Łupkowa gorączka może wywołać rewolucję cenową

  • Marta Sieliwierstow
25-10-2012, 00:00

W USA po rozpoczęciu wydobycia gazu z łupków na skalę przemysłową ceny gazu spadły. Czy w Polsce jest szansa na powtórzenie tego scenariusza?

Według szacunków Instytutu Kościuszki ceny gazu w Polsce, po uruchomienia wydobycia gazu łupkowego na skalę przemysłową, mogłyby spaść nawet o 30-40 proc. Jednak czy i kiedy to nastąpi zależy od wielu czynników, m.in. od regulacji prawnych, które wciąż są jeszcze w powijakach, i tego, jakie rzeczywiste złoża (nadal wszystkie analizy opierają się na danych szacunkowych) znajdują się na terenie naszego kraju.

— Nie można też zapominać o czynnikach zewnętrznych. Istotny wpływ na ceny gazu w Polsce mają m.in.: rozwój światowych rynków gazu, kwestie geopolityczne, takie jak np. prawdopodobny import amerykańskiego taniego gazu do Europy, a także uwarunkowania prawne na poziomie unijnym, takie jak chociażby liberalizacja rynków energii w prawodawstwie europejskim — podkreśla dr Marcin Tarnawski, ekspert Instytutu Kościuszki i pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jeśli takie spadki okazałyby się realne, będą miały duże znaczenie dla biznesu, w tym dla branż energochłonnych. Z kolei dla odbiorców indywidualnych może to oznaczać oszczędności na rachunkach za gaz w wysokości 500-800 zł rocznie.

— Ceny gazu będą mogły być niższe od obecnych tylko wtedy, gdy w Polsce będziemy mieli realny rynek gazu, tzn. taki, na którym zarówno dostawcy — w tym jego producenci — jak i sprzedawcy funkcjonują w warunkach konkurencji, a o poziomie cen decyduje wolna gra popytu i podaży. Tylko wtedy zadziała reguła, że im większa podaż danego dobra na rynku, tym niższe jego ceny. W każdym innym przypadku, nawet jeśli okaże się, że mamy spore zasoby, niekoniecznie przekłożą się na niższe ceny gazu dla odbiorców — wyjaśnia Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Stopniowe obniżki

Tworzący się dopiero w Polsce sektor poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego może stać się szansą dla rozwoju polskiej gospodarki i jednostek samorządu terytorialnego. Północnoamerykańskie doświadczenia oraz pozytywne społeczne, ekonomiczne i polityczne skutki łupkowej rewolucji gazowej mogą się zdarzyć, choć na mniejszą skalę, także w Polsce.

— Przy założeniu, że nastąpi liberalizacja rynku i uwolnienie cen gazu, a także uda się uwolnić od kontraktu gazowego z Rosją, czyli będziemy płacić tylko za faktycznie pobrany gaz, a nie zakontraktowany, oraz dodatkowo przez terminal LNG w Świnoujściu będzie sprowadzany gaz z USA, to początkowo nastąpi duży spadek cen gazu dla odbiorców hurtowych — w granicach co najmniej 20-25 proc. — i mniejszy dla indywidualnych, ok. 10-15 proc. W kolejnym etapie prawdopodobnie powtórzy się sytuacja z USA, tzn. ceny gazu będą spadać bardzo wolno, docelowo o 10-15 proc., ale mogą wystąpić wahania związane z cyklem koniunkturalnym, warunkami klimatycznymi, czynnikami losowymi — mówi dr Marcin Tarnawski.

Nie tylko tańszy gaz

Korzyści, które mogą odnieść zwykli Polacy z wydobycia gazu to nie tylko niższe rachunki, ale przede wszystkim dodatkowe miejsca pracy. Prognozy wykonane dla celów raportu Instytutu Kościuszki wykazały, że w ciągu dekady liczba nowych miejsc pracy może wynieść około 155 tys. — zgodnie ze scenariuszem zakładającym wykonywanie przeciętnie 500 odwiertów rocznie. W wariancie pesymistycznym (250 odwiertów rocznie) liczba miejsc pracy wyniesie około 120 tys., a w wariancie optymistycznym (750 odwiertów rocznie) — nawet 190 tys. Połowa zostanie stworzona w przemyśle metalurgicznym, handlu, działalności związanej z dostarczaniem energii oraz produkcji maszyn i urządzeń.

— Wydobycie surowców i gwałtowne zmiany w gospodarce nie zawsze mają wyłącznie pozytywne efekty. Zatrudnienie nie musi wzrosnąć, może jedynie zmienić strukturę. Aby tego uniknąć, dodatkowe wpływy budżetowe na poziomie centralnym nie powinny być pretekstem do odsunięcia w czasie reformy finansów publicznych i wykorzystane jedynie do zniwelowania deficytu — podkreśla dr Marcin Tarnawski.

Rząd równolegle powinien zadbać o wzrost nakładów na badania w obszarach najnowszych technologii, aby zapewnić zrównoważony rozwój w najbliższych latach.

KOMENTARZ PARTNERA SEKCJI — PKN ORLEN

Jest o czym rozmawiać

Adam Czyżewski

główny ekonomista PKN Orlen

Po wielu miesiącach przygotowań i dyskusji branża poszukiwawczo-wydobywcza zapoznaje się właśnie z rządowymi założeniami do ustawy o wydobyciu węglowodorów. To ważny moment. Merytoryczna dyskusja nt. strategicznych kierunków rozwoju polskiego przemysłu wydobywczego zyskuje bardziej realny kształt. Sądzę, że ważnym głosem w tej debacie będzie również opublikowany we wrześniu tego roku raport „Gazowa (R) ewolucja w Polsce”, przygotowany PKN Orlen na podstawie wyników badania przeprowadzonego przez CASE. W opracowaniu tym mówimy o trzech możliwych scenariuszach inwestycyjnych w obszarze wydobycia gazu łupkowego.

Najbardziej korzystny dla gospodarki rozwój wydarzeń wymaga, oprócz silnego zaangażowania inwestorów krajowych, szerokiego otwarcia sektora gazu i energii na doświadczonych inwestorów zagranicznych, dysponujących tak potrzebnym branży i gospodarce kapitałem. W tym scenariuszu do 2025 roku w sektor zostałoby zainwestowanych ponad 17 mld USD. Rząd w swoich założeniach deklaruje gotowość do podążania taką ścieżką inwestycji, która sprzyja materializacji nakreślonego przez nas scenariusza przyspieszonego rozwoju, a rządowe prognozy inwestycyjne do 2016 roku są nawet wyższe. To dobry znak, bo widać, że rząd ma świadomość, jak ważną rolę w dalszym rozwoju przemysłu łupkowego odgrywać będzie zdolność gospodarki do wygenerowania tak wysokich inwestycji, co nie będzie możliwe bez udziału inwestorów zagranicznych.

Z tej perspektywy kluczowe stają się regulacje prawnopodatkowe, które muszą kompensować wysokie ryzyko biznesowe podejmowane przez inwestorów na etapie poszukiwań i w początkowej fazie wydobycia. Dobrze, że rząd kreśli perspektywę podatkową w ten sposób, iż publikuje założenia do ustawy z zamiarem poddania ich konsultacjom z biznesem. Nie wątpię, że biznes zgłosi konstruktywne uwagi. Można powiedzieć, że przedstawione propozycje podatkowe skonstruowano przy założeniu sukcesu wydobycia już na początkowym etapie, co wcale nie musi nastąpić. Doświadczenie z pól gazowych w Ameryce Północnej pokazuje, że dojrzewanie sektora gazu łupkowego jest okresem trudnym i zajmuje 5-6 lat. Na tym etapie państwo powinno traktować ten sektor tak jak „infant industry” i zrezygnować ze ściągania podatków do czasu, gdy produkcja gazu nabierze rozpędu i odpowiedniej skali. Branża z pewnością będzie także potrzebować szczegółowych informacji na temat propozycji utworzenia specjalnej spółki — Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (NOKE).

W tym przypadku doprecyzowania wymaga przede wszystkim mechanika działania NOKE, tryb podejmowania przez niego decyzji oraz możliwość rozliczenia kosztów poniesionych w fazie poszukiwawczej przez przedsiębiorstwo wchodzące w skład konsorcjum. Wyjaśnienie i doprecyzowanie tego typu kwestii pozostaje szczególnie istotne, jeśli chcemy, aby Polska, zgodnie z zapowiedziami, stała się jednym z najbardziej atrakcyjnych krajów UE do inwestowania w eksploatację złóż niekonwencjonalnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Łupkowa gorączka może wywołać rewolucję cenową