Madagaskar Kamili Kaliszyk

Wysłuchała Danuta Hernik
opublikowano: 27-09-2018, 22:00

Dyrektor ds. rozwoju rynku w polskim oddziale Mastercard Europe przekonuje, że w takich miejscach czuje się częścią natury. To inny świat niż jej codzienny. Czerwona Wyspa ją zaczarowała.

Od lat dzielimy z mężem miłość do Czarnego Lądu. Podróżujemy tam we dwoje. Interesują nas przyroda, ludzie, jedzenie... Układamy wyjazdy pod nasze oczekiwania. Teraz przyszła pora na Madagaskar — Czerwoną Wyspę. Wspaniałą endemiczną roślinność i zwierzęta (ponad 90 proc. malgaskiej dzikiej przyrody nie występuje w żadnym innym miejscu na świecie). Piękne parki narodowe, cuda przyrody, baobaby (aleja ponadtrzydziestometrowych baobabów znajduje się na środkowym wybrzeżu zachodnim). Skorzystaliśmy z pomocy małego biura podróży z Poznania, które przygotowało nam wyprawę krojoną na miarę. Najbardziej interesowały mnie lemury. I nie zawiodłam się.

Poza miastami jeżdżą głównie drewniane wozy i wózki ciągnięte przez zwierzęta i ludzi. Ten jest luksusowy ze względu na gumowe koła i artystyczną „karoserię”.
Wyświetl galerię [1/13]

Poza miastami jeżdżą głównie drewniane wozy i wózki ciągnięte przez zwierzęta i ludzi. Ten jest luksusowy ze względu na gumowe koła i artystyczną „karoserię”. FOT. ARCHIWUM PRYWATNE KAMILI KALISZYK

Raj biednych ludzi. Ktokolwiek dopłynął na Madagaskar i z którejkolwiek strony, zostawiał swój ślad w kulturze i społeczności wyspy. Zamieszkują ją przede wszystkim Malgasze, ale w istocie to 18 grup etnicznych. Jedni są ciemniejsi, o rysach afrykańskich, inni bardziej azjatyccy, arabscy, indonezyjscy, chińscy — to tygiel ras. W XVII i XVIII w. Madagaskar był źródłem niewolników, którymi handlowali piraci. Później była tu kolonia francuska i Francuzi zbudowali kolej wąskotorową. Trakcja wiedzie dokoła wyspy, więc można ją objechać pociągiem. Trwa to bodajże dwa tygodnie — kolejka jedzie niemiłosiernie wolno, zatrzymuje się w każdej dziurze. Jeśli ktoś ma dużo czasu, może się przejechać.

Kraj był eksploatowany przez Francuzów, a po odzyskaniu niepodległości jego wyzysk i dewastacja trwa dalej, np. rabunkowe wycinanie i wywóz drewna z tropikalnych lasów — głównie drzewa różanego, czyli palisandru. Ludzie są nieprawdopodobnie biedni. Przyzwyczaiłam się do biedy afrykańskiej, ale Madagaskar to osobna kategoria. Poza stolicą i kilkoma miastami mieszka się w chatach zbudowanych z gałęzi pozlepianych gliną. W wioskach nie ma prądu. Nie ma więc światła, lodówek itd. Zabitą krowę zjada cała wieś. Pojedynczej rodziny nie stać na krowę.

Kraj nisko rosnących owoców. Jedliśmy głównie ryby i owoce morza, często podane na słodko. Ryż w różnych postaciach i gatunkach. Mięso, najczęściej drób. Naturalne przyprawy. Wszystko eko. Wszystko, co rośnie w pobliżu, przede wszystkim owoce. Smak nieosiągalny w Europie. Rolnicy uprawiają: ryż, maniok, bataty, ziemniaki i kukurydzę. Owoce i orzechy rosną same. Przypraw jest tyle, że nawet nie potrafię wszystkich nazwać. Hoduje się bydło, trzodę chlewną, kozy i owce. Łowi się ryby morskie i śródlądowe. Poletka ryżowe podchodzą do miast, czasem wręcz wchodzą do centrum. Ryż to podstawa żywienia na Madagaskarze. Lasy są wycinane i na ich miejscu uprawiany jest ryż, a gdzie tylko jest kawałek płaskiego placu, przy drogach, suszy się ryż na matach. Kraj jest największym producentem i eksporterem wanilii. Madagaskar ma wszystko: góry, lasy, pustynie, jeziora, wodospady, ocean, wybrzeże z plażami, wysepki... Jest w naturalny sposób podzielony przez góry na część wschodnią — bardziej pustynną i zachodnią — bardziej zieloną. Największym kurortem jest wyspa Nosy Be u północno-zachodnich wybrzeży Madagaskaru. Rajskie plaże z białym piaskiem, krystaliczny lazur Oceanu Indyjskiego, palmy nad plażą.

Parki narodowe. Do parków narodowych Magdagaskaru wchodzi się z przewodnikiem. Powiedzieć, że są piękne, fascynujące — to mało. Park Isalo w południowo-zachodniej części wyspy składa się z fantastycznych formacji skalnych, z piaskowca, który przybiera niesamowite kolory. Jest tam gorąco i nie ma cienia. Kilka godzin górskiego trekkingu, oglądanie krajobrazu ze szczytów — niezwykłych kształtów, jakie przybierają skały. Rozpadliny, strome ścieżki, kaniony. Lekarstwem na upał są wodospady, które chłodzą ciało. Są też naturalne baseny, jeziorka, w których można się wykąpać. W Isalo można zobaczyć mnóstwo gadów, płazów, motyli, ptaków — wszystko to endemiki. Na całej wyspie nie ma drapieżników. Jedyny to kotowaty, podobny do pumy zwierzak, który poluje na lemury.

Skok na zachodnią stronę. Park Ranomafana to tzw. tropikalne lasy deszczowe. Bardzo gęsta roślinność, trudna do przebrnięcia. Wilgotność jest bardzo wysoka, nawet przy upale wszystko ocieka wodą. To skarbnica endemicznych roślin i stworzeń Madagaskaru (również pijawek).

Wielką przygodą było nocne chodzenie po dżungli i wypatrywanie zwierząt tylko z latarką czołową. Nie można niczego dotykać, bo wszystko żyje. Tak naprawdę nic nie jest tym, czym się wydaje. Jakaś gałąź okazuje się owadem, kameleonem, wężem, fluorescencyjną żabą, pająkiem, motylem... Jak tłumaczyła nam przewodniczka, właśnie z powodu braku drapieżników zwierzęta na Madagaskarze nie wykształciły mimikry, ukrywania w barwach ochronnych. Motyle, ptaki są bajecznie kolorowe. Kameleony i gekony też mają piękne kolory i są fascynujące.

W nocy oczy lemurów błyszczą. Wtedy też wypatrzyliśmy maleńkiego lemurka na drzewie, właśnie dzięki jego oczom. Ranomafana, poza lasem, niezliczonymi czystymi rzekami, to ojczyzna zwierząt — setki gatunków ptaków, płazów, motyli i gadów. Nieco na północ rozciąga się Park Narodowy Andasibe-Mantadia. Żyją tam lemury indrisy krótkoogonowe, kilkadziesiąt gatunków gadów (wśród nich największy na wyspie kameleon Parsona, legwany, gekony i wąż boa). Do tego mnóstwo owadów. W lesie można zobaczyć gigantyczne paprocie drzewiaste, liany, bambusy, pielgrzany, storczyki i wielokolorowe mchy.

Lemury, lemury. Są dzienne i nocne. Na ogół te mniejsze prowadzą nocny tryb życia. Większe łobuzują za dnia. Jest ich około stu gatunków. Różnią się między sobą czasem tak bardzo, że nie chce się wierzyć, że to jedna rodzina. Wszystkie chronione i prawie wszystkie zagrożone wyginięciem. Najmniejsze mają kilka centymetrów (lemurek myszaty), największe (indris krótkoogonowy) mogą osiągnąć wzrost człowieka. Wyróżniają się nie tylko wielkością, ale też innymi cechami — mają niebieskie oczy, są spokojne i... śpiewają. A właściwie zawodzą. Jedzą rośliny i owoce, czasem owady i małe kręgowce. Żyją w stadach, którymi rządzą samice. Aha, lemury są akrobatami. Wyginają śmiało ciało. Są bardzo sympatyczne.

Największy lemur nocny, palczak madagarkarski, zwany aj-aj, ma nieproporcjonalnie wielkie oczy i uszy oraz długie palce z pazurami. Wydłubuje nimi zawartość orzechów. Często wymieniany jest jako najbrzydszy zwierzak na świecie, ale mnie się wydał sympatyczny. Chociaż na ręce bym go nie wzięła. Podobny jest do Yody z „Gwiezdnych wojen”, choć właściwie był pierwszy na świecie, więc odwrotnie, to Yoda jest podobny do niego. Pierwszy lemur, którego zobaczyliśmy to — wypisz, wymaluj — filmowy król Julian. Właściwie to było kilkunastu Julianów. Tu któryś przebiegł, tu zawisł, tam jakiś wyjrzał zza drzewa. Poleciał, przyleciał, wskoczył, zeskoczył... Żywe wcielenie zwierzęcego ADHD. Kompletnie szalone, a przy tym wdzięczne i zabawne. Przebywanie wśród tych zwierząt jest wręcz terapeutyczne. Odnajduje się w sobie dziecko... Większość żyje w koronach drzew, z wyjątkiem lemura katta (król Julian), który większość czasu spędza na ziemi.

Błękitna gorączka. Szafiry wydobywane są na Madagaskarze legalnie i nielegalnie. Tzw. szmaragdowe wioski mija się, jadąc zachodnim wybrzeżem w pobliżu Parku Narodowego Isalo, w okolicy miasta Ilakaka. Czułam się tam trochę jak na Dzikim Zachodzie — bary, casino, krzykliwie ubrane kobiety. Lepiej się tam nie zapuszczać. Bezpieczniej kupić kamienie w sklepie, legalnie. Na przykład w Antsirabe, nazywanym malgaskim Vichy ze względu na źródła termalne.

Najbardziej europejskie z miast wyspy, z kolonialną zabudową. Tam byliśmy w faktorii wytwarzającej złotą biżuterię z szafirami — bardzo drogą.

Obyczaje i tradycja. Między lipcem a sierpniem, po przejściu pory deszczowej, ludzie na Madagaskarze wydobywają swoich zmarłych z miejsca pochówku, myją kości, ofiarowują im nowe całuny, stroją groby, a jeśli starcza funduszy, chowają ich później w nowych. Wszystko to odbywa się w atmosferze święta. Ten zwyczaj nazywa się famadihana. Malgaszowie wierzą w wieczne życie duszy i powierzają swoje powodzenie opiece zmarłych. Mora, mora to powiedzenie Malgaszy, które znaczy spokojnie, wszystko w swoim czasie. I rzeczywiście oni żyją inaczej — wstają ze świtem, zasypiają o zmierzchu. Kąpią się, myją i piorą w jeziorach. Noszą wielkie ciężary na głowie lub ciągają swoje skarby na drewnianych wózkach. Nie mają niczego, tylko czas. Dzieci biegają uśmiechnięte, dorośli robią wrażenie zadowolonych mimo strasznej biedy. To daje do myślenia.

Nad jeziorem. Najpiękniejsze miejsce na Ziemi nazywa się Akanin’ny Nofy. Nie każdy tam dotrze, bo to niełatwe. A dostać się tam można tylko łódką. W pasie przybrzeżnych jezior wybrzeża wschodniego jest kanał Pangalanes o długości 650 km. Zbudowany w XIX w. przez Francuzów. Wpływa się na jezioro Ampitabe, krajobraz trochę jak na Malediwach — przepiękne plaże z białym piaskiem, krystaliczną wodą, ale nie słoną. Płynie się jakieś dwie godziny przez kolejne akweny. Wreszcie dopływamy do Akanin’ny Nofy, gdzie znajduje się prywatny rezerwat Palmarium i hotel. To wyspa z dwudziestoma domkami dla turystów, a wokół jezioro... I mnóstwo lemurów.

Przygoda zdarzyła się już na początku. Na stoliku w naszym domku leżały banany, którymi miałam karmić lemury. Ale najpierw poszłam zerknąć na jezioro. Mąż został sam. Wtedy na tarasie pojawił się piękny czarny lemur, przechadzał się, zerkał, wzbudzał zainteresowanie. Mąż pobiegł po aparat i zaczął go fotografować. W tym czasie kilka innych lemurów (później się okazało, że to gang złożony z ośmiu zwierzaków), skradł banany. Banda grasowała w okolicy i podbierała smakołyki turystom. Nie byliśmy jedynymi ofiarami.

 

Kamila Kaliszyk

Dyrektor ds. rozwoju rynku w polskim oddziale Mastercard Europe, z którym jest związana od 2000 r. Wcześniej pracowała w Banku Pekao SA oraz w Invest Banku. Absolwentka ekonomii Uniwersytetu Ekonomicznego w Szczecinie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wysłuchała Danuta Hernik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Madagaskar Kamili Kaliszyk