MAC: profil zaufany i elektroniczny obieg dokumentów to priorytety w 2015 r.

DI, PAP
opublikowano: 21-02-2015, 11:18

Modernizacja profilu zaufanego tak, by stanowił jednolity login do wszystkich systemów e-administracji, upowszechnienie e-usług oraz elektronicznego obiegu informacji to priorytety MAC w tym roku - mówi w wywiadzie dla PAP podsekretarz stanu w MAC, Roman Dmowski.

PAP: Nad czym obecnie pracuje Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji?

Roman Dmowski: Jako Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, czujemy się odpowiedzialni za infrastrukturę zapewniającą kręgosłup do budowy administracji cyfrowej w Polsce. Chodzi o jedną metodę uwierzytelniania - profil zaufany - funkcjonujący na elektronicznej Platformie Usług Administracji Publicznej (ePUAP). Chcemy go przygotować w taki sposób, żeby mógł być używany jako metoda identyfikacji obywatela w każdym e-systemie administracji publicznej. Obywatel miałby jeden login i hasło, za pomocą których mógłby się dostać do dowolnego systemu np. Ministerstwa Finansów czy Ministerstwa Pracy.

Jest to część projektu dostosowania polskiej infrastruktury informatycznej przed wejściem w życie rozporządzenia UE, dotyczącego metod uwierzytelniania obywatela (eIDAS) - taki wspólny europejski elektroniczny podpis. Dzięki niemu np. Fin czy Czech, ze swoim elektronicznym dowodem, powinien móc się zalogować do polskiego ePUAP i załatwić sprawę.

PAP: Jakie są ramy czasowe tego przedsięwzięcia?

R.D.: Samo rozporządzenie zostało już przyjęte. Wprowadzono w nim okres przejściowy do 2018 roku, kiedy wszystkie państwa powinny je wdrożyć.

PAP: Czy ten nowy system informatyczny będzie budowany od podstaw?

R.D.: To będą raczej nowe komponenty. Profil zaufany już mamy, teraz przechodzi gruntowną modernizację - podnosimy jego bezpieczeństwo i wydajność przez doposażanie serwerowni. Pod tym względem już niedługo będzie on gotowy do stosowania w różnych systemach administracji.

W Programie Zintegrowanej Informatyzacji Państwa i Programie Operacyjnym Polska Cyfrowa jest zapisane, że profil zaufany ma być docelowo uniwersalną i powszechną metodą logowania do systemów administracji. Narzucamy obowiązek, że każdy nowy system ma obsługiwać logowanie za jego pomocą.

PAP: Ile to będzie kosztować?

R.D.: Jeszcze nie zakończyły się prace nad kosztorysem. Myślę, że będą to raczej dziesiątki, a nie setki milionów zł.

PAP: Większość e-usług, z których obywatele rzeczywiście korzystają jest poza ePUAP. Jak MAC zamierza zachęcić obywateli do tego, żeby zaczęli korzystać z tej platformy?

R.D.: Jak dotychczas na ePUAP-ie powstało kilkaset usług, które niestety dostępne są tylko w urzędach w kilkudziesięciu miastach, czy gminach w Polsce. Pierwotna koncepcja systemu nie była zła – każdy urząd może samodzielnie przygotować dowolną usługę i uruchomić ją na ePUAP-ie.

Praktyka pokazała natomiast, że urzędy nie mają zasobów ani motywacji, aby samodzielnie tworzyć elektroniczne formularze. Dlatego przejęliśmy inicjatywę i w sierpniu ub. roku powołaliśmy zespół, który przygotowuje usługi w imieniu urzędów - muszą one jedynie je obsłużyć, kiedy się pojawią. Nowością będzie to, że po raz pierwszy pojawią się usługi powszechnie dostępne praktycznie w każdym urzędzie. Mam nadzieję, że wtedy obywatele zaczną z tego korzystać.

PAP: Czy będzie to 100 e-usług ogłoszonych niedawno przez resort?

R.D.: Tak, ale nie tylko. Do tej listy nie są włączone usługi, które zostaną wkrótce uruchomione przez inne resorty, np. załatwienie dowodu rejestracyjnego, czy sprawdzenie punktów karnych online w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Usługi innych ministerstw będą również dostępne na e-PUAP-ie.

PAP: Nie ma pomysłu żeby np. składanie deklaracji podatkowych odbywało się tylko przez ePUAP?

R.D.: Nierozsądne byłoby zamykać i na siłę przenosić te inne portale do ePUAP. Jeżeli system działa na platformie Ministerstwa Finansów, to trzeba się z tego cieszyć. Z jednej strony będziemy mieć wyspecjalizowane portale tematyczne, a cała reszta związana z podstawowymi sprawami administracyjnymi będzie publikowana na ePUAP. Wszystkie systemy będą spięte przez stronę wejściową ePUAP, gdzie obywatel znajdzie przekierowanie na inne portale.

PAP: To jednak plany na przyszłość. A jak ocenia Pan dzisiejszy stan e-administracji?

R.D.: Wydaje mi się, że znacznie lepsza sytuacja jest w województwach i mniejszych jednostkach, gdzie łatwiej jest wprowadzić takie rozwiązania. Natomiast, jeżeli chodzi o urzędy centralne, to sporo zostało do zrobienia. W kilku ministerstwach nadal obowiązuje np. papierowy obieg dokumentów.

Choć zgodnie z ustawą o informatyzacji i Kodeksem postępowania administracyjnego każdy urząd musi przyjmować i obsługiwać dokumenty w formie elektronicznej, czyli mieć elektroniczną skrzynkę podawczą, to nie oznacza, że są one zinformatyzowane. Bo to dotyczy komunikacji zewnętrznej, a nie działania samego urzędu. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której urzędy staną się elektroniczne.

PAP: Te plany miały być zrealizowane już jakiś czas temu. Kiedy się tego doczekamy?

R.D.: To tak naprawdę zależy od kierownika danej jednostki. W wypadku ministerstwa jest to np. dyrektor generalny, w wypadku gmin - sekretarz urzędu. To oni mają inicjatywę, którą my chcemy wesprzeć.

Jeśli chodzi o małe jednostki, które często nie mają informatyków, to chcemy zaproponować im usługi w modelu chmurowym. Chodzi o to, by w chmurze dostarczyć pewne gotowe rozwiązania: proste usługi, które każdy urząd musi mieć: mail, wspólny zasób dyskowy, dostęp do rejestrów, być może kilka usług bardziej wyspecjalizowanych, jak umówienie się na wizytę do urzędu. Samorządy mogłyby z nich skorzystać bez konieczności zatrudniania informatyków: wystarczy zalogować się do systemu.

Rozłożymy to na dwa etapy. Najpierw przygotujemy wersję wstępną, którą przetestujemy z kilkudziesięcioma samorządami, by sprawdzić, czy system im odpowiada. Jeżeli po roku, dwóch pracy będą pozytywne doświadczenia, to uruchomimy kolejny projekt na dużą skalę, która umożliwi dostarczenie jej każdemu zainteresowanemu samorządowi.

Drugi projekt, równoległy, to inicjatywa wojewodów razem z MAC, aby w obszarze administracji zespolonej, czyli podległej wojewodom, wesprzeć te instytucje - oraz urzędy centralne - we wdrażaniu elektronicznego obiegu dokumentów. Wszystko wyznacza kalendarz w ramach realizacji programu Polska Cyfrowa. Pierwszy nabór w maju tego roku. Jeszcze nie zostało przesądzone, kiedy uda się zrealizować ten wniosek.

Podsumowując, jednym z kluczowych celów dla informatyzacji państwa jest sprawienie, by urzędy elektronicznie komunikowały się wewnątrz urzędu i pomiędzy innymi urzędami. Dzięki temu zyskamy przyspieszenie pracy i większą przejrzystość. To są te najważniejsze działania, jeżeli chcemy wyraźnie ruszyć do przodu z cyfryzacją, by korzyści były odczuwalne przez prawie wszystkich.

PAP: Na informatyzacji i przetargach ciąży piętno infoafery. Co wprowadzono w jej wyniku? Michał Boni będąc szefem MAC zapowiadał wielkie oczyszczenie. Co z tego zostało zrobione?

R.D.: Cały plan działań naprawczych został uzgodniony z Komisją Europejską, jeszcze za czasów ministra Boniego. Przewiduje on m.in. ściślejszy nadzór nad większymi projektami. Na posiedzeniach Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji dokonujemy przeglądu postępu prac w projektach.

Wprowadzono też zmiany legislacyjne i w przepisach wewnętrznych, np. w Centrum Projektów Informatycznych zaostrzono kontrolę, jeżeli chodzi o rozpisywanie przetargów. Ta sytuacja została poprawiona. Nie ma zagrożenia korupcyjnego. Jak spojrzymy w kalendarz, to te afery mają swoje korzenie ładnych parę lat temu. Jestem przekonany, że dzisiaj do takiej sytuacji nie dojdzie. To jest bolesna przeszłość i o tym pamiętamy, ale administracja wyciągnęła wnioski.

PAP: Czy trzyletni horyzont projektów informatycznych i określenie limitów budżetowych to pokłosie infoafery, czy wprowadzono je ze względu na efektywność?

R.D.: Chodziło o efektywność, żeby wymusić na starcie taki harmonogram projektu, żeby zmieścił się w ramach czasowych i szybciej uzyskiwać efekty oraz szybciej rozliczać ze środków unijnych.

PAP: Czy to będzie lekarstwem na takie sytuacje, jak z e-posterunkiem, który kosztował 19 mln zł i nic nie przyniósł?

R.D.: Niezupełnie. Tam przyczyną fiaska była korupcja i być może nie do końca dobre przygotowanie tego projektu. Tu chodzi o sprawność w realizacji projektu i wymuszenie szybkich efektów.

PAP: A jakby Pan ocenił racjonalność wydatkowania środków na informatyzację? Pojawiają się zarzuty, że dużo projektów kończy się fiaskiem, nawet gdy nie ma korupcji.

R.D.: To jest ciągłe wyzwanie, jak zapewnić najlepsze wykorzystanie tych środków i tutaj również podjęliśmy pewną inicjatywę. Zostały przygotowane tzw. Pryncypia Architektury Korporacyjnej Podmiotów Publicznych. To jest zbiór praktycznych zasad, które należy przestrzegać, budując system, np. jeżeli budujesz usługę dla obywatela, to zapytaj się obywatela, przeprowadź badania, jak powinna działać. Zrób prototyp.

Choć wydają się one oczywiste, to praktyka pokazuje, że nie każdy projekt zakończył się sukcesem, bo rozwiązania informatyczne powinny być tylko jednym z elementów układanki. A ginęło np. to, że jednocześnie dokonuje się zmiana sposobu funkcjonowania urzędu.

Kupowano dziesiątki komputerów, a zapominano zmienić instrukcję kancelaryjną w urzędzie. Wyciągamy wnioski z błędów w poprzedniej perspektywie. Przestrzeganie zasad zawartych w Pryncypiach będzie jednym z kryteriów oceny wniosków o dofinansowanie. W ten sposób chcemy wymusić budowanie systemów bardziej dostosowanych do użytkownika.

PAP: Na ile MAC ma nadzór nad tymi wszystkimi inicjatywami cyfryzacyjnymi?

R.D.: Największe projekty są monitorowane przez Komitet ds. Cyfryzacji RM. W poprzedniej perspektywie MAC pełnił rolę instytucji pośredniczącej w przyznawaniu środków unijnych, więc mieliśmy bardzo duży wgląd w to, co się dzieje. W tej perspektywie instytucją tą jest jednostka nam podległa - Władza Wdrażająca Programy Europejskie. Będziemy mieli pełną wiedzę o tym, jakie wnioski będą składane i jakie pieniądze na to pójdą.

Gdy rozmawiamy o nadzorze – warto zwrócić uwagę na strukturę administracji państwowej: ministerstwo nie ma bezpośredniego wpływu na inne resorty czy samorządy. Z drugiej strony - są one chętne do współpracy, która może polegać na wspólnym wypracowywaniu standardów - tak jak w wypadku pryncypiów, które zostały formalnie przygotowane dla administracji rządowej, ale zalecamy, aby były stosowane w całej administracji publicznej. Mamy tutaj wiele obszarów, które trzeba dopracować, przygotować standardy. Np. w tym roku powstaną kolejne pryncypia związane z zapewnianiem cyberbezpieczeństwa w budowie systemów informatycznych.

Osobnym tematem jest to, jak sterować informatyzacją w państwie. Informatyzacja jest pojęciem nie sektorowym, ale horyzontalnym, dotyczącym wielu dziedzin administracji. Koordynacja wymaga działań na różnych płaszczyznach. Podstawowym mechanizmem są tu regulacje prawne – poprzez tworzenie ustaw czy programów rządowych. Kolejnym obszarem jest proponowanie standardów np. poprzez określanie wymagań dotyczące projektów w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa.

Dodatkowo, jeżeli uzależnimy przyznanie środków unijnych od pełnego przestrzegania standardów, powstanie bardzo skuteczny mechanizm koordynacyjny. Nie kontrolujemy wszystkich inicjatyw, ale pojawia się też pytanie, czy dobrze byłoby, gdyby MAC centralnie sterowało informatyzacją. Wolimy zasadę: standaryzacja - tak, centralizacja - nie.

PAP: Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali Robert Czerwiński i Małgorzata Werner-Woś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu