieci 30 salonów, nie wyklucza również ekspansji zagranicznej. Osiągnięcie rentowności zakładano za dwa lata. Wtedy marka kosztowała spółkę 25 mln zł. Koszty pójdą jednak w górę. We wczorajszym komunikacie giełdowym spółka podała, że na koniec roku strata Tallindera może wynieść około 20 mln zł. Oczekiwania rozjechały się z rzeczywistością, ponieważ zakładano, że wyniesie… 1 mln zł. Rezerwa ma wynieść około 26 mln zł. Osiem sklepów marki będzie działać do lutego 2017 r., czyli do wyprzedania kolekcji jesień-zima 2016. Rynek nie ukrywa zaskoczenia decyzją LPP. Przygotowania do uruchomienia nowej marki trwały ponad dwa lata. Dla spółki było to duże wyzwanie, ponieważ oznaczało debiut w segmencie premium. Przygoda z rynkiem trwała jednak niecałe siedem miesięcy. Pierwszy salon został uruchomiony w Gdańsku w lutym tego roku. W czerwcu zadebiutowano w stolicy. Zarówno rywale, jak i eksperci rynku nie ukrywają zaskoczenia i … żalu.

— To smutna informacja. Spółka mogła poczekać, ponieważ budując świadomość marki w segmencie premium, potrzeba cierpliwości, konsekwencji i jeszcze raz cierpliwości. Kluczowa jest też relacja jakości do ceny, bo jeśli klient poczuje, że przepłaca, to koncept się nie uda. Jeśli chodzi o lokalizację w wyższym segmencie, na pierwszy ogień powinna pójść Warszawa. Trzeba przyznać, że LPP nie miał też łatwego zadania, nowa marka była kojarzona z grupą, która do tej działała na rynku masowym — komentuje ekspert branży, chcący zachować anonimowość. Zdaniem Tomasz Malickiego, prezesa Gino Rossi, spółka nie mogła liczyć też na pomyślne wiatry z rynku.

— Coraz trudniej wypromować w Polsce markę z wyższej i średnio-wyższej półki, ponieważ jesteśmy już rynkiem dojrzałym. Zagraniczne firmy, wchodząc do nowych krajów, zakładają nawet, że przez pierwsze trzy lata mogą być niedochodowe. W segmencie premium potrzeba relatywnie więcej czasu niż w segmencie masowym na przekonanie konsumentów do nowego produktu, w którym płaci się nie tylko za jakość towaru, ale również za prestiż i wizerunek — mówi Tomasz Malicki. O przyszłości Tallindera zaważył jednak Excel i kwestie finansowe, nie tylko związane z nową marką.

— W 2016 r. spółka zakładała 1 mln zł straty Tallindera, podczas gdy rzeczywiście mogą one wynieść 20 mln zł, co wraz z utworzeniem rezerw koniecznych do przeprowadzenia procesu zamknięcia zwiększą się do 46 mln zł. Trochę szkoda. Przekaz na markę był dobry: ciekawy produkt, wyższe marże. Jednakże rzeczywistość zweryfikowała zamierzenia. Mocna konkurencja w postaci hiszpańskiego Inditeksu również nie pomogła. Na decyzję wpłynąć mogła również gorsza kondycja głównej marki — Reserved, która będzie mogła teraz liczyć na szczególną uwagę grupy — mówi Marcin Stebakow, dyrektor działu analiz DM BPS.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane