Małe linie lądują w niszy

Marta Filipiak
21-02-2006, 00:00

Polska jest atrakcyjna nie tylko dla największych linii lotniczych. Za ich plecami okazji do zarobku szukają najmniejsi.

Na polskim niebie coraz mocniejsze są duże tanie linie. Silna konkurencja prowadzi powoli do porządkowania rynku, jednak na polski rynek wciąż liczą przewoźnicy, którzy o wiele później niż pozostali zainteresowali się polskim rynkiem.

— Dziś latamy do trzech portów, przyszłość pokaże, czy wylądujemy w kolejnych — mówi Anne Grete Ellingsen, dyrektor biura komunikacji Norwegian, które zaczęło operować na polskim niebie od kwietnia.

Notowany na giełdzie w Oslo przewoźnik dysponuje flotą 14 samolotów. Obecnie lata z Oslo do Gdańska, Krakowa i Warszawy.

— Norwegowie coraz więcej podróżują, a również coraz większa liczba Polaków pracuje w Norwegii. Polski rynek jest bardzo interesujący, nie tylko w segmencie turystycznym, ale także biznesowym — dodaje Anne Grete Ellingsen.

Gdy jednak dochodzi do szczegółów, niewiele chce ujawnić.

— Nowe połączenia to tajemnica — ucina Anne Grete Ellingsen.

Poznań się sprawdził…

Nowi na polskim rynku przewoźnicy szukają niszy, by przetrwać. Na zachodzie Polski miejsce dla siebie znalazł Dauair. To niemiecka linia, dysponująca na razie dwoma samolotami, założona przez Hansa-Jörga Dau. Początkowo próbowała latać do Niemiec z Warszawy i Poznania. Stolica okazała się kiepskim pomysłem i linia zrezygnowała z połączeń do Dortmundu i Berlina.

— Musieliśmy zrezygnować z latania do Warszawy ze względu na konkurencję tanich linii — tłumaczy Detlef Döbberthin, menedżer ds. rozwoju Dauair.

Co innego Poznań. Choć nie wypaliło latanie do Hanoweru, jednak drugi pomysł — połączenie do Dortmundu i dalej do Zurychu — okazał się trafiony.

— Poznań to nasz sukces. Stąd chcemy dalej rozszerzać naszą siatkę połączeń. W najbliższym czasie planujemy loty do Stuttgartu — zapowiada Detlef Döbberthin.

Dauair ma sprecyzowaną wizję przyszłości.

— Za dwa lata chcielibyśmy wykonywać 10 proc. lotów między Poznaniem a Niemcami — deklaruje Detlef Döbberthin.

...teraz czas na inne

Niemcy myślą również o innych portach.

— Choć zdecydowanie Poznań jest naszym ulubionym portem w Polsce, to mamy nadzieję, że uda nam się także na innych lotniskach — mówi Detlef Döbberthin.

Pod koniec marca do Polski zacznie też latać Brit Air, przewoźnik należący do grupy Air France & KLM. Linia o charakterze zbliżonym do rodzimego Eurolotu połączy Katowice-Pyrzowice z paryskim lotniskiem Charles’a de Gaulle’a. Na szczegóły trzeba jednak poczekać...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Filipiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Małe linie lądują w niszy