Makro woli sklepy niż hale

MZAT
opublikowano: 17-11-2011, 00:00

Dystrybucyjny rywal Emperii i Eurocashu nie chce się ścigać na liczbę otwarć.

Lepiej rozplanowane, bardziej energooszczędne i bardziej błyszczące — takie mają być nowe hale cash & carry Makro, hurtowego potentata należącego do niemieckiej grupy Metro. Na razie błyszczy się świeżo otwarta hala w Krakowie (30. w kraju).

— Wprowadziliśmy innowacyjne rozwiązania i musimy zobaczyć, jak się sprawdzają. Dopiero potem możemy podjąć decyzję o przebudowie kolejnych obiektów — mówi Sylweriusz Faruga, prezes Makro Polska.

Makro w najbliższym czasie nie będzie otwierać nowych hal, ale ruszyć ma kilka mniejszych, lokalnych Makro Punktów. Na razie takich minihurtowni działa pięć.

— Chcemy równocześnie rozwijać sieć sklepów franczyzowych Odido, w której już funkcjonuje ponad 500 placówek. Według naszych szacunków, Odido jest najdynamiczniej rozwijającą się siecią detaliczną na polskim rynku — mówi prezes Makro Polska.

Sylweriusz Faruga polskiemu Makro szefuje od niespełna 100 dni. Zastąpił Uwe Hoelzera, który ruszył z projektem Odido — a wcześniej zamknął podobny projekt Aro, w ramach którego działało ok. 3 tys. sklepów.

— Czasem dobrze zrobić dwa kroki w tył, nim ruszy się z pełną mocą. Aro dało nam cenne doświadczenia, które teraz procentują przy Odido. W przyszłym roku będziemy chcieli utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju tej marki — zapewnia Sylweriusz Faruga.

Niespełna 600 sklepów Odido to znacznie mniej, niż ma w swojej franczyzie Eurocash. Pod szyldem ABC działa ponad 4,4 tys. sklepów. Franczyzę rozwija też m.in. Rabat Service z Grupy Bomi (Livio), ma być też ona deską ratunku Advadisu. Pod szyldem Minutka działają sklepy franczyzowe Tradisu z grupy Emperia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Makro woli sklepy niż hale