Mały biznes najmniej korzysta z pieniędzy unijnych

Janusz Lewandowski
08-03-2005, 00:00

Zimny wychów małych i średnich firm w Polsce miał się ocieplić wraz z nadejściem unijnych funduszy. Generalnie, radzimy sobie dobrze z funduszami z Brukseli, skoro wyszliśmy na swoje w roku 2004. To ewenement, by kraj notował plus w roku swego debiutu. Polak potrafi.

Nasza nadwyżka w roku 2004, rzędu 1,5 mld euro, to jest coś, na co Hiszpanie i Grecy czekali całymi latami. Niestety, trudno mówić o pożytkach małego biznesu. Tego biznesu, który był pospolitym ruszeniem lat 90., ale nie miał szczęścia do rynku kredytowego i kapitałowego. Rozwijał się, wykorzystując źródła własne, a ostatnio szturmuje unijne fundusze. Wystartował — z opóźnieniem zawinionym przez administrację — do programu operacyjnego o nazwie Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw. Niewiele zwojował... Ponad 900 wniosków, rekomendowanych w pierwszej rundzie, nie mówi prawdy. Największy odsiew nastąpił właśnie w sferze małej przedsiębiorczości.

Dodatkowo, zapomniano o stworzeniu systemu gwarancyjnego, który umożliwia zwycięskim projektom dojście do unijnych pieniędzy. Nasz mały biznes nie lęka się już Unii Europejskiej, jako potencjalnej inwazji towarów i usług. Odwrotnie, Unia spodobała się jako szansa eksportowa. To sprawia, że niespełniona nadzieja funduszy pomocowych nie umniejsza optymizmu przedsiębiorców, co w narodzie skłonnym do skarg i narzekań jest prawdziwym fenomenem!

Janusz Lewandowski, europoseł PO

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Mały biznes najmniej korzysta z pieniędzy unijnych