Makarony Polskie skupią się teraz na sobie

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 25-01-2008, 00:00

Firma postawi w tym roku na rozwój organiczny. Przejęć raczej nie będzie. Chyba że trafi się superokazja.

Firma postawi w tym roku na rozwój organiczny. Przejęć raczej nie będzie. Chyba że trafi się superokazja.

Makarony Polskie prognozowały, że w 2007 r. grupa wypracuje 84,75 mln zł obrotu i 1,77 mln zł zysku netto.

— Mamy już wstępne wyniki sprzedaży. Są zbliżone do naszych szacunków. Na przewidywanie zysków jest jeszcze za wcześnie. W ich przypadku znaczenie będą miały wydarzenia jednorazowe, związane m.in. z konsolidacją przejętego pod koniec 2007 r. Abaku — mówi Paweł Nowakowski, prezes Makaronów Polskich.

Prognoz na 2008 r. nie ujawnia. Nie wiadomo też, czy firma w ogóle je opublikuje.

— Do końca stycznia rada nadzorcza zatwierdzi nasz budżet na ten rok. Wtedy zdecydujemy, czy szacunki trafią na rynek — przewiduje prezes.

Podkreśla, że prognozowanie wyników jest obarczone dużym ryzykiem szczególnie w czasie gwałtownych zmian cen surowców i wahań kursów walutowych. Tak było np. w zeszłym roku. Z powodu gwałtownego wzrostu cen mąki firma obniżyła w październiku prognozę zysku netto.

— W tym roku ceny mąki będą podlegać istotnym wahaniom do czasu żniw. Potem spadną i ustabilizują się na nowym, niższym poziomie — wyjaśnia Paweł Nowakowski.

Rozwój organiczny

W tym roku Makarony Polskie skoncentrują się przede wszystkim na rozwoju organicznym. Zarząd chce zautomatyzować produkcję we wszystkich spółkach grupy, czyli w Makaronach, Abaku (też makarony) i Stoczku (dania gotowe).

Na zakup maszyn firma zamierza wydać kilkanaście milionów złotych z zasobów własnych i kredytów.

Na wzrost mocy produkcyjnych wpłynie ponadto zwiększenie liczby zmian, np. w Stoczku. W chwili przejęcia zakład wykorzystywał moce zaledwie w 40 proc., ale wkrótce wskaźnik wzrośnie do blisko 100 proc.

Zmiany w sprzedaży

Spółka popracuje też nad zwiększeniem sprzedaży. Już reorganizuje wspólny dla grupy zespół handlowców. Porządkuje także portfel produktów i rozszerza ofertę.

— Szczególnie zależy nam na zwiększeniu udziału produktów markowych w ogólnej sprzedaży. Dziś stanowią 24 proc. obrotów, a naszym celem jest osiągnięcie 40 proc. na koniec 2008 r. Idziemy w tym kierunku, ponieważ te produkty dają wyższe marże, nawet powyżej 20 proc. Tymczasem w przypadku private labels (marek własnych sieci handlowych — przyp. red.) ceny sprzedaży tylko nieznacznie przekraczają koszty wytworzenia produktów — tłumaczy prezes.

Prawdopodobieństwo kolejnych przejęć jest w tym roku niskie.

— Skoncentrujemy się na wykorzystaniu potencjału wewnętrznego. Ale z pewnością wykorzystamy każdą atrakcyjną okazję. Obecnie nie prowadzimy jednak żadnych rozmów — zapewnia prezes Makaronów Polskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu